Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/varia/12522/czytamy-w-weekend

Czytamy w weekend

  wartościowy tekst

Czy wakacje sprzyjają lekturze? Zdania są podzielone. Mateusz i Kinga zdają się nie mieć problemu ze znalezieniem czasu na czytanie, ale Justyna ma nadzieję, że na urlopie w końcu nadrobi czytelnicze zaległości. A wy, drodzy użytkownicy, weekend spędzicie z książką czy na wakacyjnym szlaku?

W moim przypadku lato nie sprzyja czytaniu. Próbuję oddać się lekturze, ale kiepsko mi to wychodzi. Może w końcu na urlopie nadrobię zaległości, których ciągle mam masę. Gdzie się nie obejrzę, leżą książki – moje małe wyrzuty sumienia. Ciągle walczą o moją uwagę. Widzę je na półkach w domu, w księgarniach, na nocnym stoliku czy w rękach pasażerów komunikacji miejskiej. Kto doświadczył tego stanu, zrozumie to kiepskie uczucie i myśl: i tak ich wszystkich nie przeczytam. No, ale przecież niektóre z nich powinnam…

Dlatego w ten weekend mam zamiar nadrobić zaczęty i porzucony przeze mnie w połowie „Rozwód w Budzie” Sándora Máraiego. To będzie kolejna po „Żarze” i „Pierwszej miłości” książka tego doskonałego węgierskiego autora. I nie chodzi tu o mój wybór, bo autor znany i doceniany, lecz o mnie i o to słońce nad głową świecące. Nic mi więc innego nie pozostaje, jak przełamanie złej passy i powrót do czytania.

„Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że się nie da jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie widok niknął w gęstych krzakach i konarach…”

Kilka lat temu pewien mój znajomy zadebiutował literacko powieścią o Camino de Santiago. Musiałem po nią sięgnąć, nie znam wszak zbyt wielu pisarzy. Na szczęście wolna była od obcej mi duchowości, dlatego z przyjemnością mogłem odwiedzać z jej bohaterami kolejne przystanki na trasie – Logroño, Burgos, León. Po co jednak iść pieszo kilkaset kilometrów do grobu św. Jakuba, jeśli nie z pobudek religijnych? Czy sensem pielgrzymki jest jej cel, czy droga sama w sobie? Tułaczka bez celu, a więc pozbawiona momentu choćby symbolicznego jej końca, uznawana jest za karę, której kres położy dopiero Sąd Ostateczny. Przewrotnie zaproponuję więc trzecią opcję. Może istotą podążania jakąś ścieżką jest jej nieistniejąca alternatywa? Nieosiągalny świat równoległy, w którym idziemy szlakiem, na który się w rzeczywistości nie zdecydowaliśmy. Utracona szansa. Wszystko to, co nam się nie przytrafiło.

„Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że, rzadziej używana, zarastała trawą;
A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo:
Tu i tam takie same były koleiny…”

Czy takie rozważania mają sens? Czy nie jest to jedynie beznadziejne zadręczanie się tęsknotą za niemożliwym? Przecież każdy krok na szlaku, którym idziemy, dodaje całą nieskończoność niezaistniałych wariantów. Jakbyśmy zawsze szli pomiędzy dwoma lustrami. Być może. Nie zmienia to faktu, że mimo iż jestem zadowolony z moich życiowych wyborów i miejsca, w którym się znajduję, to wciąż żałuję decyzji niepodjętych i widoków, na które nie padł mój wzrok. Od bazyliki św. Jana na Lateranie do pałacu Chanów Krymskich w Bakczysaraju.

„Pełne liści, na których w tej porannej porze
Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi.
Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,
Drogi nas w inne drogi prowadzą – i może
Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi.”

Cees Nooteboom w swojej książce „Drogi do Santiago” próbuje dokonać niemożliwego. Obiera sobie cel, nie jest wszak potępiony – jest nim Santiago de Compostela. Jednak jego wędrówkę trudno nazwać pielgrzymką. Zajęła mu kilkadziesiąt lat wypełnionych miłością do Hiszpanii, z wszystkimi jej zaletami i wadami. Symboliczną „drogą” z tytułu jest cały kraj, podzielony lokalnymi antagonizmami, w którym ślad odcisnęły lata panowania Maurów, wieki rekonkwisty, katolicyzm i pielgrzymi. Kluczy przy tym, szuka bocznych dróg. Jak w dychotomii Zenona z Elei, kolejny krok wcale nie przybliża go do celu. Nie chce nic przeoczyć, jakby rzeczy istniały dopiero wtedy, kiedy można je zobaczyć i opisać. W dużej mierze mu się to udaje. A eseje, które składają się na ten tom, są jak wyciągnięta w zapraszającym geście do czytelnika ręka. Kto bowiem powiedział, że trzeba wędrować w pojedynkę? W weekend ruszam w podróż.

„Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi; pojechałem tą mniej uczęszczaną –
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.”*

* Robert Frost —„Droga nie wybrana” (tłum. St. Barańczak)

Gdy jeszcze studiowałam psychologię, zawsze widziałam siebie w jednym miejscu – w gabinecie psychologa sądowego. Na moich półkach królowały kryminały, a w telewizji oglądałam seriale true crime. To był mój konik, czym trochę przerażałam rodziców. W końcu nie każda matka chce mieć w domu osobę, która woli czytać o seryjnych mordercach zamiast pielić ogródek. I chociaż studia porzuciłam, to nie potrafię sobie odmówić takiej lektury. Pierwszą książkę Paula Brittona przeczytałam chwilę po premierze i jeśli mam być szczera, to nie zwariowałam na jej punkcie, choć w głębi duszy właśnie tego oczekiwałam. W tym przypadku daję autorowi kolejną szansę.

Paul Britton to najsłynniejszy brytyjski profiler, a druga jego książka „Mordercza układanka” ma się skupiać na konfrontacji ze złem, która odbywa się właśnie w gabinecie psychologa sądowego. Jak zareagować, gdy ktoś wyznaje, że ma w piwnicy własnoręcznie zbudowane krzesło elektryczne? Co zrobić, gdy twój pacjent jest bandziorem, który łamał ludziom nogi, ale jego największym problemem jest to, co sądzi jego mama? Czy psycholog zamknięty w jednym pomieszczeniu z człowiekiem, którego wysłał do więzienia, może czuć się bezpiecznie?

Całe szczęście uzupełniłam już zapasy herbaty, więc ze spokojem mogę usiąść na szerokim parapecie w salonie i zanurzyć się w lekturze.

Powiązane treści:
Czytamy w weekend

„Czytamy w weekend” to stały punkt programu w serwisie lubimyczytać.pl. My po prostu uwielbiamy otwierać z wami weekend i dzielić się lekturami, które skrupulatnie wybieramy na te dwa dni. Tym razem swoimi wyborami pochwalą się Dominika, Aneta i Agnieszka. W czytelniczym zestawie znalazło się miejsce na reportaż, zbiór esejów i kolejną książkę z serii „Wehikuł Czasu”.



więcej
Czytamy w weekend

Mateusz wybierze się w podróż do Nowego Jorku z Jesmyn Ward, Ewa zastanowi się wraz z Marcinem Popkiewiczem, czy świat stoi na rozdrożu, natomiast Justyna zamierza przeczytać graficzną adaptację „Dziennika” Anne Frank. A wy jakie lektury na weekend wybraliście?



więcej
Czytamy w weekend

Redakcja serwisu lubimyczytać.pl ponownie rozpoczyna z wami weekend. W tym tygodniu Adam po raz kolejny wróci do świata Wiedźmina, Agnieszka zamierza poigrać z czasem, natomiast Dominika zanurzy się w prozie Nino Haratischwili i przeczyta „Ósme życie (dla Brilki). Tom 1”. 



więcej

Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 184  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1744
Lyzitea
11-08-2019 09:55
Wczoraj skończyłam Idź po swoje! Jak przekonać innych, że jesteś najlepszy, zaczęłam W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy oraz jestem w trakcie To
książek: 122
Alberta
11-08-2019 19:03
A ja może w końcu skończę ..
książek: 388
Marcin
11-08-2019 21:24
Jak najbardziej. Ja czytam "Zasadzkę w Palermo" Forbesa
książek: 880
Łędina
11-08-2019 22:14
Może nie skończę ich w weekend, bo ten sam dobiega już końca, ale do następnego na pewno mi się uda.

Pierwsza z nich to "Wilkołak: Krwiożercza bestia", autorstwa Steve'a Feasey'a. Długo szukałam tej książki, aż w końcu udało mi się ją znaleźć. Miłe spotkanie z dawnymi przyjaciółmi po latach.

Krwiożercza bestia Cień i kość Ja inkwizytor. Przeklęte krainy
Może nie skończę ich w weekend, bo ten sam dobiega już końca, ale do następnego na pewno mi się uda.

Pierwsza z nich to "Wilkołak: Krwiożercza bestia", autorstwa Steve'a Feasey'a. Długo szukałam tej książki, aż w końcu udało mi się ją znaleźć. Miłe spotkanie z dawnymi przyjaciółmi po latach.

Krwiożercza bestia Cień i kość Ja inkwizytor. Przeklęte krainy

Następną będzie "Grisza: Cień i kość",autorstwa Leigh Bardugo.

Ostatnia to "Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy", autorstwa Jacka Piekary. Czekałam z niecierpliwością na audiobooka, ale ten się nie pojawia. Będzie to moje pierwsze spotkanie z Mordimerem Madderdinem, bez udziału Janusza Zadury.
Szkoda. Stanowiliśmy taki idealny trójkąt. 😥
pokaż więcej
książek: 462
czytający
11-08-2019 23:18
Czyżby to jeszcze był weekend? Zdążyłem:) Więc kończę
Jądro ciemności Jądro ciemności
i zaczynam
Sezon w piekle. Iluminacje Sezon w piekle. Iluminacje
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Wyrok

Kilka gwiazdek z czystego sentymentu, bo podobało mi się parę pierwszych tomów. Moim zdaniem cykl powinien był się skończyć kilka książek temu. Mrozow...

zgłoś błąd zgłoś błąd