Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/10850/magdalena-witkiewicz-odpowiedziala-na-wasze-pytania

Magdalena Witkiewicz odpowiedziała na Wasze pytania!

4 wartościowy tekst

19 września ukazuje się najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz! „Nie ma jak u mamy” to jej dwudziesta czwarta powieść, w której autorka wraca do swoich bohaterów sprzed lat... Z tej okazji zebraliśmy pytania do pisarki, a dziś publikujemy jej odpowiedzi! Zapraszamy do lektury!

Tęskniliście za Milaczkiem? Młodą kobietą, która nieustannie poszukuje miłości swego życia? Milenka, którą pokochały polskie czytelniczki wraca po dziesięciu latach!
Sprawdźcie, co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem.
Kiedy tak naprawdę zaczyna się kryzys wieku średniego, czy jedwabna piżama to odpowiedni strój, by wystąpić przed własnym szefem i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć „Projekt Matka” to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi staną bohaterki bestsellerowej serii o Milence.
Po przeczytaniu tej książki zapragniesz przytulić wszystkich, których kochasz!

Magdalena Witkiewicz jak zwykle uroczo, mądrze i z humorem opowiada o kobietach i ich życiowych rozterkach. O sile, która w nich tkwi, i o wielkiej potrzebie happy endu. Daje swoim czytelniczkom to, co najcenniejsze: PRZYJAŹŃ, WSPARCIE I NADZIEJĘ, że warto wierzyć w dobre zakończenie.

To najlepszy prezent, jaki pisarka mogła zrobić swoim czytelniczkom na dziesięciolecie pracy twórczej!

Gdy pisze Pani dla dzieci, to staje się dzieckiem, czy tylko sobie przypomina, jak to było nim być? Czego pisanie dla dzieci od autora wymaga? miś

Myślę, że gdy piszę dla dzieci, to przez te krótkie chwile jestem dzieckiem. Patrzę na świat oczami dzieci i to jest fantastyczna przygoda. Dzieci są niesamowicie kreatywne, a my, dorośli, często tego nie widzimy, nie doceniamy. Moim zdaniem recepta na fajną książkę dla dzieci jest jedna. Należy traktować dziecko jak mądrego, równego sobie człowieka. Z szacunkiem. Należy zaakceptować to, w jaki sposób dzieci patrzą na świat. I zafascynować się tym!

Jak Pani wspomina swoją pierwszą książkę? Konik

Pierwsza książka powstała nagle. Na urlopie macierzyńskim. Pisałam ją, w ogóle się nikomu nie przyznając do tego, bo przecież nikt normalny nie pisze książek. To była fantastyczna zabawa i w życiu nie przypuszczałam, że to moje życie się tak potoczy, że będę pisarką. Ja w ogóle nie myślałam, co będzie potem. Kończyłam studia MBA i byłam pewna, że zostanę się bizneswomen. Ups, nie wyszło. Mój tata zawsze żartuje: „zobacz dziecko, tak cię kształciłem, a jak skończyłaś”.

Czy pomysł na kontynuację Milaczka pojawił się nagle? Czy może rozwijał się w Pani umyśle przez dłuższy czas? Konik

Ja bardzo lubię bohaterów z Milaczka. Chyba jestem najbardziej z nimi związana. Z Zofią Kruk, Bachorem, Milenką. Nie wiem, czy dlatego, że byli pierwsi, czy po prostu dlatego, że są niesamowicie sympatyczni. Zawsze chciałam do nich wrócić. Teraz nadarzyła się okazja. Ale tak patrzę na te śliczne nowe wydania i myślę sobie, że przydałaby się jeszcze kolejna część... Może kiedyś?

Tytuł najnowszej książki brzmi „Nie ma jak u mamy", czyli jak? Z czym kojarzy się Pani mama? LiterackiPrzeszpieg

Mama przede wszystkim kojarzy mi się z tym, że mogę zawsze do niej przyjść. O każdej porze dnia i nocy. Moja mama na dodatek ma taką zdolność, że jest w stanie nakarmić cały tłum, nawet gdy nie ma nic w lodówce. Jak ona to robi? Nie mam pojęcia. Ale niezależnie od tego, ile osób do niej przyprowadziłam na obiad, zawsze się coś znalazło.

Jaki jest Pani „rytuał” tworzenia nowych powieści? Konik

Rytuał? Najpierw chodzę z książką. Czasem to zajmuje dużo czasu. Z Czereśniami „chodziłam” kilka lat, z książką, którą obecnie piszę, również. I ona sobie dojrzewa. W tym czasie mogę pisać inne książki, które dojrzewały wcześniej. I potem zbliża się ten nieszczęsny deadline. Wtedy siadam, rozpisuję wszystko, w ruch idą fiszki i tablica korkowa, i mój ukochany program do pisania Scrivener. I działam. Najbardziej nie lubię etapu redakcji, ale cóż, trzeba też go przejść.

W jednej z książek pisze Pani: „Kuchnia jest sercem domu". A w którym pomieszczeniu swojego domu najbardziej lubi Pani przebywać? Jolanta

Najbardziej lubię swój fotel. Jest duży i dość miękki. Wszyscy domownicy wiedzą, że to mój fotel, ale dziwnym trafem każdy chce na nim siedzieć. Nawet kot wykorzystuje okazję, gdy mnie nie ma w domu. Fotel znajduje się w dużym pokoju, ale oczywiście mam oko na kuchnię, bo mam do niej przejście. Na fotelu siedzą wraz ze mną dzieci, a jak już pójdą spać, to kot. Tutaj też piszę książki.

Skąd czerpie Pani pomysły na tytuły książek? Czy najpierw pojawia się tytuł, a dopiero później tworzy Pani treść książki, czy może odwrotnie? Jolanta

To jest bardzo różnie. Czasem tytuł jest zupełnie na początku, a historii jeszcze nie ma, a czasem zupełnie nie wiadomo, jaki powinien być, bo nic nie pasuje. Opowieść niewiernej miała nosić tytuł „Cofnąć czas”, a Po prostu bądź na początku było „Prośbą o przyszłość”. Tylko Czereśnie zawsze muszą być dwie miały tytuł od pierwszego napisanego zdania.

Gdyby mogła Pani na jeden dzień zamienić się ciałem z innym pisarzem, kto by nim był i jak wykorzystałaby Pani ten czas? Inka

Chętnie zamieniłabym się z Remigiuszem Mrozem. Jestem pod wrażeniem jego pracowitości i systematyczności. Tego bardzo mi brakuje w moim świecie. Ten dzień spędziłabym na obserwacji, „jak on to robi, że ma tyle siły i energii” – przydałoby mi się!

Co dla pisarza jest największą porażką? hofi1

Matko, nie wiem! Ja się boję porażek! Ale chyba to, że książka nie będzie się podobała. Chociaż... Nie da się dogodzić wszystkim. Jedni lubią moje śmieszne książki, inni wzruszające. Porażką też jest nieoddanie książki na czas. Oj tak!

Która literacka postać z dzieciństwa jest Pani ulubioną? danka12

Babcia na jabłoni. Była taka książka! I wszystkie dzieciaki z Bullerbyn! A później to już Edward z Błękitnego Zamku. Ale to jak już byłam nastolatką.

Usłyszałam kiedyś od jednego z pisarzy, że tytuł powinien być bardziej dopieszczony niż sam tekst, bo to taka kropka nad i, swoista wizytówka całej powieści. Jakie jest Pani zdanie w kwestii tytułów książkowych? Przyznam, że przeglądając tytuły Pani książek, trudno mi było nie zauważyć intertekstualnych nawiązań do innych dzieł („Moralność pani Piątek” jako odwołanie do komedii Zapolskiej, „Panny roztropne” jako nawiązanie do biblijnej przypowieści czy w końcu „Awaria małżeńska”, która w naturalny sposób kojarzy mi się z filmem Załuskiego, tj. „Komedią małżeńską”) bądź też zwrotów, które przyjęły się powszechnie i są często wykorzystywane („Ósmy cud świata” jako określenie czegoś nadzwyczaj pięknego, „Czereśnie zawsze muszą być dwie” jako nawiązanie do hasła „jak dwie połówki jabłka”, niekiedy pomarańczy :D). To celowy czy przypadkowy zabieg (a ja jedynie nadinterpretuję fakty)? A może nadawane przez Panią tytuły są wyrazem uznania dla innych dzieł i podkreśleniem źródła inspiracji? Albo to celowy zabieg, zastosowany po to, by przyciągnąć czytelnika? nieidentyczna

Jestem z zawodu marketingowcem, więc zdaję sobie sprawę z tego, że książka jest produktem, który wydawcy chcą sprzedać, bo po prostu zarabiają na tym pieniądze. Wiadomo, że książka, oprócz fajnej treści, powinna mieć zachęcające opakowanie, czyli okładkę i chwytliwy tytuł. Lubię odwołania do literatury czy muzyki. To takie mrugnięcie okiem w stronę czytelnika. I bardzo, bardzo lubię symbole. Ale czasem po prostu tytuł idzie prosto z serca. I tak jest najlepiej.

Które powieści pisze się Pani trudniej, te zabawne, powodujące ataki śmiechu, czy te mające bardziej wstrząsnąć czytelnikiem i poruszające problemy nas otaczające (przykładowo Milaczek kontra Cześć, co słychać?)? kasicek87

Zawsze się śmieję, że uprawiam płodozmian literacki. Raz piszę śmiesznie, a raz wzruszająco. Może dlatego, że po tych do płakania muszę wrócić do równowagi życiowej i trochę się pośmiać. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Teraz skończyłam „Nie ma jak u mamy”, książkę, która jest lekka i wywołująca uśmiech, więc czas na coś poważniejszego.

Z którym z zagranicznych powieściopisarzy chciałaby Pani wspólnie napisać książkę i dlaczego? O czym mogłaby ona być? Pauu

Oj, Guiliamme Musso! To mój ulubiony francuski pisarz. I oczywiście byłaby o miłości!

Których polskich pisarzy najchętniej Pani czyta? ogarbejbe

Teraz pewnie wszystkich zaskoczę. Moje dwa tegoroczne odkrycia to Magda Stachula i Wojciech Chmielarz. Lubię Stefana Dardę, ostatnio nie mogłam się oderwać od Katarzyny Bereniki Miszczuk. A jak chcę się pośmiać, to zdecydowanie Alka Rogozińskiego. No i Remigiusz Mróz. Więc thrillery i kryminały!

Do jakiego kraju chciałaby Pani pojechać, żeby najpierw go porządnie zwiedzić, a potem napisać książkę na podstawie własnych przeżyć i spostrzeżeń? Wiem, że tak było z Wietnamem w książce „Ósmy cud świata” i bardzo mi się to podobało Lilianna

Zawsze chciałam pojechać do Japonii. Ale nie wiem, czy po to, by napisać właśnie o tym kraju. Jeżeli chodzi o książkę, to klimatem bardziej by mi pasowały wrzosowiska. Może Szkocja, Irlandia albo Francja. Lubię podróżować, nigdy nie jadę tam z myślą, że powstanie książka. Powieści mają jednak to do siebie, że wymyślają się w nieoczekiwanym momencie i nigdy nie wiadomo, gdzie się będzie toczyła akcja. Tak naprawdę z każdej podróży przywożę sobie jakiegoś bohatera.

„Najpopularniejsza pisarka powieści obyczajowych” – czy ten tytuł bardziej motywuje, czy stresuje? LiterackiPrzeszpieg

A tak mnie tytułują? To cudnie! To mnie po prostu cieszy! Piszę dla Czytelników i cieszę się, gdy moje książki przynoszą radość lub pozwalają na chwilę się odprężyć.

Deadline – chyba najbardziej znienawidzone słowo przez wszystkich pisarzy. Jak Pani sobie radzi z pisaniem pod presją czasu? LiterackiPrzeszpieg

Powiem tak: nie umiem pracować bez presji czasu! Mam wrażenie, że gdy nie mam deadline'u, to nic nie robię. Więc gdy wiem, na kiedy mam oddać książkę, to zabieram się do roboty.

Pisze Pani powieści z happy endem, ale czy nie nachodzą Panią czasami myśli, aby całkowicie zaskoczyć czytelników i napisać jednak smutne zakończenie? diff86

Kiedyś mnie kusiło. To było przy opowiadaniu napisanym do tomiku „Kulminacje” (z Januszem Leonem Wiśniewskim). Jednak redaktorka przekonała mnie, że jestem specjalistką od szczęśliwych zakończeń i doprawdy nie wypada mi źle skończyć (śmiech). Z kolei „Opowieść niewiernej” według mojego męża zakończyła się źle. Więc wszystko zależy od punktu widzenia. Ja jestem z tych, co nigdy nie mówią „nigdy”. Więc może jeszcze czymś Was zaskoczę.

Relacje międzyludzkie są na tyle skomplikowane, że mogą stanowić niewyczerpane źródło inspiracji. Pisze Pani o problemach małżeńskich, obliczach miłości, reakcjach w zaskakujących, bolesnych chwilach jak choroba czy śmierć i zapewne o wielu innych sytuacjach, znanych nam z autopsji. Czy chciałaby Pani, aby jej książki stały się dla czytelników drogowskazem, wsparciem, bo innych też doświadcza los... po prostu czymś więcej niż rozrywką, oderwaniem się od rutyny. diff86

Wiem, że moje książki są pewnego rodzaju drogowskazem. Oczywiście nie chcę, by były zastępowały terapię psychologiczną, bo nie jestem psychologiem. Ale jeżeli mogą wskazać drogę do rozwiązania swoich problemów, to bardzo się cieszę. Na przykład „Opowieść niewiernej” przysłużyła się mojej czytelniczce do zupełnej zmiany swojego życia. We fragmentach czytała ją swojemu adwokatowi, by zrozumiał, o co jej chodzi... „Efekt” tej zmiany ma już kilka lat i nazywa się Staś. (śmiech). A wznowienie książki zostało właśnie jej zadedykowane. Czasem czytam: „Pani Magdo, napisała pani książkę o mnie” – wtedy wiem, że na coś się przydałam. Cieszę się, gdy moje książki dają nadzieję, że nawet z najgorszego dołu można się wydostać. Tylko trzeba spróbować.

Książki „Nie ma jak u mamy” za najciekawsze pytania otrzymują: Konik, diff86, Jolanta.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum autorki.


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 6  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1983
LubimyCzytać
19-09-2018 10:53
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 75
LiterackiPrzeszpieg
19-09-2018 21:27
Fajny wywiad :)
I dziękuję za odpowiedź na moje pytania :)
książek: 536
diff86
19-09-2018 21:39
Bardzo dobry wywiad. Dowiedziałam się nowych rzeczy o autorce :)
Dziękuję bardzo za wyróżnienie :D
książek: 536
diff86
20-09-2018 21:18
Czy mam czekać na wiadomość z prośbą o podanie adresu czy wysłać dane na jakiś mail? :)
książek: 1983
LubimyCzytać
21-09-2018 14:02
Z laureatami skontaktujemy się w poniedziałek (24 września) za pośrednictwem wiadomości w serwisie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Za wszystko trzeba płacić

Nie wiem, czy seks i pieniądze rządzą światem, ale na pewno rządzą Rosją. Przynajmniej według książek Marininy. To moje drugie spotkanie z tą autorką...

zgłoś błąd zgłoś błąd