Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/varia/11860/czytamy-w-swieta

Czytamy w Święta

4 wartościowy tekst

Lada moment Wielkanoc. A to oznacza, że w tym tygodniu w cyklu „Czytamy w weekend” pojawiła się większa niż zwykle reprezentacja serwisu lubimyczytać.pl. Zobaczcie, do jakich książek siądziemy po obfitym śniadaniu wielkanocnym, i zdradźcie nam, jakie tytuły umilą wam nadchodzące święta.

Biorąc pod uwagę Wielkanoc, zające, kurczaczki, jajka i słońce, to na najbliższy weekend wybiorę książkę z żółtą okładką. Nie jest to może najbardziej wyrafinowany system doboru literatury, ale postanowiłam spróbować. Przeczesując serwis, a także nasze redakcyjne zasoby, natknęłam się na kilka żółtych okładek. Notabene warto podkreślić, że wciąż w kolorystyce okładek prym wiedzie kolor czarny. Oczywiście nie szata zdobi… Zatem gdy już znalazłam żółte książki, zaczęłam przeglądać ich opisy. I mój wybór padł na najnowszą powieść wydawnictwa Rebis, która w Hiszpanii została okrzyknięta najlepszą powieścią minionego roku. W naszym serwisie nie ma jeszcze opinii i ocen, bo premiera zapowiedziana jest na 23 kwietnia, więc nie mogę posiłkować się zdaniem czytelników. Postaram się zatem szybko czytać, żeby ten brak uzupełnić. I tak, między kęsem mazurka a zjedzeniem ucha czekoladowego zająca przeniosę się do Hiszpanii… Zaczytanych Świąt! 

Kwiecień 2016. Temperatura trochę jeszcze na czapkę, trochę już na rozpięty płaszcz. Jasne, oślepiające słońce wyszło dopiero na Champs-Élysées i oświetliło tę aleję jak reflektor wybieg podczas pokazu mody. Gwar, śmiechy, dźwięki migawek aparatów fotograficznych. Tłumy paryżan i turystów były też oczywiście tam – na Île de la Cité, zachwycającej koronkową robotą w witrażowych oknach. Idąc dalej wzdłuż brzegu Sekwany, dotarłam w końcu pod masywne mury katedry. Szukałam wzrokiem na jej dachu Quasimodo, przeskakującego zgrabnie – pomimo garbu – między pinaklami i wimpergami, ale nikogo nie dostrzegłam. Na niedużym skwerku za katedrą młode pary robiły sobie romantyczne zdjęcia pod obsypanymi kwiatami drzewami owocowymi.

Gdy trzy lata później oglądałam relacje telewizyjne ukazujące walącą się iglicę katedry Notre Dame, wspominałam mój pobyt w stolicy Francji i uczucie niezmiennej trwałości, jakie towarzyszyło mi, gdy patrzyłam na ponad 850-letnie mury – podobne temu, jakie odczuwamy, podziwiając niezwykle stare, rozłożyste drzewa. Drzewa jednak upadają, podobnie jak zabytki – jedne i drugie w ostatnich czasach stanowczo za często. Na szczęście pozostają nam książki, bo, jak skądinąd wiemy, rękopisy nie płoną.

Od 30 maja 1967 do 15 stycznia 1970 roku istniało w Afryce państwo o nazwie Biafra. Leżało nad Atlantykiem, u wybrzeży Zatoki Gwinejskiej, i graniczyło z Nigerią oraz Kamerunem. Istniało albo nie istniało. Niektórzy, na przykład Gabon, Wybrzeże Kości Słoniowej i Tanzania, twierdzili, że tak. Inni, w tym Francja, RPA i Portugalia, uważali inaczej, ale i tak udzielali mu wsparcia. Biafra swój krótki żywot zawdzięcza wojnie domowej, która rozpętała się w Nigerii po nieudanym zamachu stanu, przeprowadzonym przez oficerów wywodzących się z ludu Ibo. Szacuje się, że w wyniku walk i blokady ekonomicznej śmierć poniosło ok. milion osób, w tym wiele dzieci. O tych wydarzeniach opowiada książka „Połówka żółtego słońca” Chimamandy Ngozi Adichie. Ale jak to u tej autorki, nie jest to opowieść wyłącznie o wojnie. To by było zbyt proste. Dzięki jej talentowi oglądamy wielowymiarową Nigerię lat sześćdziesiątych, poszatkowaną podziałami klasowymi, etnicznymi i religijnymi, w której mimo wszystko jest też dużo miejsca na miłość. W święta, jeśli tylko znajdę chwilę, dam się ponieść jej historii.

Neil deGrasse Tyson – dyrektor planetarium na Manhattanie, który zabierał nie tylko nowojorskich turystów, ale i widzów kultowego już serialu „Kosmos” w niezwykle fascynującą podróż wśród gwiazd. J. Richard Gott – profesor astrofizyki w Princeton, zajmujący się m.in. podróżami w czasie i argumentem o końcu świata (jak wyliczono, 95% ludzkości przestanie istnieć przed 4900 rokiem). Michael A. Strauss – również profesor astrofizyki z Princeton, który bada kwazary i odległe galaktyki.

Co wyniknie z połączenia pisarskich talentów tych trzech astrofizyków? Z pewnością niezwykła podróż po wszechświecie. Ponieważ na święta jest zapowiadana piękna pogoda (i bezchmurne niebo!), zamierzam udać się w tę podróż wraz z nimi, czytać i patrzeć w gwiazdy. Mam to szczęście, że wyjeżdżam w miejsce, gdzie do najbliższego większego miasta jest 70 kilometrów. Tam, gdy spojrzy się w niebo, ciężko wyjść z zachwytu.

Do pisarstwa Maríasa podchodzę bezkrytycznie. Wiem, że każda jego kolejna książka będzie dobra, ta pewność jest nie do złamania. To głównie zasługa cyklu „Twoja twarz jutro”, przywiązał mnie nim do siebie, a „Zakochania” jedynie umocniły tę więź.

„Bertę Islę” dokończę w święta. Jest taka, jak się spodziewałam, taka, jak wszystkie dotąd przeczytane powieści autora. Erudycyjna, gęsta od emocji, uboga w akcję, ale pełna intelektualnego napięcia. Warto ją czytać powoli, niespiesznie smakować zdania i jeśli to możliwe, wycofać się choć na chwilę ze świata…

Od kilku lat w urodziny robię sobie prezent w postaci książki. Zazwyczaj jest to tytuł nietypowy, niekoniecznie związany z moimi zainteresowaniami. Staram się, żeby to było coś wyjątkowego. Często to pozycja, która wcześniej zapadła mi w pamięć lub wracała do mnie przez jakiś czas. Kupuję ten prezent zawsze w małej, kameralnej księgarni. Ostatnio w drodze na jogę minęłam właśnie taką księgarnię. Weszłam, zapytałam o wybraną pozycję, ale niestety nie było jej na miejscu. Księgarz zaproponował, że mi ów tytuł zamówi. Zgodziłam się, choć przez myśl przeszło mi, że mogę zrobić to sama i kupić ją taniej przez internet. Mimo to zamówiłam ją i wróciłam tam po kilku dniach.

Ta książka to „Musisz tam wrócić. Historia przyjaźni Lusi Gelmont i Zuzanny Ginczanki”.

I właśnie ją będę czytać w święta – próbując ocalić od zapomnienia tę niezwykłą historię.

Wiosna w rozkwicie, zwierzęta obudziły się z zimowego letargu na dobre, wszystko zaczyna nabierać kolorów i pachnieć. Tym dla mnie są również święta – wiosennym przebudzeniem, radością z nadchodzących i ulubionych miesięcy, czasem spacerów z psami, spotykania się z przyjaciółmi na świeżym powietrzu. W związku z tą odczuwaną przeze mnie silniejszą więzią z naturą postanowiłam w tym czasie przeczytać „Ukryty geniusz zwierząt” Kathariny Jakob – oczywiście będę ją podczytywać na huśtawce pod ulubionym świerkiem, bo pogoda zapowiada się wyśmienicie!

W książce „Ukryty geniusz zwierząt” autorka przybliża portrety różnych zwierząt – ośmiornic obdarzonych osobowością, wielorybów mówiących obcymi językami czy szympansów potrafiących gotować. Pisze o tym, że zwierzęta są w stanie planować i przewidywać przyszłość, reagować na przeróżne sytuacje. Katharina Jakob przedstawia również badania nad inteligencją zwierząt, pokazując nam, że na naszych oczach w nauce dokonuje się właśnie ogromna przemiana. Żyjemy w trudnych, ale również fascynujących czasach, dlatego ostatnio staram się jednak dostrzegać tę pozytywną stronę i cieszyć się, że mogę być tego świadkiem. Z tym pozytywnym nastawieniem życzę wszystkim radosnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych!

Nawet nie wiem, kiedy to się stało, ale już prawie mamy Wielkanoc. Od połowy stycznia czas tak szybko mi ucieka, że nie mam jak go dogonić. W poszukiwaniu lektury na święta (oczywiście na ostatnią chwilę, jak zawsze) przeszukałam stosy zalegające w salonie, półki nad biurkiem i jeszcze te w sypialni. Już miałam rozłożyć bezradnie ręce, gdy mój wzrok padł na jedną z nielicznych żółtych okładek w moim zbiorze. I od razu do głowy wpadła mi myśl, że tak naprawdę idealnie się składa. Boże Narodzenie spędziłam z doktorem Hannibalem Lecterem, to dlaczego nie zaprosić go również na Wielkanoc? I w ten sposób zaraz po wielkanocnym śniadaniu zasiądę do „Milczenia owiec”.

Święta, święta i po świętach, jak to mówi moja mama. Ledwie w niedzielny poranek zaczniemy szukać łakoci zostawionych przez wielkanocnego zająca na ogródku u babci i pałaszować zbyt duże ilości mazurków, a jak grom z jasnego nieba nadejdzie poświąteczny wtorek. Nigdy w tym czasie nie mam dość czasu na czytanie opasłych tomisk, stąd mój wybór pada na zbiór felietonów Umberto Eco, pisanych dla mediolańskiego L'Espresso. Lekkich w formie, poświęconych tematom ważnym i mniej ważnym. Eco celnie i z humorem opisuje współczesne problemy. Czasem się głębiej zastanowimy, czasem po prostu uśmiechniemy. Idealna książka do czytania pomiędzy kolejnymi kawałkami sernika.


Pokaż wszystkie varia
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 209  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1484
Rudzielec
22-04-2019 08:31
U mnie obok Wielkanocnego Zająca maszeruje Piekielny batalion :)

Piekielny batalion
książek: 1086
Magnis
22-04-2019 10:45
Czytam na razie :

Wirus Wirus

Jak na razie jest dobrze, tylko brakuje mi większej dawki grozy, ale pod koniec trafiło się kilka fajnych scen z wampirami :).

Później jak skończę zabiorę się za :

Projekt „Nighthawk” Projekt „Nighthawk”

Książka czeka...
Czytam na razie :

Wirus Wirus

Jak na razie jest dobrze, tylko brakuje mi większej dawki grozy, ale pod koniec trafiło się kilka fajnych scen z wampirami :).

Później jak skończę zabiorę się za :

Projekt „Nighthawk” Projekt „Nighthawk”

Książka czeka na swoją kolej na liście do przeczytania i po Wirusie niedługo zagości u mnie nowa przygoda z Kurtem Austinem :).
pokaż więcej
książek: 588
holly25
22-04-2019 11:29
skończyłam Niedźwiedź i słowik Niedźwiedź i słowik (myślałam, że szybciej mi pójdzie)- i muszę przyznać, że lepszej lektury nie mogłam sobie wybrać :) Magia. Polecam. A ja zabieram się za kontynuację, czyli drugi tom ;) Miłego świętowania Wszystkim życzę :)
książek: 861
jagusia
22-04-2019 13:12
To super. Mam w planach, żeby przeczytać ale jakoś nie mogłam się zdecydować.
Teraz będzie łatwiej się za nią zabrać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 823
Bombel
22-04-2019 15:15
Pora sięgnąć po długo odkładanie
Ciemne sekrety Ciemne sekrety
książek: 915
Jolanta
22-04-2019 18:17
Sekret O'Brienów Sekret O'Brienów:), a następnie Kołysanka z Auschwitz Kołysanka z Auschwitz:)
książek: 55
Kwiatusznik
24-04-2019 12:24
Kołysanka z Auschwitz - przepiękna książka. Niesamowite jest to, że pomimo wszystko człowiek potrafił poświęcić się dla drugiego człowieka...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Hanka. Pierwsza powieść o Ordonównie

Muszę przyznać, że troszkę obawiałam się tej książki – bałam się, że będzie tam dużo suchych biograficznych faktów, mnóstwo patosu – bo to przecież o...

zgłoś błąd zgłoś błąd