Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/10882/prywatne-jest-polityczne-wywiad-z-sarai-walker

Prywatne jest polityczne – wywiad z Sarai Walker

1 wartościowy tekst

Jak kobiety są traktowane w XXI wieku? Czy słowo „gruby” jest obraźliwe i dlaczego? I czy Sarai Walker uważa się za aktywistkę? Na te i inne pytania autorka powieści „Dietoland” odpowie Wam osobiście. 

Książka Dietoland jest porównywana przez krytyków do „Fight Clubu”, są w niej bezpośrednie odniesienia do „Alicji w Krainie Czarów”, kiedy ją czytałam, przyszedł mi też do głowy film „V jak Vendetta”. Pomimo tematyki i tytułu, który może brzmieć niewinnie, nie ma tutaj miejsca na miękką grę. Jak mówi jedna z postaci: „To jest wojna". Czy mogłabyś powiedzieć, co Cię zainspirowało do napisania tej powieści?

Po raz pierwszy pomyślałam o napisaniu powieści, kiedy obejrzałam film „Fight Club”. Uwielbiam ten punkowy klimat pełen złości i buntu. Mężczyźni w tym filmie są wściekli. Myślę, że kobiety zwykle nie mają możliwości, by wyrazić złość w podobny sposób. Kobiety często kierują złość do wewnątrz, przeciwko sobie, co prowadzi do nienawiści do samych siebie i depresji. Chciałam napisać powieść, w której kobiety wyrażają gniew wielorako, nie tylko zdrowo i konstruktywnie, ale też w sposób przerażający i brutalny.

Kiedy pomysł się rozwijał, zdałam sobie sprawę, że chciałabym, żeby główną bohaterką była gruba kobieta. Ja jestem gruba i chciałam napisać o tym doświadczeniu, które nieczęsto jest traktowane w literaturze poważnie. Grubi ludzie są zwykle przedstawiani jak karykatury lub czarne charaktery. Grube kobiety w szczególności są przedstawiane jako nieszczęśliwe i zdesperowane. Kiedy Plum zaczyna swoją przygodę w Krainie Diet, sprawy zaczynają przybierać nieoczekiwany obrót. Chciałam wysadzić w powietrze tradycyjny sposób przedstawiania grubych kobiet.

Mimo że otyłość staje się coraz częstszym problemem w naszej kulturze, wciąż mówimy o tym z zawstydzeniem. Jak trafnie zaobserwowałaś, nie mamy właściwych słów. Dostępne terminy są zbyt medyczne lub obraźliwe. Chcesz odczarować słowo „gruby", chcesz, by stało się zwykłym przymiotnikiem, takim jak „wysoki" czy „niska". Mam wrażenie, że chciałaś również pokazać, iż nazywanie rzeczy po imieniu może mieć terapeutyczny efekt, zgadzasz się z tym?

W języku angielskim słowo „gruby" początkowo nie było obraźliwe. Było zwyczajnie używane, by opisać pewien typ sylwetki. Jednak w miarę jak otyłość zaczęła być stygmatyzowana, to samo stało się z tym słowem. Obecnie słowo „gruba" jest odbierane jako obelga. Ludzie zaangażowani w temat używają słowa „gruby" z dumą, chcąc pozbawić je piętna. Jeśli nie będziemy swobodnie używać słowa „gruby", nigdy nie będziemy czuć się swobodnie z grubym ciałem. Używanie tego słowa w pozytywnym kontekście jest wyzwalające dla każdej grubej osoby, które chce zaakceptować i pokochać siebie.

Czy myślisz, że uprzedmiotowienie kobiet, na którym skupiasz się w książce, to przede wszystkim problem naszej zachodniej kultury?

Myślę, że kobiety są uprzedmiotawiane na całym świecie. Żyjemy w czasach globalizacji i jest niewiele miejsc, w których ludzie nie spotykają się z uprzedmiotowionym, odczłowieczonym obrazem kobiet. Ale ja jestem Amerykanką, przez wiele lat żyłam w Anglii, więc na tych kulturach skupiłam się w książce „Dietoland”. Chciałam opisać kulturę, której doświadczyłam osobiście.

Napisałaś, że życie w Krainie Diet oznacza przede wszystkim posłuszeństwo. Czy myślisz, że hiperseksualizacja kobiecego ciała może być postrzegana jako narzędzie kontroli?

Tak, oczywiście. My, kobiety, spędzamy tak dużo czasu, obsesyjnie myśląc o swoich ciałach, że to nas powstrzymuje od realizowania naszego potencjału. To odbiera nam poczucie mocy. Kiedy patrzę wstecz na swoje życie, zastanawiam się, ile mogłabym osiągnąć, gdybym nie marnowała czasu i energii na nienawidzenie siebie, kiedy miałam dwadzieścia lat. Nie akceptowałam tego, że jestem gruba. Byłam bardzo nieszczęśliwa, cały czas na diecie, doświadczyłam depresji z powodu mojego wyglądu. Robi mi się smutno, kiedy myślę teraz, ile czasu zmarnowałam. To dotyczy milionów kobiet na całym świecie.

Kiedy spojrzymy na historię, za każdym razem kiedy kobietom udaje się uzyskać więcej władzy w społeczeństwie, natychmiast poddaje się je presji, aby skupiły się bardziej na swoim wyglądzie, by fizycznie je pomniejszyć. To jest sposób, by kontrolować kobiety, by je zdołować, by im przypomnieć, że nieważne, co osiągną, ich głównym zadaniem jest zabieganie o uwagę mężczyzn. Wzorce piękna w naszej kulturze są niemożliwe do osiągnięcia, więc kobiety, które do nich dążą, zawsze będą miały poczucie porażki. To gra, w której kobiety nie mogą wygrać.

W Twojej książce kobiety są redukowane do obiektów seksualnych, ich atrakcyjność jest mierzona „współczynnikiem ruchalności”. Czy Twoim zdaniem ten mechanizm działa tylko w jedną stronę, czy mężczyźni również mogą paść jego ofiarą?

Presja, by wyglądać w określony sposób, jest wywierana na wszystkich. Mężczyźni też ją czują, obecnie silniej niż kiedykolwiek. Mimo wszystko to, czego doświadczają mężczyźni, jest niczym w porównianiu z tym, czemu muszą sprostać kobiety. Kobiety zawsze były silniej utożsamiane z ciałem i oceniane na podstawie wyglądu w bardziej brutalny sposób.

Pokazałaś, jak okrutni i płytcy potrafią być ludzie. Bohaterki Twojej powieści decydują się walczyć nie tylko o własne szczęście i samoakceptację, ale także o wyższy cel, sprawiedliwość i zemstę. Czy Ty sama uważasz się za aktywistkę?

Jestem aktywistką zaangażowaną w prawa kobiet i grubych ludzi (obie dziedziny w oczywisty sposób się przenikają). Mój aktywizm przejawia się przede wszystkim w mojej twórczości. Nie jestem osobą, która organizuje protesty czy wygłasza przemówienia, ale mam głos i środek przekazu, które wykorzystuję jako pisarka.

Napisałaś: „to, co prywatne, jest polityczne”. Czy uważasz, że „Dietoland” można interpretować również jako powieść polityczną?

„Prywatne jest polityczne” to słynny slogan używany przez ruchy feministyczne w latach 70. Oznacza on, że polityka nie jest rozgrywana jedynie przez rząd i polityków, ale ma miejsce również w codziennym życiu. W polityce chodzi o władzę. To ma wpływ na każdego z nas.

W książce „Dietoland” piszę o grubej kobiecie i jest to historia polityczna, bo chodzi w niej o władzę i kontrolę. Nie ma możliwości, by ta historia nie była polityczna. W Stanach Zjednoczonych fikcja polityczna jest piętnowana, ale nie przejmowałam się tym, kiedy pisałam „Dietoland”. Uwielbiam fikcję polityczną, uważam, że obecnie ten gatunek jest ważniejszy niż kiedykolwiek.

Poleciłabym tę książkę każdemu nastolatkowi, niezależnie od płci. Zagubieni, pozbawieni pewności siebie i pełni kompleksów – chyba wszyscy tacy byliśmy. Czy gdy pisałaś tę książkę, myślałaś o jej potencjalnych odbiorcach?

Napisałam powieść, którą sama chciałabym przeczytać. Miałam wrażenie, że do tej pory nie napisano nic podobnego, a byłam głęboko przekonana, że jest to potrzebne, więc napisałam to sama. Wiedziałam, że są czytelnicy, którzy podobnie jak ja potrzebowali takiej historii, niezależnie od wieku czy płci. Bardzo się cieszę, że ciepło przyjęli książkę i że do nich przemówiła.

Wywiad przeprowadziła: Magdalena Bielecka


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 3  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2043
LubimyCzytać
26-09-2018 15:25
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 47
hermilion
27-09-2018 10:44
"Mimo wszystko, to czego doświadczają mężczyźni jest niczym w porównianiu do tego, z czym muszą się mierzyć kobiety"

Typowa dla niektórych kobiet bezmyślność - nie mają pojęcia o tym co przechodza mężczyżni, ale deprecjonują, bo przeciez los kobiet jest cięższy.
książek: 433
Mili
28-09-2018 07:36
Tak jak wyznacznikiem atrakcyjności u kobiet jest sylwetka, tak grubość portfela i siła określa wartość mezczyzny, stereotypowo rzecz ujmujac.
Jednak sposób przeżywania, jak podkreśliła autorka książki, każe kobietom zwracać całą złość do siebie, a mężczyznom zazwyczaj na kogoś lub coś.
Kobiety tylko pozornie mają gorzej, bo taka jest mentalność, ale patrząc trzeźwo na problem zaburzeń...
Tak jak wyznacznikiem atrakcyjności u kobiet jest sylwetka, tak grubość portfela i siła określa wartość mezczyzny, stereotypowo rzecz ujmujac.
Jednak sposób przeżywania, jak podkreśliła autorka książki, każe kobietom zwracać całą złość do siebie, a mężczyznom zazwyczaj na kogoś lub coś.
Kobiety tylko pozornie mają gorzej, bo taka jest mentalność, ale patrząc trzeźwo na problem zaburzeń odżywiania, dziś kompleksy na punkcie swojego ciała ma już chyba każdy od dzieci po starców, jednak kobiety to rozgłaśniaja.
Myślę, że mężczyźni tak samo marzą o stalowych kaloryferach na brzuchu i bicepsach niczym świeżo wypieczone bochenki chleba, ale który napisze o tym książkę, wiedząc że tym samym przyznaje się do słabości?
Zmienia się mentalność społeczeństwa i coraz więcej kobiet staje się tak samo odwazna jak mężczyźni, dlatego nie boją się już mówić o swojej krzywdzie, co wcale nie oznacza, że tylko one mają z tym duży problem.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Płomienna korona

Pierwszy i drugi tom Odrodzonego królestwa były rewelacyjne. Niestety w Płomiennej koronie było nieco gorzej. Trochę to wszystko za bardzo rozw...

zgłoś błąd zgłoś błąd