Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/3279/wstydze-sie-ze-nie-przeczytalem-krzysztof-piskorski

Wstydzę się, że nie przeczytałem: Krzysztof Piskorski

Autor: 
15 wartościowy tekst

Urodzony w 1982 roku pisarz z Wrocławia, który zaczynał karierę jako twórca fantastyki oraz gier fabularnych. Interesuje się historią, nauką popularną i żeglarstwem. Jesienią ukazała się jego najnowsza powieść Cienioryt.


Jedna z trudniejszych rzeczy, które musiałem zaakceptować, to fakt, że nigdy nie będę w stanie przeczytać wszystkiego co powinienem. Kiedyś naiwnie myślałem, że jako zapalony „czytacz” uporam się w życiu z tysiącami książek, ale z tego błędu wyprowadził mnie zeszyt żony – bardzo uporządkowanej osoby, która we wczesnej podstawówce zaczęła spisywać i oceniać wszystko, co  przeczytała. Dzisiaj, mimo nowocześniejszych alternatyw, kontynuuje ten zwyczaj i do tej pory zebrała około 700 ocen. A to znaczy, że ja pewnie nie przekroczyłem pięciu setek, bo jednak bardzo dużo czasu poświęcam także na stawianie literek.

Tymczasem według danych UNESCO co roku na świecie ukazują się dwa miliony książek (z czego około 300-400 tysięcy po angielsku oraz 30 tysięcy po polsku, a i to pomijając self-publishing). Krótko mówiąc: nawet gdybym zakopał się w woluminach, gdybym nieomal zginął przysypany papierem jak jakiś bohater Hrabala, to nie przeczytam nawet tych rzeczy, które są najbardziej warte przeczytania; górnego procenta.

Gdyby dotarło to do mnie wcześniej, na pewno nie kupiłbym opasłego tomiszcza pod tytułem "1001 Books you must read before you die", które teraz śmieje mi się w oczy z półki. Swoją drogą autorowi chętnie dałbym w zęby, bo te 1001 –  i tak przerażająca liczba – nie obejmuje lwiej części fantastyki oraz prozy nieanglojęzycznej.

Dlatego za poniższą trójkę wstyd mi tylko trochę! 

1) Imię róży – Umberto Eco

Lubię i historię i prozę historyczną. Ba, mam nawet dziwne zamiłowanie do czytania źródeł w oryginale, pamiętników z różnych epok, bardzo starych gazet, literatury groszowej z XVIII oraz XIX wieku.

Wiem, że dla wielu to hobby porównywalne z wyżeraniem tynku ze ścian. Ale jako pisarz i fan fantastyki już dawno odkryłem, że żadna powieść SF nie zapewnia tak mocnego wrażenia kontaktu z obcą inteligencją, jak wspomnienia sprzed kilkuset lat. Uwielbiam autentyczność. Dlatego na pewno pokochałbym "Imię róży" szczerą miłością. Nie przeszkadzałoby mi, że to książka ciężko napisana i miejscami mało strawna, a wszystkie wtręty teologiczno-historyczne pochłonąłbym z radością. Tym bardziej, że i dobrym kryminałem nie pogardzę, a kryminał historyczny to w ogóle określenie, które szeroko otwiera mój portfel.

Można by pomyśleć, że "Imię róży" to idealna powieść dla mnie. Ale jakoś jej nie czytałem. I nawet nie mam dobrego wyjaśnienia. W każdej chwili mógłbym to zrobić, bo posiadam. Ale nie czytałem - i tyle…. 


2) Gra w klasy - Julio Cortázar

Jakiś czas temu przeczytałem dwa opasłe zbiory opowiadań Cortazara i byłem pod dużym wrażeniem. Oprócz pięknej literatury odkryłem w nich bowiem analityczny umysł "swojaka" od fantastyki. Może to brzmi dziwnie, ale niektóre teksty Cortazara są oparte na strukturach i pomysłach, które świetnie sprawdziłyby się w fantastyce. Przykład: miniatura "Przyjaciele", gdzie listy z przyszłości i przeszłości mieszają się wzajemnie.  Dlatego wstyd mi trochę, że nigdy nie sięgnąłem po to, z czego Cortazar jest najbardziej znany, czyli po "Grę w klasy".

Powinienem był to zrobić nie tylko z powodów literackich. W młodości oprócz książek interesowały mnie popularne wtedy komputerowe "tekstówki" oraz gry paragrafowe. "Dreszcz" to dla mnie jeden ze skarbów dzieciństwa. Później zaciekawiło mnie użycie hipertekstu w literaturze, powieści oparte na konstrukcyjnych trikach, treści generujące się proceduralnie itd. Zawsze wydawało mi się, że z samym tekstem jako tworzywem można robić niesamowite rzeczy, a pisanie książek od prologu do epilogu, stawianie ciągów ładnie poukładanych akapitów, nigdy nie pozwoli opowiedzieć pewnych historii.  Wiem, że gdyby się z tego wyłamać, można zrobić coś wielkiego. Tylko za cholerę nie wiem co...

No a "Gra w klasy", piękna powieść podzielona na 155 rozdziałów z 3 segmentami, które można rekombinować na różne sposoby, jest chyba najbardziej uznaną książką, w której forma to integralna część treści (choć jest jeszcze np. "253" Geoffa Rymana i „Słownik Chazarski”). Żałuję, że nie czytałem!


3) 451° Fahrenheita – Ray Bradbury

Podobno istnieje "święta trójca dystopii", którą powinien znać każdy szanujący się autor fantastyki oraz wielbiciel SF. To "Nowy wspaniały świat" Huxleya, "451 ° Fahrenheita" Bradbury'ego oraz naturalnie "Rok 1984" Orwella. Jeśli weźmiecie dowolny zachodni spis najważniejszych dzieł SF&F, to wszystkie trzy będą w pierwszej dwudziestce, może jeszcze z "Mechaniczną Pomarańczą" Burgessa. Podobno wszystkie są wciąż warte przeczytania i podobno każda jest w pewien sposób aktualna.

No właśnie - podobno, bo ja uczciwie nie skończyłem żadnej z nich.

Dlaczego wymieniłem tylko "Fahrenheita"? Bo „Rok 1984” czytałem jako lekturę szkolną (nie skończyłem), a Huxleya mam gdzieś na półce i kiedyś chyba nawet do niego zajrzałem. Tylko "Fahrenheit" umknął mi całkowicie, nie zaistniał w moim życiu pod żadną postacią, nawet tej dziwacznej ekranizacji z lat sześćdziesiątych. Dlatego to za "Fahrenheita" mi wstyd, tym bardziej, że podobno każdy bibliofil powinien się z tą powieścią zapoznać (tytuł pochodzi od temperatury, w której zaczyna się palić papier).

Czy się poprawię? Może tak, bo wszystkie wymienione książki są u mnie na liście "do przeczytania". Tyle, że lista od lat tylko rośnie. Jestem już chyba na etapie, na którym uratować mnie może tylko obłożna choroba lub pięć lat w odosobnieniu.

 A to "1001 Books" wyrzucę zaraz przez okno…

Bezwstydnie pytała: Anna Misztak

Ze wstydem odpowiadał: Krzysztof Piskorski

____________________________________
Przeczytaj również:
Wstydzę się, że nie przeczytałem: Maciej Parowski
Wstydzę się, że nie przeczytałem: Rafał Skarżycki
Wstydzę się, że nie przeczytałem: Sławomir Shuty
Wstydzę się, że nie przeczytałem: Jonathan Carroll


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  AMisz |  wypowiedzi: 18  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1133
Cwihr
08-12-2013 21:15
"Imię róży" zaczynałam już z kilka razy, za każdym razem kończyłam trochę dalej, ale nigdy nie dobrnęłam do końca. Kiedyś przeczytam...

Osioł_Dardanelski, nie przeczytałam "Pięćdziesięciu twarzy Greya", ale powtarzam, może nie jak mantrę, bo mam ciekawsze rzeczy do roboty, że to gniot. Wierzę znajomym o podobnym guście książkowym i opiniom opartym na dobrych argumentach. Poza tym - po...
"Imię róży" zaczynałam już z kilka razy, za każdym razem kończyłam trochę dalej, ale nigdy nie dobrnęłam do końca. Kiedyś przeczytam...

Osioł_Dardanelski, nie przeczytałam "Pięćdziesięciu twarzy Greya", ale powtarzam, może nie jak mantrę, bo mam ciekawsze rzeczy do roboty, że to gniot. Wierzę znajomym o podobnym guście książkowym i opiniom opartym na dobrych argumentach. Poza tym - po przeczytaniu analizy jednego rozdziału w Internecie nie wiedziałam, czy się śmiać, czy załamać. Chyba że później autorka wznosi się na literackie wyżyny - to zwracam honor!
pokaż więcej
książek: 214
Osioł_Dardanelski
08-12-2013 21:27

skrzat: Osioł_Dardanelski, nie przeczytałam "Pięćdziesięciu twarzy Greya", ale powtarzam, może nie jak mantrę, bo mam ciekawsze rzeczy do roboty, że to gniot. Wierzę znajomym o podobnym guście książkowym i opiniom opartym na dobrych argumentach. Poza tym - po przeczytaniu analizy jednego rozdziału w Internecie nie wiedziałam, czy się śmiać, czy załamać. Chyba że później autorka wznosi się na...

skrzat: Osioł_Dardanelski, nie przeczytałam "Pięćdziesięciu twarzy Greya", ale powtarzam, może nie jak mantrę, bo mam ciekawsze rzeczy do roboty, że to gniot. Wierzę znajomym o podobnym guście książkowym i opiniom opartym na dobrych argumentach. Poza tym - po przeczytaniu analizy jednego rozdziału w Internecie nie wiedziałam, czy się śmiać, czy załamać. Chyba że później autorka wznosi się na literackie wyżyny - to zwracam honor!


Właśnie o to mi chodzi, że obiegowe opinie mają to do siebie, że w 99% są prawdziwe. Grey to gniot, a Imię róży momentami jest ciężkie i niezjadliwe.
pokaż więcej
książek: 485
Przemek
09-12-2013 08:48

Osioł_Dardanelski: Przemek:"Nie przeszkadzałoby mi, że to książka ciężko napisana i miejscami mało strawna" - ciekawy pogląd jak na kogoś, kto książki nie przeczytał:/
To taka obiegowa opinia, z resztą z mojej perspektywny niestety zgodna z prawdą, ta książka momentami jest ciążko napisana i mało strawana i piszę to, niedoczytawszy jej do końca, właśnie m.in. przez te "momenty". Krąży też...

Osioł_Dardanelski: Przemek:"Nie przeszkadzałoby mi, że to książka ciężko napisana i miejscami mało strawna" - ciekawy pogląd jak na kogoś, kto książki nie przeczytał:/
To taka obiegowa opinia, z resztą z mojej perspektywny niestety zgodna z prawdą, ta książka momentami jest ciążko napisana i mało strawana i piszę to, niedoczytawszy jej do końca, właśnie m.in. przez te "momenty". Krąży też obiegowa opinia o "Pięćdziesięcu twarzach Greya", że to gniot, napisany strasznym językiem - jak mantrę powtarzają ją zwłaszcza Ci, którzy nie przeczytali nawet jednej strony :D

Obiegowa opinia jest taka, że Imię róży jest notorycznie wymieniane w czołówkach list z zestawieniami najlepszych książek 20 w., więc jeśli ktoś definiuje pogląd o książkach na podstawie "obiegowych opinii", to dla mnie nie jest to poważne. Ja nie analizuję książek Krzysztofa Piskorskiego na podstawie jego zdjęcia w Lubimycztac
pokaż więcej
książek: 214
Osioł_Dardanelski
11-12-2013 13:03

Przemek: Obiegowa opinia jest taka, że Imię róży jest notorycznie wymieniane w czołówkach list z zestawieniami najlepszych książek 20 w., więc jeśli ktoś definiuje pogląd o książkach na podstawie "obiegowych opinii", to dla mnie nie jest to poważne. Ja nie analizuję książek Krzysztofa Piskorskiego na podstawie jego zdjęcia w Lubimycztac

To nie jest obiegowa opinia, to jest fakt. Imię róży...

Przemek: Obiegowa opinia jest taka, że Imię róży jest notorycznie wymieniane w czołówkach list z zestawieniami najlepszych książek 20 w., więc jeśli ktoś definiuje pogląd o książkach na podstawie "obiegowych opinii", to dla mnie nie jest to poważne. Ja nie analizuję książek Krzysztofa Piskorskiego na podstawie jego zdjęcia w Lubimycztac

To nie jest obiegowa opinia, to jest fakt. Imię róży jest notorycznie wymieniane w czołówkach bestsellerów, nie zmienia to tego, że ta ksiażka jest ciężka w czytaniu i tyle. Każdy o tym wie, nawet Ci, którzy nie miali tyle samozaparcia, żeby przeczytać całość. Rozumiem, że gdyby bez czytania napisał, że wie, że to świetna powieść, to nie miałbyś do niego pretensji?
pokaż więcej
książek: 1321
Monika
15-12-2013 14:51
1. Jeden z ciekawszych kryminałów, jakie czytałam. I wcale nie było tak ciężko, jak podobno być powinno, mimo że "nudnych" fragmentów nie pomijałam.

2. Aż mnie ten opis tak zachęcił, że teraz wreszcie mi wstyd, że dotąd się tą książką nie zainteresowałam. Już umieszczam w "Chcę przeczytać". Kiedyś może to nawet zrobię...

3. Ja akurat z całej tej świętej trójcy wstydzę się już tylko Orwella....
1. Jeden z ciekawszych kryminałów, jakie czytałam. I wcale nie było tak ciężko, jak podobno być powinno, mimo że "nudnych" fragmentów nie pomijałam.

2. Aż mnie ten opis tak zachęcił, że teraz wreszcie mi wstyd, że dotąd się tą książką nie zainteresowałam. Już umieszczam w "Chcę przeczytać". Kiedyś może to nawet zrobię...

3. Ja akurat z całej tej świętej trójcy wstydzę się już tylko Orwella. Ale kiedyś wstydzić się przestanę, może nawet w przyszłym roku?
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna wchodzi do baru

Dorwałam interaktywna książkę i uważam, że to wspaniała koncepcja, być bohaterem książki którą czytasz i decydować o tym, jak ma się potoczyć histori...

zgłoś błąd zgłoś błąd