Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/4495/ksiazka-ma-karmic-wyobraznie-rozmowa-z-robertem-forysiem

Książka ma karmić wyobraźnię. Rozmowa z Robertem Forysiem

5 wartościowy tekst

Z wykształcenia archeolog, z zamiłowania historyk. Od kilku lat odnoszący sukcesy pisarz, będący, jak mówią niektórzy, polską odpowiedzią na George'a R. R. Martina. 

Z Robertem Forysiem, autorem książki Bóg, honor, trucizna rozmawia Bartłomiej Werewka.

BW: "Bóg honor trucizna" to powieść osadzona w realiach XVII wieku. Wchodzimy za kulisy sceny politycznej i rodzi się pytanie… ile w tej książce jest prawdy, a ile fikcji literackiej?

RF: Dobre pytanie. Tworząc tę książkę miałem gdzieś „w tyle głowy” takie seriale jak: "Rzym", "Dynastia Tudorów" czy "Rodzina Borgiów", gdzie emocje związane z fabułą są nieraz ważniejsze niż suche fakty historyczne. Współczesny czytelnik czy widz chce przede wszystkim emocji, chce poznać tę otoczkę i dopiero przez nią dociera do faktów. W serialu o Borgiach jest scena, w której Cezary Borgia zabija w zasadzce księcia Mediolanu strzałem z kuszy. Nigdy nie miało to miejsca. Giulia Farnese ma 15 lat, kiedy poznaje 60-letniego Rodrigo Borgię, przyszłego papieża, a w filmie jest co najmniej 10 lat starsza, ponieważ „nie wypada”. Podobnie wiele takich przykładów znajdziemy w serialu Rzym. Atia Starsza, żona przyszłego cezara Augusta nigdy nie miała takiego znaczenia, jakie ma w serialu. Nikt tez nie uwierzy, że Tytus Pullo odrąbał ręce Cyceronowi i przybił do drzwi senatu. Tak samo w Tudorach mamy sytuację, kiedy siostra Anny Boleyn jest wcześniej kochanką króla i jakby przygotowuje dla niej grunt. W rzeczywistości tą kochanką była wiele lat i miała z królem dzieci.
Anglicy i Amerykanie potrafią wspaniale żonglować tymi wątkami, fikcja miesza się z rzeczywistością w idealnych proporcjach które powodują, że czytelnik czy widz wsiąka głębiej w akcję i dopiero, gdy ta akcja z niego spływa – na końcu sezonu czy na końcu książki – zaczyna interesować się jak to było naprawdę.

BW: Jak w takim razie oddziałują seriale historyczne na widzów? Motywują do sięgnięcia po źródła, czy raczej nie wywołują refleksji?

RF: Część odbiorców sięga głębiej, patrzy na literaturę przedmiotu, literaturę popularnonaukową. Czyta też biografie, które chyba są najbardziej miarodajnym przekazem tamtych czasów i dzięki temu można lepiej poznać postaci, które widziało na ekranie. Te osoby oczywiście znacznie się różnią, powiedzmy sobie uczciwie. Król Henryk w Tudorach to piękny, wysportowany i młody mężczyzna. W niczym nie przypomina króla, który ważył 140 kilogramów, być może cierpiał na chorobę weneryczną i pod koniec życia miał trudności z poruszaniem się. Serial, tak samo jak książka, ma przede wszystkim zainteresować, pobudzić wyobraźnię, sprawić aby człowiek na jakiś czas przeniósł się w inną sferę duchową, wyobraźni. Książka i film mają karmić wyobraźnię, oderwać nas od rzeczywistości, przez którą codziennie brniemy

BW: Czytając książkę "Bóg honor trucizna" ulega się wrażeniu, że wiele rzeczy nie zmieniło się od XVII wieku. Marysieńka Sobieska jadąc karetą narzeka na dziury w drogach. W innym momencie spiskowcy, rozważając ustawy, które chce wprowadzić Korybut dochodzą do wniosku, że nie da się ich wprowadzić wżycie, ale król musi po prostu coś obiecać, żeby uspokoić nastroje społeczne.

RF: To brzmi bardzo współcześnie, prawda? Nam się zdaje, że to dzieje się tylko teraz, że to rzeczywiście wręcz rażące analogie. Prawda jest taka, że tak to bywało, co widać na przykład w listach z epoki. Obiecywano na wyrost, wiedząc, że nic się z tym nie zrobi. Polityka była dużo bardziej cyniczna niż dzisiaj, bo nie było mediów które to wytykają. Wtedy pamflet rzucony na kogoś, żeby oczernić, miał większą siłę rażenia niż dzisiaj. Jeśli chodzi o polskie drogi… One w XVII wieku rzeczywiście były w tak kiepskim stanie, w jakim uważamy, że są do dzisiaj. Powstawały nawet przysłowia na ich temat. Mówiono, że są nic nie warte, tak samo jak niemiecki post i włoskie nabożeństwo

BW: Te wszystkie analogie do teraźniejszości to zawoalowane odniesienie do obecnych czasów?

RF: Oczywiście. To dlatego, że pisząc żyję w tym świecie, jako pisarz, jako artysta. Myślę że większość osób, które zajmuje się tego sztuką, żyje i odbiera głównie współczesność. Historię znamy tylko i wyłącznie z książek. Jest to pięć czy sześć nudnych, nic nie znaczących linijek w podręczniku szkolnym, natomiast historia jest piękna i znając ją możemy lepiej zrozumieć to, co dzieje się teraz lub co wydarzy się w przyszłości. Jest też niezwykle powtarzalna z prostej przyczyny: my jako gatunek, jesteśmy powtarzalni. Człowiek jest zawsze ten sam, czy posługuje się komórką, czy tylko kołem młyńskim. Zbyt mało czasu minęło pomiędzy jednym a drugim abyśmy się zmienili. Proszę pamiętać, że pierwsze miasta sumeryjskie powstały 3 tys. lat przed Chrystusem. Nasza cywilizacja ma 5 tys. lat, nasz gatunek 200 tys., a ewolucja, która doprowadziła do powstania człowieka z australopiteka trwała 7 milionów lat. Czym jest 5 tys. lat wobec tego? Czym jest nasza demokracja i nasz rozwój przemysłowy, który ma zaledwie 100 lat? Gdyby dać XVII-wiecznemu człowiekowi czas na asymilację i naukę, nie różniłby się wiele od nas. Zresztą gdybyśmy to my cofnęli się do tamtego czasu i oczywiście przeżyli choroby, brak lekarzy i parę innych, ciekawych rzeczy, też byśmy się szybko tam zasymilowali.

BW: Żyjemy w kraju, w którym takie postaci jak Marysieńka czy Jan III Sobieski są mitologizowane. Czasem jedno słowo wykraczające poza nauczaną w szkołach linię wywołuje oburzenie…

RF: To są posągi. Żyjemy posągami i mitami, uwielbiamy to jako naród. Wszystko musi być spiżowe, jeżeli kojarzy się z czymś dobrym. Jan III Sobieski kojarzy się z Wiedniem, , więc musi być ze spiżowy, z resztą nie tylko onW rzeczywistości żaden człowiek nie jest idealny. Każdy popełnił w życiu błędy, których się wstydzi, bez względu na to jak ważne, polityczne czy duchowe funkcje pełnił. Nasze postaci historyczne, to też byli zwykli ludzie ze swoimi słabościami. W przypadku Marysieńki Sobieskiej mamy je doskonale udokumentowane, w listach do męża, w których aż iskrzy od erotyki, emocji. Nie brakuje też kłótni czy wzajemnych wyrzutów.





Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 2  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2103
LubimyCzytać
05-09-2014 10:51
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 6758
allison
05-09-2014 12:32
"Historię znamy tylko i wyłącznie z książek. Jest to pięć czy sześć nudnych, nic nie znaczących linijek w podręczniku szkolnym, natomiast historia jest piękna i znając ją możemy lepiej zrozumieć to, co dzieje się teraz lub co wydarzy się w przyszłości. Jest też niezwykle powtarzalna z prostej przyczyny: my jako gatunek, jesteśmy powtarzalni. Człowiek jest zawsze ten sam, czy posługuje się... "Historię znamy tylko i wyłącznie z książek. Jest to pięć czy sześć nudnych, nic nie znaczących linijek w podręczniku szkolnym, natomiast historia jest piękna i znając ją możemy lepiej zrozumieć to, co dzieje się teraz lub co wydarzy się w przyszłości. Jest też niezwykle powtarzalna z prostej przyczyny: my jako gatunek, jesteśmy powtarzalni. Człowiek jest zawsze ten sam, czy posługuje się komórką, czy tylko kołem młyńskim. Zbyt mało czasu minęło pomiędzy jednym a drugim abyśmy się zmienili".

To dla mnie najważniejsze zdanie w całej rozmowie i klucz do rozumienia nie tylko historii, ale i historycznej literatury.

Zgadzam się, że treść podręczników nie zawsze zachęca do rozwijania wiedzy i poznawania przedmiotu. Dużo w tej kwestii zależy od nauczyciela. Ja, niestety, do nauczycieli historii nigdy szczęścia nie miałam i to, że zaczęłam się nią interesować, zawdzięczam czytaniu książek. To literatura zachęciła mnie do sięgania po biografie, opracowania, monografie, drążenia tematu itp. Dużą rolę odegrała też przeszłość mojej rodziny, ale nie aż taką jak powieści historyczne, które uzmysłowiły mi wspomnianą przez pana Forysia powtarzalność dziejową.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Każde martwe marzenie

Mam nadzieje ze kolejna cześć wyjdzie wcześniej. Czekając na tą część prawie zapomniałem co się działo wcześniej. Miałem kłopot ze śledzeniem kto jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd