Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/7818/osnuty-mgla-wywiad-z-ove-logmansbo

Osnuty mgłą wywiad z Ove Løgmansbø

7 wartościowy tekst

O sekretach, jakie kryją się we mgle spowijającej Wyspy Owcze, niespodziewanych efektach kłótni z żoną i literackich inspiracjach opowiada Ove Løgmansbø, pisarz o polsko-farerskich korzeniach. „Połów”, jego najnowszy kryminał, trafi do księgarń już 27 października.

Polscy czytelnicy uwielbiają powieści kryminalne, zarówno skandynawskie, jak i te pisane przez rodzimych autorów. Pańskie książki to wyjątkowy przypadek skandynawskich kryminałów napisanych po polsku. Skąd wziął się pomysł na napisanie serii o Wyspach Owczych i wydanie jej w Polsce?

Ove Løgmansbø: Zawiniła farerska mgła. To w nią się wpatrywałem, kiedy po kłótni z żoną wyszedłem wieczorem do portu w Vestmannie, usiadłem na pirsie i wpadłem na pomysł napisania Enklawy. A skoro zaświtał właśnie tam, a nie w Polsce, wybór lokalizacji wydawał się całkiem uzasadniony. Swoją drogą ciekawi mnie nieustannie, ilu pisarzy wymyśliło kryminalną intrygę po kłótniach ze swoimi partnerkami… czasem mam wrażenie, że uzbierałoby się ich całkiem sporo. Może tylko niechętnie się do tego przyznają.

Sama decyzja o wydaniu powieści na rynku polskim była podyktowana pragmatyzmem. Na wyspach pierwszą książkę po farersku opublikowaliśmy dopiero w dziewiętnastym wieku – i od tamtej pory doczekaliśmy się niemal siedmiu tysięcy innych. W Polsce rocznie ukazuje się dwadzieścia siedem tysięcy pozycji. Wybór nie był trudny.

Dzieli Pan swoje życie między Polskę a Wyspy Owcze, które można uznać za bezpieczne, niemal idylliczne miejsce, w którym przestępstwa praktycznie się nie zdarzają. Czy Pańscy farerscy sąsiedzi wiedzą, że napisał Pan już dwie książki, które przedstawiają ich ojczyznę w raczej mrocznym świetle?

Oczywiście! Nawet gdybym chciał, nie utrzymałbym takiej informacji w tajemnicy – na całych Farojach mieszka mniej więcej tyle osób, ile w Pruszkowie lub Legionowie. Pojawiają się oczywiście głosy mniej lub bardziej przychylne, ale każdy rozumie, że to fikcja literacka. Podobnie jest w przypadku Jo Nesbø, który wypuszcza przecież na ulice Oslo seryjnych zabójców, podczas gdy w rzeczywistości to jedno z najbezpieczniejszych miast na świecie.

Pańska pierwsza książka, Enklawa, to debiut na wysokim poziomie - przemyślnie skonstruowany i sprawnie napisany. Czy wcześniej zajmował się Pan pisaniem, pisał do szuflady?

Nie, była to moja pierwsza próba literacka. Cieszę się, że wyszła nie najgorzej i mam wrażenie, że pomogło mi wieloletnie czytanie kryminałów. Właściwie były obecne w moim życiu od najmłodszych lat – w domu czytało się Agathę Christie, Edgara Allana Poe’go, Conan Doyle’a czy le Carrégo. Książki ich autorstwa zawsze gdzieś zalegały, a ja stopniowo zacząłem po latach dokładać do nich tytuły pisarzy parających się gatunkiem hardboiled, takich jak James M. Cain, Jim Thompson czy niezawodny Raymond Chandler.

Zarówno Enklawa, jak i Połównie tylko świetnie przedstawiają realia życia na Wyspach Owczych, ale też wiernie odwzorowują policyjne procedury. Ile czasu zajmuje Panu napisanie książki? Jak przygotowuje się Pan do pisania? Czy konsultuje się Pan ze specjalistami z zakresu kryminalistyki?

Przy „Enklawie” często zasięgałem porad kolegów z Tórshavn, którzy na co dzień przychodzą do pracy w mundurze. Szybko jednak przekonałem się, że nasze rozmowy sprowadzają się właściwie do dyskusji o ulubionych kryminałach – zbrodnia na archipelagu występuje głównie w takiej formie. Ostatecznie więc poznałem pewne podstawowe procedury, ale pozostały research wykonywałem samodzielnie. Zabiera niemało czasu i wraz z napisaniem książki powoduje, że praca nad jednym tomem to poważne zobowiązanie na przynajmniej kilka miesięcy. W moim wypadku trwa mniej więcej dziewięć, więc to taka literacka ciąża.

Połówrozpoczyna się od scen polowania na grindwale, podobne do delfinów morskie ssaki. To wielowiekowa tradycja, która poza Wyspami wzbudza wiele kontrowersji. Co Pan sądzi o tym zwyczaju? Czy brał Pan kiedyś udział w takim polowaniu?

Jak każdy u nas! Tradycja ta obrosła w wiele mitów poza wyspami, ale mam nadzieję, że w książce udało mi się przybliżyć ją w takiej formie, w jakiej naprawdę się ją kultywuje. Populacja grindwali nie jest zagrożona, wręcz przeciwnie, cały czas rośnie. Zakazane jest używanie narzędzi, które mogłyby spowodować cierpienie zwierząt, a całe mięso po polowaniu jest rozdzielane, nic nie może się zmarnować. W dodatku podczas połowu muszą zostać spełnione liczne warunki, jak choćby dotyczące odpowiednich prądów. Jeśli te nie występują, grind jest odwoływany, gdyż istniałaby szansa, że zwierzę zostanie ranne i może cierpieć.

W Europie kontynentalnej spożywa się inne zwierzęta i nikomu to nie przeszkadza. W ubojniach również leje się krew, ale wszystko odbywa się za zamkniętymi drzwiami. U nas raz w roku wszystko widać jak na dłoni.

Pisarze często, świadomie lub nie, przekazują swoim bohaterom własne cechy charakteru, upodobania. Jakie cechy Ove Løgmansbø przekazał Hallbjørnowi Olsenowi, byłemu wojskowemu z Wysp Owczych, a jakie duńskiej śledczej Katrine Ellegaard?

Co do mojej kobiecej strony, trudno mi się wypowiadać. Hallbjørn zapożyczył ode mnie kilka cech, ale główną inspiracją dla tej postaci był mój wuj. Również żołnierz, który przeżył swoje w armii i mimo że nigdy nie brał udziału w żadnym konflikcie, przez lata towarzyszyła mu pewna trauma. Obserwując go, czasem obawiałem się pomyśleć, co przeżywałby, gdyby rzeczywiście wyjechał na misję. I w taki sposób powstał pomysł na Hallbjørna Olsena, który wrócił z Jugosławii jako inny człowiek.

Czy planuje Pan już kolejne kryminały z Wysp Owczych? A może myśli Pan dla odmiany o napisaniu kryminału rozgrywającego się w Polsce?

Kusi mnie ta perspektywa, ale na razie bardziej komfortowo czuję się otoczony farerską mgłą. Przynajmniej w sensie literackim. Dlatego obecnie wykonuję research do trzeciego tomu z Katrine i Hallbjørnem, przygotowuję się do pisania i układam w głowie tę historię. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, ukaże się ona w przyszłym roku.

(Materiały przesłane przez Wydawnictwo Dolnośląskie).


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 12  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 518
bookowina
21-10-2016 14:46
Jakoś nie wiem... gdybym była wydawcą, to ściągnęłabym go do Polski na autorskie spotkania, bo mogą być ciekawe.
książek: 740
Miłka
03-11-2016 11:15
Literacka ciąża w wykonaniu mężczyzny? Ciekawie :) Jestem właśnie po "Połowie", ale nie czytałam jeszcze "Enklawy". Mam nadzieję, że autor odwiedzi kiedyś Warszawę i będę miała okazję udać się na spotkanie autorskie.
książek: 178
macbre
05-11-2016 15:46
Ove Løgmansbø stara się bronić farerskiej tradycji grindadrápu, jednak w zasadniczej kwestii mija się z faktami. Połów grindwali nie odbywa się tylko raz do roku - jego czas i częstotliwość zależy tak właściwie od przypadku i czujnego oka, które wypatrzy grindwale we fiordzie.

Ciężko mi także zrozumieć argumentację autora dotyczącą farerskiego rynku wydawniczego. Garść statystyk: na Islandii...
Ove Løgmansbø stara się bronić farerskiej tradycji grindadrápu, jednak w zasadniczej kwestii mija się z faktami. Połów grindwali nie odbywa się tylko raz do roku - jego czas i częstotliwość zależy tak właściwie od przypadku i czujnego oka, które wypatrzy grindwale we fiordzie.

Ciężko mi także zrozumieć argumentację autora dotyczącą farerskiego rynku wydawniczego. Garść statystyk: na Islandii wydaje się rocznie pięć tytułów rocznie na tysiąc Islandczyków. Dla porównania w roku 2011 w USA wydano 350 tysięcy nowych tytułów - 1,1 tytułu na tysiąc Amerykanów. Na Farojach w roku 2014 wydano 205 tytułów (w tym 108 tłumaczeń) - 4 nowe pozycje na tysiąc Farerów (hagstova.fo). Polska - 0,84 nowych pozycji na tysiąc Polaków w roku 2015. Idąc tym tokiem rozumowania to amerykańscy i polscy autorzy powinny publikować na Islandii lub Wyspach Owczych, a nie odwrotnie ;) Zresztą wystarczy zajrzeć choćby na http://sprotin.fo/?p=products, aby przekonać się o kondycji książki na Wyspach.

Chętnie wybrałbym się na spotkanie autorskie z Ove - chociażby po to, aby zobaczyć jak wygląda ów tajemniczy autor, z którym wywiady przeprowadza tylko wydawnictwo.
pokaż więcej
książek: 1211
Batalia
06-11-2016 03:16
No nie? :) Strasznie tajemnicze to wszystko. Ale "Połów" niezły, dużo lepszy od pierwszej części.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 26
Ola
13-11-2016 22:56
Cieszę się, że ktoś przeprowadził z nim wywiad. Jestem pod wrażeniem "Enklawy". Muszę przyznać, że kiedy skończyłam ją czytać, przez dziesięć minut dochodziłam do siebie :P Jedna z lepszych książek jakie czytałam. Na pewno sięgnę po "Połów". Życzę panu Løgmansbø jeszcze większego sukcesu. Od jakiegoś czasu intrygowały mnie Wyspy Owcze, a dzięki niemu dowiedziałam się bardzo wielu ciekawych... Cieszę się, że ktoś przeprowadził z nim wywiad. Jestem pod wrażeniem "Enklawy". Muszę przyznać, że kiedy skończyłam ją czytać, przez dziesięć minut dochodziłam do siebie :P Jedna z lepszych książek jakie czytałam. Na pewno sięgnę po "Połów". Życzę panu Løgmansbø jeszcze większego sukcesu. Od jakiegoś czasu intrygowały mnie Wyspy Owcze, a dzięki niemu dowiedziałam się bardzo wielu ciekawych rzeczy o Farojach oraz o ich mieszkańcach.
pokaż więcej
książek: 36
Serenka
05-03-2017 10:08
No i wydało się - Ove Løgmansbø to nikt inny jak... Remigiusz Mróz :)
Tak, tak drodzy czytelnicy. W dzisiejszym Dzień Dobry TVN Remigiusz ujawnił powody napisania trylogii Vestmanna pod innym nazwiskiem. Opowiedział też trochę o procesie tworzenia książki.
Co Wy na to ? :)
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
A Horse Walks Into a Bar

Sprawi, że poczujesz się dokładnie jak w subiektywnej wizji bohatera. Tej teraz i kiedyś. Sprawi, że staniesz się kimś innym na moment, tylko po to by...

zgłoś błąd zgłoś błąd