Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/9919/prawdziwym-skarbem-sa-informacje-o-kulturach-ktorych-juz-nie-ma

Prawdziwym skarbem są informacje o kulturach, których już nie ma

9 wartościowy tekst

Z Douglasem Prestonem, podróżnikiem i odkrywcą, autorem książki Zaginione miasto boga małp o przygodach, pracy, naturze i ludziach rozmawia Diana Chmiel.

Zapierająca dech historia pionierskiej ekspedycji w serce najbardziej niebezpiecznej dżungli świata w poszukiwaniu legendarnego przeklętego Białego Miasta.

Lasy Mosquitii w Hondurasie to najgęstsza i najtrudniej dostępna dżungla świata, pełna jadowitych węży, jaguarów czy muchówek, roznoszących „biały trąd”. Właśnie tam miało istnieć legendarne Miasto Boga Małp, bogate i nagle opuszczone, jeszcze przed przybyciem konkwistadorów – wedle legendy przeklęte. Wieloletnie poszukiwania nie przyniosły rezultatów. 

W sukurs najnowszej ekspedycji, zorganizowanej przez nagrodzonego Emmy filmowca i odkrywcę Stevena Elkinsa, przyszła najnowocześniejsza technika, tzw. lidar, czyli laserowy skaning terenu, dzięki której udało się zlokalizować cel. Lecz to dopiero początek mrożącej krew w żyłach opowieści o garstce śmiałków, którzy postanowili tam dotrzeć i odkryć skarby, godne historii o Indianie Jonesie.

Niezapomniana rzecz o „przygodzie życia” i wielka przygoda czytelnicza!

Diana Chmiel: Rozmawiamy z okazji wydania w Polsce twojej najnowszej książki „Zaginione miasto boga małp”, ale zanim do niej dojdziemy, chciałam chwilę porozmawiać o Tobie i Twoich innych książkach. Jesteś bardzo doświadczonym pisarzem z dużym dorobkiem. Zawsze chciałeś pisać?

Douglas Preston: Tak, zawsze chciałem być pisarzem. Swoją pierwszą książkę napisałem jak miałem 10 albo 11 lat. Nazywała się „Dolina zwierząt” i była o grupie zwierząt, które żyły w magicznej dolinie, umiały mówić po ludzku i przytrafiały im się różne zabawne i głupiutkie przygody. Na szczęście rękopis gdzieś zaginął.

Piszesz technothrillery i horrory razem z Lincolnem Childem, napisałeś kilka książek non fiction, serię kryminałów... Gatunki Cię w ogóle nie ograniczają!

To prawda, nie zwracam na nie uwagi. Moja głowa jest cały czas wypełniona mnóstwem pomysłów, i tych na powieści, i tych na reportaże. Niektóre z tych pomysłów nie prowadzą do czegoś konkretnego, podczas gdy inne dojrzewają i ostatecznie stają się książkami. Często te reportażowe pomysły zamieniają się w artykuły, które później stają się bazą do powieści. No i nie mam wątpliwości, że „Zaginione miasto boga małp” w przyszłości będzie inspiracją do jakiejś powieści.

Masz wśród tych gatunków jakiś ulubiony?

Jeśli chodzi o pisanie, to najbardziej lubię tworzyć thrillery. Ale czytać lubię wszystko - książki historyczne biografie, naukowe, powieści, horrory czy właśnie thrillery.

A wśród swoich własnych książek masz ulubieńców?

Tak, z powieści lubię najbardziej „Gabinet osobliwości”, a jeśli chodzi o reportaże - to musi być ostatnia, „Zaginione miasto boga małp”.

Jakie są podobieństwa i różnice między pisaniem powieści a pisaniem reportażu? Czy można powiedzieć, że któreś jest łatwiejsze?

I powieść, i reportaż są wyzwaniami, po prostu trochę innymi. Kiedy piszę powieść, czasami chciałbym mieć więcej struktury, pewnego rodzaju szkieletu, który będzie mnie prowadził i porządkował treść. Kiedy zajmuję się reportażem, chciałbym z kolei mieć większe możliwości zmiany rzeczy, modyfikacji faktów, po to, aby stworzyć lepszą historię. Ale oczywiście w literaturze faktu nie wolno mi tego zrobić i muszę trzymać się ściśle prawdy.

Tematyka Twoich książek jest naprawdę szeroka. Jak wybierasz tematy, o których piszesz?

To bardzo łatwe - piszę o tym, co mnie interesuje. To jedyne kryterium wyboru.

Więc - „Zaginione miasto boga małp”. Jak ta książka powstała? Wyjaśniłeś to dokładnie w tekście, ale mimo wszystko proszę opowiedz...

Pierwszy raz o szalonych poszukiwaniach legendarnego zagubionego miasta boga małp przez Steve'a Elkinsa usłyszałem dwadzieścia lat temu, kiedy byłem w Laboratorium Napędu Odrzutowego, jednym z centrów badawczych NASA. Elkins zatrudniał tam kilku naukowców, aby poszukiwali miasta, które miało być podobno gdzieś w górzystych dżunglach Moskitii, regionie Hondurasu. Wykorzystywali satelitarne zdjęcia Ziemi robione w różnych długościach fal (podczerwonych, widzialnych i radarowych) do prób przedarcia się przez grube sklepienie dżungli. W ten sposób mogli zidentyfikować (czy w ogóle odnaleźć) starożytne ruiny na ziemi. Elkins i inni naukowcy wierzyli, że odkryli nienaturalną właściwość odosobnionej doliny w górach Moskitii, która nigdy nie została naukowo zbadana. Ale zdjęcia były niejednoznaczne i niejasne, a dostanie się do doliny było zbyt trudne i niebezpieczne. W 2012 roku Elkins i zespół inżynierów wykorzystali nową, potężną technologię, zwaną lidarem, do badania i mapowania doliny. Ku zdumieniu wszystkich, odkryli wielkie zaginione miasto. Wspólna amerykańsko-honduraska ekspedycja zbadała miasto w 2015 roku, dokonując wielu odkryć. Wydaje się niewiarygodne, że ciągle można znaleźć gdzieś na powierzchni ziemi całe zaginione miasto - ale tak właśnie się stało, a moja książka o tym opowiada.

Masz jakieś rady dla kogoś kto marzy, by pisać o takich odkryciach?

Świetnym sposobem na początek (ja tak robiłem) jest pisanie do gazet, czasopism czy w sieci. Dowiedz się, jak badać i relacjonować historię, przeprowadzać rozmowy z ludźmi i jak połączyć masę osobnych faktów w fascynującą ludzką historię. Obecnie zbyt wielu pisarzy pisze po prostu swoje opinie i nie uczy się podstaw relacjonowania, badań i ustalania faktów.

Pytanie, które muszę zadać - czułeś się podczas ekspedycji jak Indiana Jones albo Lara Croft?

Zdecydowanie - zwłaszcza, kiedy mieliśmy do czynienia z niebezpieczeństwami, takimi jak błoto, które mogło nas wciągnąć żywcem, śmiertelnie groźnymi wężami, pumami i innymi dzikimi zwierzętami.

Większość z nas wiedzę o odkrywaniu zaginionych miast czerpie z filmów przygodowych. Ale to w rzeczywistości wcale tak nie wygląda, prawda?

Dżungla, w której się znajdowaliśmy była tak gęsta, że nie było nic widać. Pamiętam, że stojąc pięć metrów od podstawy centralnej piramidy nie byłem w stanie w ogóle jej dostrzec. Ta dżungla jest tak gęsta, że ​​gdyby ją umieścić na Times Square w Nowym Jorku, a ciebie w środku, nie miałabyś pojęcia, że ​​stoisz pośrodku wysokich budynków.

Dzisiaj takie odkrycia to bardziej domena naukowców niż poszukiwaczy skarbów.

Tak, dzisiejsza archeologia to zdecydowanie dużo więcej nauki, a mniej szukania skarbów. Ale zdradzę ci sekret - prawdziwym skarbem w archeologii nie jest ani złoto, ani srebro, ale informacja o ludziach i kulturach, których już nie ma. Zdobywanie tej wiedzy to dzisiaj znacznie bardziej metodyczny, ostrożny i naukowy proces, niż kiedyś.

Z perspektywy czasu jak oceniasz swój udział? Zrobiłbyś to jeszcze raz?

Tak! To było niesamowite przeżycie - być w miejscu, w którym ostatni człowiek był 500 lat temu, w którym zwierzęta nigdy nie widziały ludzi, więc nie bały się nas w ogóle, w dżungli tak bardzo pierwotnej i nietkniętej. Zdecydowanie zrobiłbym to ponownie, nawet biorąc pod uwagę tragiczne konsekwencje, które spotkały mnie i wielu członków ekspedycji.

No dobrze. Ale czy to była tylko przygoda, czy czułeś, że jesteś zaangażowany w coś większego? W coś, co jest ważne dla świata?

Jest to jedna z najbardziej tajemniczych i najmniej znanych kultur w Ameryce Środkowej. Nie byli Majami, ale przyjęli wiele aspektów kultury Majów. Skąd się wzięli? Jak żyli i jaki był ich sposób na przetrwanie w niebezpiecznej dżungli? Jakie były ich relacje z sąsiadami? I dlaczego zniknęli tak nagle? Oto niektóre z pytań, na które trzeba jeszcze odpowiedzieć. Poza może ostatnim - wykopaliska w mieście sugerują nagłą i przerażającą katastrofę, jaka spadła na tę cywilizację. Więc zdecydowanie czuję, że brałem udział w czymś większym, w czymś ważnym.

Co zapamiętałeś najbardziej?

Nigdy nie zapomnę odnalezienia ogromnej kryjówki świętych, kamiennych przedmiotów, zostawionych u podstawy piramidy. Z ziemi wystawały tylko fragmenty. Pierwszą rzeczą, którą zobaczyłem, była głowa dzikiego, warczącego jaguara wystająca z ziemi. Poczułem wtedy nagle związek z tymi zaginionym ludem.

Z pewnością miałeś mnóstwo materiału do opisania. Czy jest coś, co nie zmieściło się do książki?

Niestety tak. Musiałem pominąć tak wiele historii z poszukiwań zaginionego miasta, opowieści o tych wszystkich szalonych poszukiwaczach przygód, którzy próbowali je znaleźć, a którzy często płacili za to najwyższą cenę. Mogłaby z tego powstać osobna książka!

A co z twoimi możliwościami jako pisarza? Pisałeś wszystko, co chciałeś, czy miałeś jakieś wytyczne? Czy były rzeczy, o których nie mogłeś pisać pod żadnym pozorem?

Były pewne rzeczy, o których nie mogłem lub nie chciałem pisać, z różnych powodów - poufności, tego, że pewne fakty nie były przeznaczone dla szerokiej publiczności, tego, że wiele rzeczy powiedziano mi nieoficjalnie. Dziennikarze muszą przestrzegać pewnych wytycznych etyki zawodowej. Więc kiedy ktoś mówi ci coś nieoficjalnie albo nie chce podawać swoich danych musisz to uszanować. Nie publikujesz wtedy danej informacji i nie ujawniasz źródła.

Czy znalezienie równowagi pomiędzy rzetelną, naukową relacją i relacją pełną emocji i przygód było trudne?

Niezwykle istotne było dla mnie to, żeby przede wszystkim wszystkie naukowe elementy były prawidłowe, chciałem być dokładnym pod każdym względem w odniesieniu do nauki i archeologii. W przeciwnym razie nie byłoby to w porządku w stosunku do czytelnika. Jednocześnie historia musi być interesująca i porywająca czytelnika. Na jakimś podstawowym, fundamentalnym poziomie, wszystkie historie - czy naukowe, czy nie - są o ludziach, o ich marzeniach, nadziejach, życiu. O podejmowanym ryzyku, by osiągnąć postawione przed sobą cele. To właśnie stąd bierze się podekscytowanie, razem z postaciami pojawiają się emocje.

Wrócisz do Hondurasu? Śledzisz na bieżąco sytuację czy to zamknięty rozdział?

Myślę, że jest taka możliwość. Chętnie wróciłbym, gdyby naukowcy dokonali tam jakiegoś wielkiego odkrycia. A z pewnością tak się stanie - miasto w ogromnej części pozostaje jeszcze niezbadane.

Co ta ekspedycja i odnalezienie miasta Ci dało? Czego Cię nauczyło?

Nauczyło mnie tego, że istoty ludzkie mogą przetrwać, a nawet rozwijać się w najbardziej niebezpiecznym i wymagającym terenie na ziemi - taki jakim jest dżungla Moskitii. Ci starożytni ludzie przekształcili dżunglę w pewnego rodzaju biblijny Eden - oczyszczając tereny dla obrzędów i pracy, sadząc ogrody kwiatowe i pożyteczne drzewa, budując domy wśród tych ogrodów z widokiem na piramidy i inną sakralną architekturę, połączone ścieżkami między sobą. Na pewno wyglądało to pięknie i zachęcająco - to nie była taka dżungla, w jakiej my się znaleźliśmy i jaką znamy dzisiaj.

Jakie masz dalsze plany?

Następna będzie powieść - już pracujemy nad nią razem z Lincolnem Childem, ale wolałbym na razie nie zdradzać szczegółów.

A czy jest jakiś temat, na który bardzo chciałbyś napisać książkę, ale jeszcze tego nie zrobiłeś?

Mam wiele takich pomysłów i wymarzonych historii, o których, mam nadzieję, kiedyś uda mi się napisać. Ale te pomysły też muszą pozostać sekretami, nie mogę ich zdradzić.

Skoro jesteśmy już przy pisaniu - jak wygląda proces Twojego pisania?

W przeciwieństwie do wielu pisarzy, którzy tworzą albo wcześnie rano, albo późno w nocy, ja piszę od 9 do 17. Staram się też przez kilka godzin pisać w soboty i niedziele. Swoje życie pisarskie i życie domowe oddzielam od siebie, z tego powodu moje biuro znajduje się poza domem. Z byciem pisarzem jest trochę tak jak z byciem pianistą albo skrzypkiem - musisz naprawdę ciężko pracować i ćwiczyć dzień w dzień.

Co lubisz najbardziej w byciu pisarzem?

To, że jestem swoim własnym szefem, że pracuję w godzinach, które sam sobie ustalę, że nie jestem od nikogo zależny ani nikomu nic dłużny - oprócz moich kochanych czytelników. To oni mnie wspierają i sprawiają, że ciągle piszę.

Kiedy byłam w Prypeci, niesamowite wrażenie zrobiła na mnie szybkość natury w zacieraniu śladów człowieka. To niesamowite uczucie zobaczyć coś takiego na własne oczy! A przecież to było zaledwie 30 lat temu, nie wyobrażam sobie, jakie to uczucie stać w miejscu opuszczonym od 500 lat. Czy opisywanie takich wyjątkowych emocji i chwil jest wyzwaniem dla pisarza? Tobie udało się to oddać perfekcyjnie!

Dziękuję. To naprawdę niesamowite, jak szybko natura, zwłaszcza w dżungli, likwiduje wszelkie dowody na ludzkie istnienie. Uświadomienie sobie, że natura jest tak odporna jest bardzo budujące. I rzeczywiście, największym wyzwaniem było uchwycenie uczucia, które pojawiło się w momencie uświadomienia sobie, że jestem w miejscu, w którym nie było żadnego człowieka od 500 lat. Opisanie mocy tego miejsca, ale też jego obojętności, jednocześnie niebezpieczeństw i piękna było trudnym zadaniem. To doświadczenie uczące pokory, sprawia, że zaczynasz rozumieć, że wcale nie jesteśmy panami wszechświata, jak lubimy o sobie myśleć. To, czego nam potrzeba, to odkrycie w sobie odrobiny pokory wobec wielkości i siły natury.

Gdybyś miał podsumować, ująć jednym zdaniem główny cel tej książki, myśl przewodnią, może misję?

Sprawą, na którą chciałbym zwrócić największą uwagę jest ochrona tego niezwykłego i nieskażonego deszczowego lasu na terenie Moskitii, zwanego przez niektórych płucami Ameryki Środkowej. Musimy chronić ten las, nie tylko dla różnorodności życia, ale także jako bastion przed globalnym ociepleniem. Wielki las deszczowy, taki jak ten, jest ogromnym i życiodajnym pochłaniaczem dwutlenku węgla.

Na koniec chciałam Cię zapytać, czy chciałbyś być poszukiwaczem przygód i odkrywcą. Ale patrząc na te wszystkie książki, które napisałeś dochodzę do wniosku, że przecież Ty już jesteś i poszukiwaczem przygód, i odkrywcą! Pozostaje mi życzyć kolejnych pięknych przygód.

Dziękuję! Życie jest krótkie, a mój plan jest prosty - mieć jeszcze tyle przygód, ile tylko zdołam, zanim kurtyna opadnie.


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  Diana |  wypowiedzi: 3  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1029
Diana
01-02-2018 13:32
Zapraszam do dyskusji.
książek: 903
osiempalcow
03-02-2018 13:09
Nie znam autora, ale książka zapowiada się bardzo ciekawie, na pewno po nią sięgnę!
książek: 2291
Matylda
04-02-2018 13:31
Książka jest mega zarąbiasta!
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Zeitoun

Reportaż o losach amerykańsko-syryjskiej rodziny Zeitoun, którzy po huraganie Katrina zostają niesłusznie oskarżeni o działalność terrorystyczną. Po...

zgłoś błąd zgłoś błąd