Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/varia/6601/zanim-zostalem-pisarzem-cz-1

Zanim zostałem pisarzem cz. 1

18 wartościowy tekst

Wiadomo, że nie od razu Kraków zbudowano. Nikt nie zostaje pisarzem tak od razu, to przychodzi z czasem, z doświadczeniem i właśnie doświadczeniu (zawodowemu) kilku polskich pisarzy się przyjrzymy. Przeczytajcie jak Paweł Majka pracował dla prawdziwego Amerykanina, jak Katarzyna Puzyńska prawie straciła palec i jak Vincent Severski listy do Karola Wojtyły nosił.

Katarzyna Puzyńska - pisarka kryminalna, zaczynała od pączków i jazdy konnej

Moją pierwszą pracą było sprzedawanie w szkolnym sklepiku. Z wielu powodów była to pozycja niezwykle wśród uczniów pożądana, więc byłam zachwycona, że to mnie wybrano. Moim głównym zadaniem było rzecz jasna wydawanie towarów. Oprócz tego była też misja „pączki!”. Co kilka dni jedna z osób pracujących w sklepiku miała za zadanie wybrać się do pobliskiej cukierni i przynieść zapas pączków. Mówię, że to była misja, bo czekali na nie z utęsknieniem wszyscy - i uczniowie, i nauczyciele. Wyprawa wiązała się ze zwolnieniem z części lekcji, więc stanowiło to dodatkowy plus (kilometrowy spacer może się bardzo, bardzo przedłużyć przy sprzyjających warunkach!).

Moją pierwszą bardziej „dorosłą” pracą była posada instruktora jazdy konnej w stajni, gdzie w owym czasie trenowałam pod okiem naszej zawodniczki olimpijskiej w ujeżdżaniu. Pracę tę wspominam jak najlepiej. No może oprócz momentu, kiedy niemal odgryziono mi palec. Przekonywałam właśnie młodego, nieco spiętego adepta jeździectwa, że rumak nie taki straszny, jak go malują. Chłopiec miał spore obawy, aby podać koniowi kawałek jabłka. Praktyczna demonstracja jest zawsze najlepsza, więc sama chwyciłam owoc i położyłam sobie na dłoni. Kto miał kiedykolwiek styczność z tymi zwierzętami ten wie, że dłoń należy wystawić „na płasko”, aby koń niechcący nie wziął naszego palca za przysmak. Wiedziałam to, a jakże! Tylko że traf chciał, że jak się okazało Walter (koń) miał tendencję do chronicznego „nie panowania nad zębami”. Nie wynikało to ze złej woli, ale z krzywego zgryzu. Tak więc podaję Walterowi jabłko i mówię do młodego jeźdźca: „No i zobacz, jaki grzeczny konik. Nic się nie stanie”. Zanim zdążyłam zaproponować, żeby chłopczyk teraz sam spróbował, Walter chwycił mnie za palec. I trzyma. Palec nie puszcza, więc Walter ciągnie, myśląc nadal, że to cukierek. Chłopiec patrzy na mnie ufnie, więc zaciskam zęby (własne) i nie daję po sobie poznać, co się właśnie dzieje. W końcu Walter musiał się zorientować, że to nie przysmak i mój palec dzielnie służy mi do tej pory.

Na studiach pracowałam też jakiś czas w Hiszpanii. Byłam asystentką w dziale zasobów ludzkich w pewnej firmie. Nie mówiłam wtedy jeszcze zbyt dobrze po hiszpańsku (nie licząc umiejętności przedstawienia się), ale w zaciszu biura nie było problemu, żeby się jakoś dogadać i wykonywać powierzone mi zadania. Sytuacja zmieniła się diametralnie, kiedy rozchorowała się recepcjonistka. Ktoś wpadł na pomysł, żeby na jej miejsce umieścić na recepcji mnie. Na nic moje tłumaczenia, że to chyba nie jest najlepszy pomysł, bo umiem się jedynie przedstawić. Niña, no te preocupes, por favor. Nic się nie martw? Pierwszą próbą było pojawienie się kuriera. Nie zrozumiałam oczywiście, co do mnie mówił, ale kto by się tam przejmował. Sam wszystko załatwił. Gorzej z telefonami. Wyobrażacie sobie sytuację, że dzwonicie do jakiejś dużej instytucji, a tam z silnym akcentem: "Nie mówić po hiszpański. Angielski ty mówić?". No właśnie... Moja kariera recepcjonistki skończyła się więc (całe szczęście!) po jednym (za to bardzo długim) dniu.





Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 6  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2107
LubimyCzytać
28-01-2016 11:47
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 6768
allison
28-01-2016 19:10
Pisarka kryminalna, pisarz fantastyczny... Jakoś źle to brzmi.
Ale tekst ciekawy.
książek: 726
Enkolpius
29-01-2016 10:05
lepiej by było "kryminalistka" i "fantasta"? :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 253
Michał
28-01-2016 21:49
Podobała mi się jedynie ostatnia historia.
książek: 550
malania
28-01-2016 23:11
Wspaniale musi być mieć takie wspomnienia jakie ma pan Vincent =)
książek: 165
Wilhelmina
29-01-2016 13:39
Pomijając już doświadczenia pisarzy, świetny pomysł na cykl artykułów :)
Chce się takie czytać.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Czasami kłamię

Dla mnie ta książka to było coś niesamowitego. Dawno nie miałam takich przeżyć czytelniczych. Na początku troszkę irytowały mnie rozdziały ze wspomni...

zgłoś błąd zgłoś błąd