Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/9403/kobiety-skrzywdzone-przez-mezczyzn-wywiad-z-madsem-pederem-nordbo

Kobiety skrzywdzone przez mężczyzn – wywiad z Madsem Pederem Nordbo

5 wartościowy tekst

Mads Peder Nordbo wkracza na polski rynek wydawniczy z książką, którą napisał, by uwolnić się od wielkiej miłości do Grenlandii. Jak i smutku nad jej ciemnymi stronami. Zwolennicy mocnych kobiecych postaci wróżą, że Dziewczyna bez skóry zwiastuje pojawienie się następczyni Lisbeth Salander. 

Matthew, po stracie ukochanej i nienarodzonej córeczki, próbuje odbudować swojej życie na Grenlandii. Podejmuje tam pracę jako dziennikarz lokalnej gazety w Nuuk. Zostaje wysłany na skraj lądolodu, by relacjonować odkrycie zmumifikowanego wikińskiego osadnika. To ma być sensacja na skalę światową, ale kilka dni później mumia znika, a policjant który jej pilnował zostaje zabity. Matthew trafia na ślad pewnej sprawy sprzed 40 lat dotyczącej brutalnego zabójstwa czterech mężczyzn. Każdy z nich był podejrzany o seksualną przemoc wobec córek. W prywatnym śledztwie dziennikarz odrywa powiązania tego morderstwa z mumią. I paradoksalnie sam staje się podejrzanym. Jedyną osoba, której może zaufać jest młoda Grenlandka Tupaarnaq, która właśnie opuszcza więzienie po odbyciu kary za zabójstwo ojca.

Polscy czytelnicy na słowa „Dziewczyna bez skóry” reagują niepokojem, boją się, że to bardzo brutalna książka...

Dziewczyna bez skóry to metafora. Główna bohaterka Tupaarnaq w dzieciństwie doznała wielu krzywd od najbliższych, reakcją na te trudne przeżycia było pokrycie całego ciała odstraszającymi tatuażami – staje się w ten sposób „dziewczyną bez skóry”, posiadającą jedynie dwie stopy, dwie dłonie i twarz. Nic więcej. Resztę stanowił gąszcz roślin.

Na Grenlandii jest dużo takich „osób bez skóry”?

Grenlandia ma najwyższy na świecie wskaźnik samobójstw i najwyższy w Skandynawii wskaźnik dokonywanych aborcji. Morderstw dokonuje się tu 16 razy częściej niż w Danii. Dwie trzecie kobiet na Grenlandii doświadcza przemocy. A co trzecia dziewczynka mieszkająca na Grenlandii jest wykorzystywana seksualnie. A więc tak, dużo jest tu ludzi, których skóra jest mocno poraniona.

Czemu wybrałeś taki temat?

Na co dzień pracuję w Ratuszu. Słyszę i widzę dużo. Czasem zbyt dużo. I choć te tematy nadal pozostają pewnym tabu, to cieszę się, że coraz więcej artystów porusza je w swojej twórczości, jak ja w książce. Ta książka to obraz mojej wielkiej miłości a zarazem smutku, jakie czuję, gdy patrzę na Grenlandię. Napisałem tę książkę ponieważ chciałem podzielić się i uwolnić od tych uczuć. To olbrzymia przestrzeń. Prawie jak cała Europa zachodnia, a mieszka tu tylko 55 tys. osób. Nie ma dróg między miastami i osadami, więc dotrzeć gdziekolwiek można jedynie łodzią, samolotem lub śmigłowcem. Natura nie rozpieszcza mieszkańców, może być bardzo niebezpieczna jeśli nie okazujesz jej należytego szacunku. Zimą nieustannie pada śnieg, jest ciemno, a ludziom dokuczają zamieci śnieżne. Zima trwa tutaj minimum pół roku. To wszystko sprawia, że na Grenlandii statystyki dotyczące przemocy domowej nie są optymistyczne.

No właśnie Grenlandia, skąd się tu wziąłeś?

Przeprowadziłem się tu dwa i pół roku temu, aby być razem z moją córką i jej matką. Ale także po to, aby doświadczyć tej przeogromnej pustej przestrzeni. Tutaj jesteś tak bardzo sam, jednocześnie wciąż rozkoszując się tym byciem odciętym od reszty świata. Jest w tym coś przyjemnego. Choć niektórzy uciekają stąd z krzykiem…

Ale Ty nie, słyszałam, że jesteś „odmieńcem”?

(śmiech) Już w podstawówce tak bardzo pochłonęły mnie wielkie tematy tego świata, że nie mogłem normalnie funkcjonować. Gdy miałem dziewięć lat, dostałem w prezencie od siostry trzy podręczniki. Jeden o dinozaurach, drugi o faunie morskiej. I trzeci „O pochodzeniu gatunków” Darwina. I oszalałem. A teraz... czy to dziwne, że sypiam niewiele, zachwycam się przyrodą Grenlandii i z pasją oddaję się swojej pracy?

Podobno tańczysz, gdy jesteś szczęśliwy?

W dniu polskiej premiery książki „Dziewczyna bez skóry” na pewno. Zamierzam włączyć Preisnera, utwór Lacrimosa i oddać się spontanicznej radości. To bardzo ekscytujące. W ogóle często słucham Preisnera, gdy piszę. Uwielbiam film „Podwójne życie Weroniki”.

Wracając do książki. Tupaarnaq nieco przypomina Lisbeth Salander ze światowych bestsellerów Stiega Larssona.

Ale to dlatego, że… ja nie czytałem książek Stiega Larssona. Widziałem filmy. Tak, zauważam podobieństwa, ale ja naprawdę nie stworzyłem tej postaci jako drugą Lisbeth Salander. Miały tylko podobne historie dorastania, mam na myśli to, że doświadczyły wykorzystywania, przemocy, nienawiści mężczyzn. Zniszczono im życie, jeszcze gdy były małymi dziewczynkami. A potem znalazły się w więzieniu tylko dlatego, że same powstrzymały zło, które zostało im wyrządzone… Uważam natomiast, że wciąż bardzo wiele je od siebie różni.

Na czym polegają te różnice?

Według mnie Salander jest bardziej zamknięta w sobie, zimna i pełna nienawiści. Bardziej agresywna.

Ale Tupaarnaq też jest dość agresywna.

W niektórych scenach, tak… Nie ma zaufania do mężczyzn, ale uważam, że trudno mieć jej to za złe. Inną różnicą jest to, że Salander posiada tylko jeden tatuaż, smoka, natomiast tatuaże Tupaarnaq przedstawiają liście, które pokrywają całe ciało. Stanowią ochronę. Można powiedzieć, że cała jest zagrzebana w tych liściach. Jej skóra zniknęła.

Dla kogo jest ta książka?

Najprostszą odpowiedzią byłaby ta, że to książka dla kochających zimny dreszcz na plecach i dobrze opowiedziane historie. W dodatku zapraszająca do niedostępnego, arktycznego świata. Choć czasem myślę, że to książka tylko dla mojej córki. Chcę, by wiedziała, że wszystko jest możliwe, tak długo jak wierzysz w swoje marzenia. Bez względu na to, jak duże są i jak długa droga do nich prowadzi.

Słyszałam, że przed przeprowadzką na Grenlandię chciałeś rzucić pisanie?

To prawda. Mam za sobą kilka ciężkich lat. Toczyłem wewnętrzne walki ze sobą, przez wiele lat spałem nieprawdopodobnie mało i wydawało mi się, że może będę musiał zmienić drogę, jaką obrałem. Ale gdy przeprowadziłem się na Grenlandię cisza i samotność stały się lekarstwem. Z dnia na dzień potrzeba opowiadania historii wróciła. Na szczęście dla mnie i czytelników.

Rozmawiała: Iza Janiszewska


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 2  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1926
LubimyCzytać
11-10-2017 10:26
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 215
Thomason
06-05-2018 23:40
Dla mnie książka jest rewelacyjna! Już czekam na dalsze przygody Tej fajnej dwójki.

Wiecie kiedy można się jej spodziewać?
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Testament

Tą książkę po prostu się czyta, szybkie i proste dialogi pomagają w szybkiej lekturze. Jednak jak na cykl z Chyłką to dość średnia lektura. Akcja jakb...

zgłoś błąd zgłoś błąd