Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/3090/tango-to-zycie

Tango to życie

5 wartościowy tekst

Zapytany o to, kim by był, gdyby nie był pisarzem, Arturo Pérez-Reverte odpowiada błyskawicznie: – Marynarzem. Tak naprawdę jestem marynarzem, który przez przypadek pisze powieści.

I kiedy tak rozmawiamy w madryckiej kawiarni przy ulicy Atocha, jestem skłonny mu uwierzyć. Jego męska prezencja, ekspresyjna gestykulacja, stanowczy sposób mówienia rzeczywiście nie kojarzą się z artystyczną subtelnością – jest w nich coś z wytrenowanej dyscypliny byłego żołnierza, zniecierpliwionego tym, że nowoczesność jest krainą dyletantów. – Żyjemy w świecie amatorów – mówi z goryczą. – A ja gardzę amatorami. Podziwiam za to wszelką działalność wykonywaną profesjonalnie i skutecznie. Dotyczy to każdego rzemiosła, czy chodzi o architektów, pisarzy, snajperów, czy specjalistów od tortur. Zawodowiec, który umie torturować, nie zabija; amator doprowadzi ofiarę do śmierci, zanim cokolwiek od niej wyciągnie.

Młodzi są okrutni

61-letni dziś Pérez-Reverte nigdy nie był żołnierzem, choć przez dwie dekady jako reporter prasowy i telewizyjny wędrował po całym świecie, przenosząc się z wojny na wojnę. Zaczął zaraz po dwudziestce, na początku lat 70. zeszłego wieku. – Dla młodego człowieka to fascynująca sprawa znaleźć się nagle w samym środku wojny. Oczywiście pod jednym warunkiem: że jedzie się na tę wojnę z biletem powrotnym w kieszeni. W ciągu miesiąca zobaczysz tam rzeczy, których w czasie pokoju nie ujrzysz przez dekady, a może i w ogóle. Wojna to znakomita szkoła życia. Jest straszna, przerażająca, brutalna, ale powiedzmy sobie szczerze: młodzi ludzie też są okrutni. Dopiero później, wraz z dojrzewaniem, pojawiają się wątpliwości, wyrzuty sumienia, bolesne wspomnienia, pytania o współczucie i solidarność z tymi, którym dzieje się krzywda. Zyskujesz też wiedzę o piekle, jakie tkwi w człowieku. W każdym człowieku.

Przyszły pisarz, wychowany w nadmorskiej Kartagenie, w rodzinie o marynarskich tradycjach, w dzieciństwie nałogowo czytał klasykę literatury przygodowej. Potem w pewnym sensie sam został bohaterem własnej awanturniczej historii. – Dowiedziałem się, że ten powieściowy świat naprawdę istnieje i jest całkiem namacalny. W ten sposób stałem się przyjacielem mężczyzn, o których czytałem, i kochałem się w kobietach, które wcześniej znałem z książek. Jak już wspomniałem, w pewnym momencie naturalnie wszystko to przestało być zabawne. Poczułem, że sam jestem częścią tej wojennej tragedii. Wtedy postanowiłem, że będę pisał o tym wszystkim, co przeżyłem i widziałem.

Redaktor jak szczur lądowy

Kluczem do literackiego powodzenia okazał się brak dosłowności. Pérez-Reverte skorzystał ze sprawdzonej formuły powieści płaszcza i szpady, nadając jej, dzięki osobistym doświadczeniom, głębszy wymiar, a często również mocno fatalistyczną wymowę. Zamiast snuć wspomnienia, zaczął konstruować znakomite fabuły historyczne – debiutował w 1986 r. Huzarem, historią o młodym oficerze, który przepełniony idealizmem i infantylnymi marzeniami o bohaterstwie przyłącza się do armii Napoleona, ląduje z nią w Hiszpanii i bierze udział, no cóż, w krwawej rzezi. Potem był Fechtmistrz (1988), przejmująca powieść o schyłku epoki honorowej szermierki. Autentyczny sukces przyniosło jednak autorowi zwrócenie się w stronę thrillera: Szachownica flamandzka (1990) i Klub Dumas (1993), sfilmowany jako „Dziewiąte wrota” przez Romana Polańskiego, zyskały miano bestsellerów i zapewniły pisarzowi finansową samodzielność. – To była niespodzianka – mówi Pérez-Reverte. – W sumie nawet nie odczuwałem powołania do pisarstwa. Zacząłem pisać, mając 35 lat. Dobrze się z tym czułem, bo była to czynność przypominająca porządkowanie szafy, w której dotąd panował bałagan. Ale nagły sukces dał mi upragnioną wolność. Minęły dwie dekady, a ja nadal się dziwię, jak to się w gruncie rzeczy stało. Nie jestem przecież artystą, jestem facetem, który opowiada historie. Opowiadam je, jak się okazało, w sposób skuteczny.

Mógł więc porzucić dziennikarstwo. I zrobił to bez wahania, rozczarowany przemianami, jakie na początku lat 90. następowały w mediach. – Codziennie wysyłałem relacje z Sarajewa, opowiadałem, co się tam dzieje, dostarczałem dokumentację zbrodni. Ale to było jak nadawanie w próżnię. Instruowali mnie przez telefon: „Słuchaj, nie rób dzisiaj tego materiału, bo mamy ważny mecz”. Zdałem sobie sprawę, że moje wysiłki niczemu nie służą – opowiada pisarz. – Reporter przestał być panem swojej pracy, podobnie jak kapitan przestał być prawdziwym dowódcą statku, jako że jest uzależniony od właścicieli, szczurów lądowych. Wymagano ode mnie, żebym przeprowadzał relacje pięć razy dziennie. Nieważne, o czym będę mówił. Ważny był tylko komunikat: jesteśmy tu, na miejscu. Ale ja nie zamierzałem dostosowywać się do nowych czasów, w których dziennikarstwo sprowadza się do słupków oglądalności. W dodatku przestaje być obiektywne. To było nie do zniesienia. Miałem 40 lat, zacząłem nieźle zarabiać na powieściach. Napisałem więc list do swoich szefów, w którym sugerowałem, żeby poszli w diabły. List został opublikowany. Od tamtej chwili jestem wolnym człowiekiem.

Prowadzi kobieta

Najsłynniejszy chyba współcześnie hiszpański pisarz jest specjalistą od nośnych metafor, które pozornie wydają się proste, lecz szybko ukazują wewnętrzną złożoność. Podobnie sprawy się mają w przypadku Mężczyzny, który tańczył tango, najnowszej powieści Péreza-Reverte, historii romansu między dobrze urodzoną kobietą a inteligentnym i subtelnym oszustem. W tej wysmakowanej opowieści, rozpiętej na przestrzeni czterech dekad, od lat 20. do 60. zeszłego stulecia, znajdziemy też trochę intrygi szpiegowskiej i nostalgicznej narracji o schyłku starego świata i każdego życia z osobna.

Autor zaczynał pisać „Mężczyznę, który tańczył tango” dwukrotnie. Za pierwszym razem 20 lat temu. – Wróciłem do tematu po dwóch dekadach i nagle wszystko się udało. Przy okazji zrozumiałem, dlaczego wcześniej nie umiałem tego napisać. Otóż byłem po prostu zbyt młody. Brakowało mi siwych włosów, zmarszczek na twarzy, brakowało mi też odpowiedniej liczby blizn.

Kluczem do tej powieści jest tango: – Po pierwsze, tango stanowi rodzaj ścieżki dźwiękowej do interesującej epoki w dziejach Europy – mówi Pérez-Reverte. – Po drugie, jego rozwiązania choreograficzne są zbudowane na fałszu i pozorach. Kiedy patrzymy na parę tańczącą tango, odnosimy wrażenie, że to mężczyzna prowadzi kobietę, gdy jednak przyjrzeć się dokładniej, można zauważyć, że jest odwrotnie. Kluczową postacią tej choreografii jest kobieta, to ona rozwija swego rodzaju pajęczą sieć wokół mężczyzny. I to ona w rzeczywistości prowadzi. Po trzecie, tango jest zorganizowaną strukturą, w której zakodowane są rozmaite elementy ludzkiej natury. Wiele z nich ma mroczny charakter. Tango otworzyło mi drzwi, za którymi znajduje się owo tajemnicze terytorium. Po czwarte wreszcie, to jeden z niewielu rodzajów aktu seksualnego, który można odbyć na stojąco, publicznie i w eleganckim ubraniu. W tej powieści seksualność odgrywa rolę kluczową, ponieważ mowa tu o tym, jak się zmieniają ciała wraz z upływem lat – ciała kochanków. Dwoje ludzi spotyka się po latach, wciąż pamiętają, że kiedyś byli młodzi i pożądali się wzajemnie. Jednak czas przynosi im same straty – nie tylko psychiczne, ale także fizyczne.

Autor Ostatniej bitwy templariusza nie ma zresztą złudzeń w kwestii, jak iluzoryczne okazują się często rzeczy, które uważamy za dane raz na zawsze. – Widziałem, jak płonęła biblioteka w Sarajewie, widziałem mężczyzn, którzy rano mieli w swoich rękach pełnię władzy, a wieczorem musieli błagać innych o litość, widziałem najpiękniejsze dziewczyny gotowe się prostytuować na ulicach za paczkę papierosów. Stąd moja pewność, że wszystko jest względne. Sława czy kariera to tylko słowa, nic więcej. Opowiadam historie i żyję z tego, co opowiem. Poza tym pływam po morzu. Reszta gówno mnie obchodzi.

Rozmawiał w Madrycie
Piotr Kofta

Wywiad przedrukowany za tygodnikiem "Wprost"
 


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 2  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2102
LubimyCzytać
28-10-2013 11:21
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 1498
borys_ru
28-10-2013 14:44
Mój koment to więcej Alatriste, no i mogli by wydać w końcu ostatni tom.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Życie przed sobą

Książka nietypowa, inna niż wszystkie... Książka pełna tęsknoty i nostalgii... Tak wiele zdań perełek, że aż wszystkie trudno przytoczyć. Chociażby to...

zgłoś błąd zgłoś błąd