Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/4541/wszystkiemu-winien-wiatr-od-morza

Wszystkiemu winien wiatr od morza

14 wartościowy tekst

Zapraszamy do lektury wywiadu z Michałem Alenowiczem, założycielem wydawnictwa Wiatr od Morza, którego książki Dostatek, Wybrany, PobojowiskoFutbol w cieniu Holokaustu oraz Dotyk ukazały się pod naszym patronatem. 30 września ukaże się książka Anglicy na pokładzie - również pod naszym patronatem. Wywiad przeprowadził Tomasz Zboina, autor bloga thatslife.pl. 

Początek przygody, początek biznesu

Tomasz Zboina: Podobno krąży opinia, że założył Pan wydawnictwo po to, by w końcu wydać w Polsce M. Crummeya?

Michał Alenowicz: Na decyzję o założeniu wydawnictwa wpłynęło oczywiście wiele czynników, ale przyznaję, że odkrycie powieści Michaela Crummeya Galore (którą w Polsce wydaliśmy później pod tytułem "Dostatek") było dla mnie jednym z najważniejszych bodźców do podjęcia działania. Wreszcie poczułem, że mam w rękach coś genialnego – perełkę, na której inni tłumacze i wydawcy jeszcze się nie poznali. Podobnie podziałała na mnie nagrodzona Bookerem powieść Bernice Rubens "Wybrany", którą upatrzyłem sobie w podobnym czasie, a wydałem parę miesięcy po "Dostatku".

TZ: Ile trwały przygotowania do otwarcia oficyny Wiatr od Morza? Jak dużo czasu poświęcił Pan na badanie rynku wydawniczego (kontakty z autorami, dystrybutorami, współpracownikami)?

MA: Trudno dokładnie określić czas przygotowań, ponieważ realia rynku zacząłem poznawać już jako tłumacz, gdy nie myślałem jeszcze o działalności wydawniczej. Okres poważniejszego wywiadu oraz kalkulacji potencjalnych zysków i strat przypadł na drugą połowę 2011 roku. Oficjalnie wydawnictwo istnieje od stycznia 2012 – zaraz po założeniu firmy zakupiłem prawa do wydania "Dostatku" i "Wybranego". Potem przez rok działaliśmy „w ukryciu”: tłumaczyłem powieść Crummeya, jednocześnie powoli nawiązując kontakty i pogłębiając wiedzę o rynku. Nie bez znaczenia było tu ukończenie rocznych studiów podyplomowych Polityka Wydawnicza i Księgarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie zdobyłem cenną wiedzę, którą już niebawem miałem wykorzystać w praktyce. Potem przyszedł czas na wydanie "Dostatku" i odtąd jest to już learning by doing, jak to mówią Anglicy.

TZ: W jaki sposób szuka Pan nowych propozycji dla czytelników? To, że dobra książka trafia w Pana ręce to szczęśliwy traf, czy jakiś system?

MA: Sam czytam dużo zagranicznej literatury, staram się wyszukiwać nieznanych autorów, oczywiście pod kątem przyszłych publikacji Wiatru od Morza. Ważne jest też systematyczne przeglądanie katalogów zagranicznych wydawnictw, agencji literackich itp. Jak to ze wszystkim w życiu, nie sposób funkcjonować bez metodycznego podejścia, ale często kluczowy okazuje się uśmiech losu (czy może raczej zrządzenie opatrzności). Teraz kończymy prace nad rewelacyjną powieścią Anglicy na pokładzie, poleconą mi przez starszego kolegę po fachu, pana Krzysztofa Filipa Rudolfa, który wyłowił swój pierwszy egzemplarz oryginału z… kosza w tzw. lumpeksie.

TZ: Tłumaczył Pan opowiadania i kilka powieści zanim jeszcze powstała oficyna. Mogę więc przypuszczać, że lubi Pan bawić się słowem. Co z własnymi próbami pisarskimi?

MA: Pociąg do przekładu czułem od bardzo dawna, w młodości chętnie robiłem tłumaczenia „do szuflady”. Jeśli chodzi o własną twórczość literacką, było wręcz przeciwnie. Nigdy nie napisałem nic z własnej inicjatywy. Na studium podyplomowym Translatoryka na Uniwersytecie Gdańskim mieliśmy zajęcia z kreatywnego pisania – tam z konieczności napisałem dwa króciutkie opowiadanka, które nawet całkiem się udały, ale i tak nie lubię siedzieć nad pustą kartką, nie starczyłoby mi też wyobraźni, by stworzyć dłuższą fabułę. Przekład stanowi idealne dla mnie połączenie działalności artystycznej i rzemiosła. Wymaga inwencji i fantazji (jak to pan ujął – „zabawy ze słowem”), ale nigdy nie trzeba uganiać się za jakimś nieuchwytnym natchnieniem – ramy są już wyznaczone przez autora.





Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 8  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 302
Paula_K
15-09-2014 17:07
Piękne okładki.
książek: 2598
KotGacek
15-09-2014 22:02
Przeczytałam 4 książki z WM i nie zamierzam przestać, każda z nich potwierdza, że wydawnictwo stawia głównie na jakość literacką a nie ilość pozycji. W parze idzie tłumaczenie (co docenić warto zwłaszcza w "Wybranym") i ładna szata edytorska.

Przy okazji pojojczę swoim stałym repertuarem na brak wydań elektronicznych... Niemniej, mamona wydana na papier od WM nie boli, bo lektura jest...
Przeczytałam 4 książki z WM i nie zamierzam przestać, każda z nich potwierdza, że wydawnictwo stawia głównie na jakość literacką a nie ilość pozycji. W parze idzie tłumaczenie (co docenić warto zwłaszcza w "Wybranym") i ładna szata edytorska.

Przy okazji pojojczę swoim stałym repertuarem na brak wydań elektronicznych... Niemniej, mamona wydana na papier od WM nie boli, bo lektura jest satysfakcjonująca. Nie mogę się doczekać na "Anglików".
pokaż więcej
książek: 601
avuca
15-09-2014 23:25
Ciekawy wywiad.
Trzeba przyznać, że wydawnictwo miało dobre wejście i chyba naprawdę dorobiło się już własnej jakościowej marki.
Rzadko kiedy sympatyzuję z wydawnictwem jako przedsiębiorstwem. Zwykle mamy do czynienia z dużymi podmiotami, gdzie już nie ma miejsca na jakiekolwiek osobiste relacje autor-wydawca.
Krótkie filmiki z autorami są świetnym pomysłem, zwłaszcza gdy są to pisarze...
Ciekawy wywiad.
Trzeba przyznać, że wydawnictwo miało dobre wejście i chyba naprawdę dorobiło się już własnej jakościowej marki.
Rzadko kiedy sympatyzuję z wydawnictwem jako przedsiębiorstwem. Zwykle mamy do czynienia z dużymi podmiotami, gdzie już nie ma miejsca na jakiekolwiek osobiste relacje autor-wydawca.
Krótkie filmiki z autorami są świetnym pomysłem, zwłaszcza gdy są to pisarze mało rozpoznawalni, których nie widzimy często w mediach (no i zawsze robi się sympatycznie, gdy coś jest zrobione specjalnie dla nas -(polskich) czytelników).
Osobiście bardzo podoba mi się też logo wydawnictwa - proste i morskie.
PS. Nie wiedziałam, że autorką zdjęć na okładkach jest pani Alenowicz - od razu pobiegłam do regału, żeby sprawdzić... :)
pokaż więcej
książek: 165
TymonT
16-09-2014 10:37
Ludzie z pasją to jest to. W kraju, w którym wszyscy krytykują i marudzą, to perełki.

A przy okazji pomarudzę - przeczytam Wasze książki dopiero, kiedy wydacie je jako ebooki - nie lubię być lekceważony, a czytam tylko na Kindlu :P
książek: 110
GreenBook
16-09-2014 11:20
Chcę ebooki! Chcę ebooki!
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo: Życie i cuda

Zacznę nietypowo, bo od słów adresowanych do autorki... Pani Joanno dziękuję, dziękuję, że napisała Pani tę książkę, bo dzięki temu dowiedziałam się o...

zgłoś błąd zgłoś błąd