Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/4527/nie-jestem-pisarzem-ja-po-prostu-napisalem-ksiazke

Nie jestem pisarzem, ja po prostu napisałem książkę

8 wartościowy tekst

Skąd właściwie taki enigmatyczny tytuł powieści?

Ależ on nie jest wcale enigmatyczny. Kompleks 7215 to prawdziwe miejsce, znajdujące się o kilkanaście kilometrów od centrum stolicy. Inna jego nazwa to Atomowa Kwatera Dowodzenia. Można o nim poczytać na Wikipedii, obejrzeć zdjęcia ludzi, którzy je odwiedzili, a nawet samemu się tam wybrać. Tytuł taki, a nie inny, bo to właśnie AKD jest osią obrotu całej akcji – stalkerskim artefaktem, Świętym Gralem Józefa, wyzwoleńca z Hufców Pracy Świętego Krzyża, która w pogoń za swoim marzeniem angażuje Borkę, dowódcę oddziału najemników. Tych dwóch ludzi, każdy z innego powodu, postanawia odszukać Kompleks, o którym w 21 Roku po Zagładzie nikt już nie pamiętał. O tych poszukiwaniach jest ta książka.

Czy tych kompleksów jest w książce więcej?

Tak. Są w książce opisane dwa miejsca, które zapisały się trwale w historii polskiej wojskowości – prócz Atomowej Kwatery Dowodzenia stalkerzy z Kryształowego Pałacu są także gośćmi w słynnej, działającego do dzisiaj jednostce wojskowej w Lesie Kabackim, gdzie przed wojną polscy kryptografowie rozpracowali Enigmę. To ważne miejsce dla polskiej historii i z przyjemnością je uwieczniłem w ramach swoistego hołdu dla tych niezwykłych ludzi.

Kim są bohaterowie Twojej książki?

Najemnymi stalkerami. Stalker to taka odmiana specyficznego żołnierza – poszukiwacza, zwiadowcy, rodzaj skauta, ale też wartownika. Stalkerzy w Warszawie po termonuklearnej apokalipsie chronią tych, którzy przeżyli, szukają surowców, sprzętu, paliwa, żywności, chronią szlaki komunikacyjne, zdobywają informacje i odzyskują okruchy utraconej wiedzy i cywilizacji. Są trochę jak indiańscy wojownicy – gdy trzeba, walczą, gdy trzeba, polują, kiedy trzeba, szukają nowych terenów.

Stalkerzy z Kryształowego Pałacu to ludzie wychowani w społeczności inteligenckiej, wzrastający w szacunku dla techniki, rzemiosła i umiejętności, ale jednak odszczepieńcy. Ludzie, którzy klucze nasadowe i lekturę dawnych książek wyszabrowanych z ruin Biblioteki Narodowej zamienili na twarde kolby karabinów. Sprawne dłonie z lutownicami na bystre oczy patrzące przez celowniki. Ale zachowali lotne umysły, polską ułańską fantazję, umiłowanie przygody i chęć odkryć.

Akcja Kompleksu w dużej mierze toczy się w tunelach warszawskiego metra, ale nie jest to metro, które znamy w tej chwili?

Nie do końca. Oczywiście pasażer metra bez trudu rozpozna większość miejsc, które może zobaczyć na swojej codziennej trasie z Kabat do Młocin, ale przed Zagładą udało się uruchomić drugą linię stołecznej kolejki podziemnej, chociaż odniesienia do niej pojawiają się nieliczne i najważniejszą rolę gra raczej w retrospekcjach. Za to są miejsca, o których nie wszyscy wiedzą, jak niezagospodarowane pomieszczenia nad niektórymi stacjami, takie, które zwykły pasażer zwykle przegapia, jak tory odstawcze i rozjazdy między stacjami, czy wręcz zupełnie fantastyczne, lecz prawdopodobne, jak nigdy nie wybudowane stacje Plac Konstytucji oraz Muranów.

Podziemia, bunkry, schrony, tunele – to bardziej hobby czy miałeś z tymi obiektami zawodową styczność?

Zawodową nie, chociaż kiedy pracowałem w młodości w turystyce, uczyliśmy się o takich miejscach na wykładach. Jest to raczej hobby – kiedy byłem dzieciakiem ogromne wrażenie zrobił na mnie Wilczy Szaniec. Po dziś dzień fascynuje mnie niesamowite miejsce, jakim jest rezerwat nietoperzy w Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym, ale też po prostu lubię kanały, wąskie przejścia, tajne podziemia. Do pewnego stopnia być może to efekt lektur z młodości, takich jak „Kolumbowie. Rocznik 20”, których bohaterowie schodzili do stołecznych podziemi.

Jako nastolatkowie też lubiliśmy z kolegami kopać własne ziemianki, a raz urządziliśmy sobie „bazę” w porzuconym węźle ciepłowniczym w Jeziornie – sporym, betonowym kubiku wyposażonym w niski, długi tunel, którym ciągnęły się nigdy nieuruchomione instalacje ciepłownicze. Lubię takie miejsca, szukam ich, odwiedzam.

Skąd w takim razie u Ciebie „zmysł pisarski”?

Chyba miałem go od zawsze. Czy może inaczej – od zawsze uwielbiałem opowiadać, snuć niestworzone historie, wymyślać rzeczy, które były fantastyczne, ale i zawsze dbałem o to, żeby były prawdopodobne, i żeby moi słuchacze nie mieli pewności, czy zmyślam, czy jednak tak było. Trochę byłem Bastianem Baltazarem Buksem, a trochę Janem Chryzostomem Paskiem. A ponieważ ludzie do dziś chcą słuchać, jak opowiadam niestworzone rzeczy, to chyba wychodzi mi to przyzwoicie.

Kompleks 7215 to raczej temat skończony, czy jest szansa na kontynuację?

Nie wiem czy na kontynuację, bo przyznam szczerze, że już zdecydowałem, co stanie się z bohaterami „Kompleksu 7215”. Czytelnik też dowie się tego z lektury. To byłyby na pewno ciekawe przygody, ale czuję, że nie takie, jakich oczekuję ja i jakich oczekiwaliby czytelnicy książki. Andriej Diakow, rosyjski pisarz postapo, znalazł się w podobnej sytuacji – stworzył świetną trylogię, której dwa pierwsze tomy są zupełnie inne niż finał, i chociaż bardzo go cenię, nieco mi to zgrzytało. Postanowiłem nie zrobić tego błędu i pogrzebać raczej w historii podziemnej Warszawy, wykorzystać opowieści i legendy, które się w pierwszej książce pojawiają – opowiedzieć o Przymierzu, Imperium, Madonnie Tuneli – wszystkim tym, o czym czytelnik nie ma szansy się z lektury dowiedzieć, a co ja wiem i co już wymyśliłem. Sądzę więc, że kolejna książka to nie będzie sequel, lecz prequel. I będzie rozmach, będzie krwawo, będzie wojna, będą też mocne charaktery, twarde postacie, zło i dobro rozumiane przez każdego na swój sposób. Będą też, oczywiście, znani już bohaterowie, ale nie w takim ujęciu, jakiego możnaby się spodziewać.

Czego można życzyć debiutantowi?

Mnie osobiście – nie wiem. Dla mnie już teraz to, co się dzieje, jest czymś tak niesamowitym i niezwykłym, że nigdy nie miałem śmiałości o tym marzyć. Wydaję powieść w „głównym obiegu”, w dużym wydawnictwie, obok prawdziwych sław polskiej fantastyki. Jedyne, czego teraz mógłbym chcieć, to nie zawieść oczekiwań i sprostać wymaganiom czytelników. Otacza mnie ogromne zainteresowanie i mnóstwo życzliwości, są obok mnie bliscy, przyjaciele i ludzie jeszcze niedawno całkiem obcy, którzy liczą na to, że lektura mojej książki sprawi im co najmniej tyle samo satysfakcji, ile mnie, autorowi, sprawiło jej tworzenie. Chciałbym, aby dla tych wszystkich niesamowitych ludzi była to także przygoda – ciekawa, satysfakcjonująca, niesamowita.

Dziękujemy za rozmowę!


Pokaż wszystkie rozmowy


Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 10  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2044
LubimyCzytać
11-09-2014 14:31
Bartek Biedrzycki Kompleks 7215
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 83
Gosia_7
11-09-2014 16:22
Z całą pewnością sięgnę po tę książkę. :)
książek: 2606
KotGacek
11-09-2014 18:32
Na ebooka się nie zanosi chyba... Czemu wydawnictwa specjalizujące się w fantastyce są tak zacofane?
książek: 454
Bartek
11-09-2014 21:37
Będzie ebook. W FS zwykle ebooki są w miesiąc po papierze i z tego co wiem, teraz jest taki sam plan. Ale lepiej pytać o terminy bezpośrednio u wydawcy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 165
TymonT
12-09-2014 10:10
Jako czytelnik ebooków wypinam się na wydawców, którzy nie wydają książki w eformacie. Czy tak trudno jest wydawać książki równocześnie - dla każdego coś miłego, a nie czekać aż "szał" na tytuł minie.

Apeluję do wydawców i autorów - szanujcie wolny wybór czytelnika!
książek: 1091
Boo
12-09-2014 12:54
No i niestety Autorowi się oberwało, a powinno oberwać wydawnictwo :D

Podbijam apel TymonaT - jako czytelnik, który czyta dużo i duże kupuje - chcę ebooka zawsze równocześnie z książką papierową!
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Moje ulubione zagadki matematyczne i logiczne

Lubicie zagadki? Jeżeli tak, to Wydawnictwo Zysk i S-ka wyszło ze świetną inicjatywą, ponieważ przygotowało zbiór sześćdziesięciu sześciu intrygujący...

zgłoś błąd zgłoś błąd