Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/9637/swieta-bez-iphone-ow

Święta bez iPhone’ów

2 wartościowy tekst

Autorki „Mademoiselle Oiseau i listów z przeszłości” radzą, by nadchodzące święta przeżyć jak dawniej – bez iPhone’ów, za to celebrując bycie razem. Opowiadają też, skąd czerpią niezwykłe pomysły do książek, jak wygląda ich szwedzko-francuskie Boże Narodzenie i jaki najpiękniejszy prezent można znaleźć pod choinką.

Mademoiselle Oiseau i listy z przeszłości

Andrea de La Barre de NanteuilLovisa Burfitt

Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska

Boże Narodzenie w Alei Minionych Czasów.

Nadszedł listopad. Jesień była tak wspaniała, jak może być tylko przy Alei Minionych Czasów, w samym sercu Paryża. Minęło dokładnie pięćdziesiąt dziewięć dni od tamtego upalnego sierpniowego dnia, kiedy to Mademoiselle usiadła na zielonym jedwabnym dywanie, uniosła się nad podłogą, po czym wyfrunęła przez balkon. Isabella została sama w mieszkaniu Juliette Oiseau. Dopiero teraz zorientowała się, że pod fantazyjnymi falbankami i żabotami kryją się mroki przeszłości. Dawne życie skrywa liczne tajemnice i spieszne pożegnania, ale zostały po nim marzenia i siła siostrzanej miłości. Isabella musi szybko wyruszyć na poszukiwanie prawdy, zanim będzie za późno, i uratować wigilijną tradycję, o której jej ekscentryczna przyjaciółka najwyraźniej chce zapomnieć.

Do księgarń właśnie trafił świąteczny tom przygód Mademoiselle Oiseau - kolorowy, pełen magii i urzekających ilustracji. Skąd czerpiecie tak fantazyjne pomysły?

Andrea de La Barre de Nanteuil: Po trosze ze wszystkiego i zewsząd. To może być kobieta o ekscentrycznym wyglądzie przechodząca właśnie ulicą, psy w zabawnych przeciwdeszczowych ubrankach, piękny budynek, oprawiony w ramki motyl, stara bajka o księżniczce, która pisała wiersze…

Lovisa Burfitt: Gdy jestem w jakimś ciekawym miejscu w Paryżu albo widzę intrygująco wyglądającą osobę, od razu układam sobie w głowie pewną historię, a potem staram się ją namalować. Słucham też opowieści mojego czteroletniego synka o tym, co mu się śniło w nocy, inspirują mnie historyjki, które wymyśla lub zabawne wyjaśnienia jakichś wydarzeń. Uwielbiam obrazy Muchy, Boldiniego, René Gruau, ilustracje do bajek Johna Tenniela czy Johna Bauera i wielu, wielu innych…

Andrea: Zresztą podsuwamy sobie też pomysły nawzajem. Lovisa jest najbardziej inspirującą osobą, jaką znam. Prawdziwą Mademoiselle Oiseau. Cały czas mi przypomina jak mantrę, że wyobraźnia nie ma granic, że mamy być szalone, wręcz niewiarygodne i całkowicie merveilleuses…

Stworzyłyście współczesną opowieść wigilijną z paryskimi dachami, kotami, weneckimi gondolami, tajemniczym ogrodem w Chantilly i pełnymi emocji listami z Argentyny. To może być piękny prezent na mikołajki albo pod choinkę.

Andrea: Ucieszymy się, jeśli tak się stanie. Bajki i baśnie to przecież część bożonarodzeniowej tradycji. W „Mademoiselle Oiseau i listach z przeszłości” pokazujemy, że święta mają bardzo indywidualny charakter. Każdy z nas przeżywa je na swój sposób, odkrywa w nich własny sens.

Ale tym razem Boże Narodzenie w Alei Minionych Czasów jest zagrożone…

Andrea: Cóż, Isabella i Isis nie są pewne, czy Mademoiselle Oiseau wróci przed Wigilią, czy nie. Dlatego też odkrycie prawdy i tajemnic z dzieciństwa, które Juliette skrzętnie skrywa przed innymi, stanie się ich misją. Tym razem to Mademoiselle Oiseau będzie potrzebować pomocy.

Pomoże jej dziewięcioletnia Isabella. I będą to najpiękniejsze święta w jej życiu. Jestem ciekawa, jak wyglądały wasze święta, gdy byłyście takimi małymi dziewczynkami.

Lovisa: Przede wszystkim było biało i lodowato zimno. Pamiętam światło świec, które zapalaliśmy rano, gdy było jeszcze ciemno. Mój tata przygotowywał owsiankę i zawsze zostawiał małą porcję dla skrzatów za drzwiami (śmiech).

Andrea: Ja też najbardziej pamiętam śnieg. Tak naprawdę całe góry śniegu. Sięgał wtedy trzech, czterech metrów. Wyobraź sobie, że zjeżdżałyśmy na sankach z dachu naszego domu! Niezwykłe, prawda? Dziś już się to nie zdarza… Co jeszcze? Pierniczki, szwedzki glögg, Świętą Łucję z szafranowym chlebem, radosną wyprawę po choinkę, którą przynosiło się z lasu, jazdę na nartach albo na łyżwach po zamarzniętym jeziorze. Chciałabym móc przeżyć to jeszcze raz... Marzę o tym, żeby moje dzieci miały podobnie piękne wspomnienia, gdy dorosną. Dlatego w tym roku też pójdziemy pojeździć na sankach! (śmiech) W Szwecji, bo na Boże Narodzenie zwykle tam wracamy, ale przedtem mamy święta po francusku, uroczystą rodzinną kolację z foie gras, ostrygami i szampanem.

Lovisa: Są też dekoracje z pomarańczy oraz szyszki, które własnoręcznie malujemy na złoty kolor.

Świetny pomysł: najpierw małe paryskie święta, potem duże w Szwecji…

Andrea: To francuskie Boże Narodzenie jest może nieco mniej przytulne niż szwedzkie, ale też jest bardzo przyjemne i radosne w swoim uroczym paryskim stylu. Trzeba tylko przyzwyczaić się do widoku mokrych od deszczu dachów, bo w Paryżu zamiast śniegu w tym czasie prawie zawsze pada deszcz.

Muszę spytać o prezenty, a konkretnie o najpiękniejszy prezent, jaki znalazłyście pod choinką. Co to było?

Lovisa: Haftowany i malowany kalendarz adwentowy wykonany przez moją mamę. Przedstawiał świętego Mikołaja i renifery szybujące po nocnym niebie. Miał 24 małe pętelki, do których przywieszone były upominki. Były zawinięte w papier więc nie wiedzieliśmy, co jest w środku. To była czysta magia budzić się co rano i czekać na swoją kolejkę do prezentu. Miałam trójkę rodzeństwa więc każde z nas dostawało prezent co cztery dni.

Andrea: Dla mnie najpiękniejszym prezentem są same święta, możliwość spędzenia w spokoju czasu razem z rodziną i przyjaciółmi, znalezienie wolnej chwili na dobrą książkę, wspólne gotowanie, długie spacery po śniegu. Im więcej mam lat, tym bardziej Boże Narodzenie staje się dla mnie rodzajem ochronnej kapsuły, w której można się schować, zatrzymać na chwilę, poluzować wodze wyobraźni, zacząć w myślach nową opowieść, która wraz z nowym rokiem trafi na papier.

Czego chciałybyście życzyć polskim czytelnikom?

Andrea i Lovisa: Wszystkiego naj naj najlepszego! Bardzo nas cieszą reakcje i komentarze z Polski, które pojawiły się po wydaniu „Historii Mademoiselle Oiseau”. Wynika z nich jasno, że jesteście obdarzeni wielką wyobraźnią i potraficie czerpać radość z czytania i dzielenia się książką. Dlatego warto odłożyć na bok wszystkie iPhone’y i przeżywać ten świąteczny czas jak dawniej. Słuchajmy, rozmawiajmy i czytajmy razem.

 


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 8  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 256
Anafis
04-12-2017 16:56
Obawiam się, że do świąt bez ajfonuf nikogo już namówić się nie da.
książek: 493
Elwira
14-12-2017 23:42
A tam "schować Zasięg i się uda, bez przesady :-)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 571
foxterier16
04-12-2017 17:30
Nie jest dla mnie zbyt odkrywcze że telefon w święta powinien zostać odłożony. No ale... Nasza rzeczywistość jest jaka jest i ja nie widzę możliwości aby nagle wszyscy tak zrobili. Sama zamierzam spędzić te święta tradycyjnie bez względu na to co będzie robić reszta mojej rodziny :D
książek: 545
Meszuge
05-12-2017 08:38
"Święta bez iPhone’ów" - ale smartfonów innych marek niż Apple używać można, czy tak?
książek: 1534
Michał
06-12-2017 00:00
Tak, jak masz np. na Androidzie, to możesz go używać nawet przy wigilijnym stole :P
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1534
Michał
05-12-2017 23:58
A dlaczego tylko jest mowa o iPhone'ach? Nie ma innych marek? :P
Ja w święta zawsze telefon odkładam na półkę i zaglądam dopiero wieczorem. Nie lubię rozpraszania się telefonem w takim czasie.
książek: 503
Kuba
06-12-2017 12:02
Jeszcze nie tak dawno w Święta cała rodzina zbierała się przy jednym ekranie i oglądali film. Może to nie było najlepsze ale byli RAZEM i razem jakieś emocje dzielili. Wiadomo, że w świętach nie chodzi o to by razem oglądać amerykańskie filmy ale... Dziś każdy ma swój ekran i tamte czasy wspominam z sentymentem.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Ekożona

Viewegha czyta się nie ze snobizmu, ale dla zwykłej przyjemności - taka myśl mi zaświtała po przeczytaniu drugiej z kolei powieści tego autora. Tematy...

zgłoś błąd zgłoś błąd