Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/5410/remigiusz-mroz-odpowiedzial-na-wasze-pytania

Remigiusz Mróz odpowiedział na Wasze pytania!

14 wartościowy tekst

Remigiusz Mróz pisze o sobie, że jest zwyczajnym facetem, który dziennie musi napisać 10-15 stron i tygodniowo wybiegać jakieś 50 km, by czuć się komfortowo. Jego modus operandi wygląda tak: wstaje rano, robi yerbę, a potem czyta wszystko to, co napisał zeszłego dnia. Codziennie zasiada do pisania i wynurza się po kilku godzinach. Poza tym jest doktorantem w Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego i autorem kilku publikacji naukowych. Jego debiut literacki to Wieża milczenia. Na jego (opublikowany) dorobek składają się w tej chwili powieści: Turkusowe szale, cykl Parabellum, Chór zapomnianych głosów i najnowsza Kasacja

Pisarz niedawno zakończył pisanie kolejnej książki. Jak napisał na swoim fanpage'u: Będzie to początek kryminalnej trylogii, a więcej szczegółów za jakiś czas dostarczymy wespół z Wydawnictwo FILIA. Premiera pierwszego tomu najpewniej w lecie.

W najbliższym czasie możemy też spodziewać się kolejnych premier:
– drugi tom "Chóru" powinien być na Pyrkon, a więc pod koniec kwietnia;
– powieść zapowiadana na końcu "Kasacji" pojawi się zgodnie z planem, czyli na jesień (i będzie to prawdziwa cegła);
– a Chyłka i Zordon powrócą tuż po Nowym Roku.

A teraz zapraszamy do lektury Waszego wywiadu!

Widzę, że w swojej twórczości prozatorskiej nie ogranicza się Pan do jednego gatunku. Czy uważa Pan, że dla pisarza taki brak ograniczeń w pisarstwie jest zaletą czy też wadą? kryptonite

Pewnie zależy to od pisarza. Ken Follett moim zdaniem świetnie radzi sobie zarówno w tematyce historycznej, jak i sensacyjnej. Stephen King potrafi pisać pierwszorzędne powieści z elementami nadprzyrodzonymi, jak i te ich pozbawione. Szufladkujemy go w literaturze grozy, ale tak naprawdę od wielu lat nie napisał chyba klasycznego horroru. I może tak jest poniekąd ze wszystkimi? W naszej naturze tkwi potrzeba, by wszystko ubierać w jakieś wymierne ramy – a pisarzy zamykać w szufladkach. Wydaje mi się, że jeśli któryś autor z nich wychodzi, może to jego książkom przynieść tylko korzyści – w końcu dzięki temu zachowa świeżość narracji i nie powieli schematów właściwych danym gatunkom.

Czy konieczność posługiwania się w życiu zawodowym i naukowym bardzo precyzyjnym językiem >prawniczymPtasiemleczko

Nie utrudnia, a powiedziałbym nawet, że w pewnym sensie ułatwia pisanie książek. Forma języka prawniczego jest wprawdzie skostniała i siermiężna, ale uczy precyzji. Pisząc ileś tekstów z dziedziny prawa można wbić sobie na dobre do głowy, że czasem jedno słowo może mieć tylko jedno znaczenie, a synonim w istocie tylko udaje wyraz bliskoznaczny.

Czasem zdarza się jednak tak, że do popołudnia piszę książkę, a wieczorem produkuję się naukowo – i zauważyłem, że wówczas ta druga sfera na tym korzysta. Robię się bardziej kreatywny i staram się zaciekawić odbiorcę, choć w przypadku tekstów naukowych ten aspekt co do zasady nie jest najważniejszy.

Mam Pana wszystkie aktualne książki i każda wydana jest praktycznie w innym wydawnictwie. Dlaczego? Z_książką_w_chmurach

Z bardzo prostej przyczyny – napisałem ich trochę za dużo i początkowo nie starczało mocy przerobowych na wszystko. Jedna oficyna wydawała kolejne tomy „Parabellum”, druga inne książki historyczne, trzecia fantastykę, i tak dalej. Teraz sytuacja trochę się zmieniła, bo Czwarta Strona oraz Filia bez trudu za mną nadążają – nie znaczy to jednak, że chciałbym zostawiać tych, z którymi zaczynałem przygodę.

Ostatnio jest dość głośno o nowej ustawie aby ujednolicić ceny książek. Jak Pan się do tego ustosunkuje? Z_książką_w_chmurach

Ustosunkuję się przykładem. Wyobraźmy sobie, że zakładam księgarnię internetową uMroza.pl i raz po raz organizuję akcję „Powiew chłodu” (szczególnie chodliwą w lecie). W jej ramach obniżam ceny najnowszych książek o 50%, bo właściwie bardziej chciałbym promować czytelnictwo, niż na nim zarabiać. Kto mi zabroni? Nikt, bo w końcu uMroza.pl to moje poletko, mogę robić, co uważam za słuszne – nawet jeśli jestem entuzjastą balansowania na granicy bankructwa. Czytelnicy przynajmniej będą mieli przepastniejsze półki.

Co w takiej sytuacji stanie się po ujednoliceniu ceny książek? „Powiew chłodu” będzie niezgodny z prawem, bo przez dwanaście miesięcy po premierze cena będzie musiała utrzymywać się na stałym poziomie.

Problem oczywiście jest bardziej złożony, ale z pewnością stracą na tym ci, którzy kupują w internecie. Zyskają za to autorzy – przy stałej cenie będziemy cieszyć się większą przejrzystością finansową, bo nasz procent obliczać będzie się na podstawie jednej, niezmiennej wartości. Mimo to jestem przeciwny tej ustawie. Dla mnie idealnym rozwiązaniem byłoby, gdybyśmy w ogóle nie drukowali ceny na okładce – to sprzedawca wie najlepiej, jaki jest popyt i może na jego podstawie dostosować cenę do warunków rynkowych.

Drugi tom cyklu „Parabellum” kończył się takim dość mocnym cliffhangerem, na kiedy planowana jest premiera części trzeciej i ile tomów ma docelowo liczyć seria? blawoj

Pierwsze pytanie jest o tyle trudne, że niewiele w tej kwestii zależy ode mnie. Całą tę historię pisałem za jednym zamachem, przesiadając się z jednego tomu na kolejny – wydawca miał więc na wstępie gotowy materiał do redakcji. Niestety wszystko wskazuje na to, że pojawiły się pewne perturbacje w planie wydawniczym, więc pierwotny termin (kwietniowy) został przesunięty na później. W maju powinienem wiedzieć więcej, więc pewnie będę ogłaszać to urbi et orbi.

Jeśli chodzi o liczbę tomów – obecnie całość podzielona jest na cztery, choć pierwotnie chciałem wydać je jako dwa duże tomiszcza. „Prędkość ucieczki” i „Horyzont zdarzeń” były związane świętym węzłem zamierzeń autora, ale ponieważ był to właściwie mój debiut („Wieża milczenia” wyszła chwilę wcześniej), zasugerowano, byśmy nie wchodzili na rynek z takimi kobyłami. Jeśli ta koncepcja podziału się utrzyma, będą jeszcze dwa tomy. W nich zamyka się cała historia, ale niewykluczone, że kiedyś do niej wrócę. Kilka furtek sobie na końcu uchyliłem.

Czy Pan się nie boi, że te sterty książek, które trzyma Pan na biurku pewnego pięknego dnia zlecą Panu na głowę? (wyglądają, jakby miały na to wielką ochotę) Czy podobnie jak ja cierpi Pan na brak półek? Jak Pan sobie radzi, kiedy potrzebuje Pan wziąć do ręki książkę, która jest na samym spodzie? blawoj

Gdzieżby. Nie boję się. Czasami tylko sprawdzam, gdzie obecnie znajduje się środek ciężkości – niestety co jakiś czas migruje, bo spulchniany papier (ten żółtawy) trochę się odkształca. Z offsetowym (białym) jest nieco lepiej, ale też potrafi mnie zaskoczyć. I wiele zależy od okładki. W każdym razie staram się co jakiś czas kontrolować sytuację.

Wyciąganie książki to rzeczywiście niełatwa sprawa, ale radzę sobie. Jeśli pech chce, że akurat chciałbym sięgnąć po tę na dole, dzielę stos na dwie części i przenoszę je w inne miejsce na biurku. Biceps i triceps pracują, konstrukcja zasadniczo pozostaje nienaruszona, a ja jestem zadowolony, bo mam książkę.

Byłam zachwycona, ujrzawszy na Pańskiej stronie zdjęcie Pana osoby na boisku do badmintona. Dla osoby, która aktywnie, choć amatorsko uprawia ten sport w społeczeństwie, którego zdaniem prawidłowa nazwa to "babinkton", "badbinton", "badmington" itd i że w to się gra na dworze, ten widok był bardzo budujący. Czy nie myślał Pan, aby zanieść kaganek oświaty pod strzechy i akcję którejś z następnych powieści umieścić w środowisku zawodowych badmintonistów? Taka książka jest moim zdaniem bardzo Polsce potrzebna. blawoj

Pewnie, przemknęło mi to kiedyś przez głowę. Grałem w uczelnianym AZS-ie, czasem z reprezentantami Polski, ale nie mam pojęcia, jak wygląda ich środowisko – ani czy jest to podatny grunt pod zasadzenie ziaren fabularnej intrygi. Właściwie mógłbym pomyśleć o zabójstwie lotką. Wbrew pozorom to niebezpieczna – i szybkostrzelna – broń. Rekord pojedynczego „strzału” należy do Chińczyka, który wprawił ją w prędkość ponad 330 kilometrów na godzinę. Lotka po jego uderzeniu przegoniłaby każdy bolid na torze Formuły 1.

Ale poważnie mówiąc – to świetny sport, będę miał tę sugestię z tyłu głowy i może kiedyś jakiś pomysł wykiełkuje.





Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 8  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2045
LubimyCzytać
13-04-2015 12:14
Remigiusz Mróz
Kasacja

Zapraszamy do dyskusji.
książek: 282
patuene
14-04-2015 22:36
gratulacje, ciekawy wywiad :)

ps. jeszcze dwie osoby powinny zostać nagrodzone :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2185
blawoj
13-04-2015 13:28
"Ale poważnie mówiąc – to świetny sport, będę miał tę sugestię z tyłu głowy i może kiedyś jakiś pomysł wykiełkuje."

Bardzo, bardzo mocno trzymam kciuki za to wykiełkowanie, marzy mi się takie książkowe "Rush" albo "Rydwany ognia" z badmintonem w roli głównej! <3 (Widziałam w komentarzach na Pana stronie facebookowej, że obiecał Pan też jednej czytelniczce powieść z akcją rozgrywającą się w...
"Ale poważnie mówiąc – to świetny sport, będę miał tę sugestię z tyłu głowy i może kiedyś jakiś pomysł wykiełkuje."

Bardzo, bardzo mocno trzymam kciuki za to wykiełkowanie, marzy mi się takie książkowe "Rush" albo "Rydwany ognia" z badmintonem w roli głównej! <3 (Widziałam w komentarzach na Pana stronie facebookowej, że obiecał Pan też jednej czytelniczce powieść z akcją rozgrywającą się w Barcelonie. Gdyby napisał Pan tę książkę o badmintonistach biorących udział w mistrzostwach w Barcelonie, to miałby Pan za jednym zamachem dwa problemy z głowy :D)

"Kiedyś powiedziałem, że nie napisałbym nigdy powieści erotycznej, bo właściwie w kółko dzieje się tam to samo – ale czytelniczka podsunęła mi pomysł, że przecież mógłby nagle pojawić się trup."

Mógłby Pan wobec tego napisać powieść erotyczno-nekrofilską i nie tylko poszerzyć ramy gatunku, ale na pewno też zrobiłoby się o Panu głośno w kraju :D Chociaż ilu czytelników dotrwałoby do ostatnich stron... pewnie niewielu :P
pokaż więcej
książek: 491
Remigiusz
13-04-2015 21:07
Promocja byłaby zaiste wyjątkowa. :D A z Barceloną zrobiłem mój ulubiony numer, czyli: "Tak się składa, że taka książka już jest". ;) Dopiero badminton zabił mi ćwieka!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2394
Sylwka
13-04-2015 18:11
Świetny wywiad :)
książek: 615
Ptasiemleczko
13-04-2015 20:48
Przyjemnie jest przeczytać wywiad z osobą, która czerpie garściami z bogactwa polszczyzny. Mieli mnie w środku, gdy czytam wypowiedzi niektórych, ponoć światłych i inteligentnych osób, których zasób słów oscyluje wokół tysiąca.

Aaaa... i czekam z zaciekawieniem na listonosza. Tylko co będzie jak książka mi się nie spodoba? Bo kasacja już wykorzystana (tak dedukuję z tytułu)? Skargę do...
Przyjemnie jest przeczytać wywiad z osobą, która czerpie garściami z bogactwa polszczyzny. Mieli mnie w środku, gdy czytam wypowiedzi niektórych, ponoć światłych i inteligentnych osób, których zasób słów oscyluje wokół tysiąca.

Aaaa... i czekam z zaciekawieniem na listonosza. Tylko co będzie jak książka mi się nie spodoba? Bo kasacja już wykorzystana (tak dedukuję z tytułu)? Skargę do Strasburga mam napisać?
pokaż więcej
książek: 491
Remigiusz
13-04-2015 21:09
A jeszcze przyjemniej przeczytać taki komentarz. ;) I w razie czego rzeczywiście zostaje Strasburg. A jeśli będzie bardzo źle - Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2569
electric_cat
13-04-2015 22:01
Pokutuje logowanie się na chwilę. Przegapiłam opcję z wywiadem, ale przynajmniej poczytam :)
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Mistrz i Małgorzata

„Mistrz i Małgorzata”Michaiła Bułhakowa to powieść którą czytałam tyle razy, ze jestem pewna iż Wolanda poznałabym wszędzie ;) Za każdym razem odkrywa...

zgłoś błąd zgłoś błąd