Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/10537/kazdy-moze-odczytywac-te-historie-jak-chce-rozmowa-z-katarzyna-bonda

Każdy może odczytywać tę historię, jak chce – rozmowa z Katarzyną Bondą

  wartościowy tekst

23 maja ukazał się Czerwony Pająk, ostatnia część serii kryminalnej Katarzyny Bondy z profilerką Saszą Załuską. Wszystko ma swój koniec, ale jeżeli chcecie wiedzieć, jakie są plany jednej z najpopularniejszych polskich pisarek, koniecznie przeczytajcie wywiad.

Córka Saszy Załuskiej zostaje uprowadzona przez nieznanych sprawców i mimo wzmożonych wysiłków policji nie udaje się jej odnaleźć. Prywatne śledztwo Saszy wykazuje, że porwanie dziewczynki jest powiązane z zagadkowym samobójstwem byłego oficera wywiadu, pseudonim Dziadek, niegdyś przełożonego Załuskiej. To w jego posiadaniu znajdowało się archiwum kompromitujące najważniejszych polskich polityków. Teraz jednak dokumenty zniknęły. W ich poszukiwaniach biorą udział wszystkie zainteresowane strony – zarówno mafiosi, jak i politycy oraz służby specjalne – a komuś niezwykle zależy na tym, żeby to właśnie Sasza je odnalazła. Porywacze wiedzą, że aby ocalić życie córki, Załuska zgodzi się na wszystko.

W starej torpedowni w Gdyni nurek znajduje zwłoki kobiety. Jeszcze zanim badanie DNA potwierdzi tożsamość ofiary, komendant Robert Duchnowski rozpoznaje ciało…

Ile czasu zajęła Pani praca nad „Czerwonym Pająkiem”, ostatnią częścią serii kryminalnej „Cztery żywioły Saszy Załuskiej”?

Seria o Saszy Załuskiej łącznie powstawała 6 lat. Pierwszy zarys fabuły "Czerwonego Pająka" napisałam, kiedy składałam konspekt przygód Saszy do wydawcy. Dokumentacja, wymyślanie opowieści i sam zapis trwał około trzech lat, pierwsze sceny powstały jeszcze przed „Lampionami”.

„Czerwony Pająk” wymaga nieustannej uwagi. Powieść skonstruowana jest w ten sposób, że aby zrozumieć historię, musimy sami poskładać ją z drobnych opowieści, historii różnych bohaterów. Każdy szczegół ma ogromne znaczenie. Jak pracowało się nad tak misternie skonstruowaną strukturą?

Nie składanie tego skomplikowanego mechanizmu, jakim jest de facto ostatni tom serii o Saszy, było najtrudniejsze, ale temat, jaki wzięłam na warsztat. Wiedziałam, że będzie budził ogromne emocje, kontrowersje, że część czytelników nie będzie zadowolona, bo książka dotyka spraw historycznych, wciąż świeżych i mielonych przez media, z pogranicza polityki, gospodarki i przestępczości. Zdawałam sobie dokładnie sprawę z tego, że mimo iż jest to opowieść fikcyjna, wystawiam się do bicia i tak jest w istocie. Czytelnicy właściwie dzielą się na tych, którzy są zachwyceni i tych, którzy toczą pianę z ust. Nie dziwi mnie to. Wręcz potwierdza, że miałam rację, by napisać tę książkę. Podobnie było z „Okularnikiem”, tyle, że w mniejszej skali i tamta historia jest już zamknięta ze względu na miniony czas. Jest tam też wyraźny podział na dobro i zło. „Czerwony Pająk” ujawnia takie pokłady niegodziwości, gdzie odpowiedzialność się rozmywa. O tym wszak jest ta historia. Nigdy nie dostałam tak wielu listów od czytelników. Ludzie boją się pisać do mnie o swoich odczuciach publicznie, nie chcą być szufladkowani i oceniani przez swoich znajomych, co rozumiem i tym bardziej doceniam, że się tak otwarcie zwierzają. Trzymam te listy w skrzynce i obiecuję, że nikogo nie ujawnię, ale też zapewniam, że mają dla mnie niebagatelne znaczenie - pokazują, że tą książką trafiam w punkt, stąd tak wiele osób ma mi za złe. Oczywiście nie powiedzą wprost, że idzie o temat powieści, zasłaniają się ilością wątków, małej zawartości kryminału w kryminale, czy też nazywają mnie „lustratorką”. Bawi mnie to, bo jak każdy szanujący się pisarz jestem apolityczna.

Porusza Pani sprawy dużego kalibru – wielka polityka, mafia, dawne służby. Część z tych historii brzmi znajomo – były głośne afery, dochodzenia, śledztwo. Czytając powieść odczuwa się pewien niepokój i ogromną niepewność – w jakiej rzeczywistości żyjemy. Wiemy, że to fikcja, ale sporo w niej autentyzmu.

To absolutnie fikcja literacka. To, co ktoś znajduje dla siebie i co mu się odbija w lustrze, nie jest moją zasługą, lecz wyobraźni czytelnika. Każdy może odczytywać tę historię, jak chce. Na tym polega siła i wyższość literatury nad np. publikacją prasową czy debatą w telewizji.

Czy pisząc „Pochłaniacza” wiedziała Pani, jak będą zatytułowane już kolejne części i co najważniejsze, jak zakończy się cała historia?

Tak. Wiedziałam też, co znajdzie się w ostatnim tomie, bo właściwie po to powstała cała seria. Ale wiele rzeczy się zmieniało, jak choćby miejsca akcji.

Ciężko sobie wyobrazić, że ta seria kryminalna będzie żyła już tylko w kolejnych czytelnikach. Historia jest idealna, by przenieść ją na duży albo mały ekran. Czy są takie plany?

Prawa do mnie wróciły i czekam teraz na nowe propozycje. Marzy mi się rzutki producent z wizją, by zaadaptować tę historię najpierw w postaci scenariusza, bo to jest największy kłopot w tym kraju. Jak będzie dobry tekst, reszta jest drobiazgiem. Ale chciałabym serial (jedna książka - jeden sezon). Nie widzę tutaj pełnometrażowej fabuły w formacie 90-120 minut. Jest zbyt wiele wątków. Choć nie wykluczam, jeśli ktoś wpadnie na wyborny pomysł.

Premierze „Czerwonego Pająka” towarzyszyło wyjątkowe wydarzenie, jakim było otwarcie Pawilonu „Ostatni Rozdział”. Jak Pani czuła się wchodząc do swojego świata?

To było niesamowite: przerażające i podniecające. Ludzie, którzy wykonali to „muzeum” wykonali kawał roboty. Żałuję, że nie jeździ po kraju i mieszkańcy innych miast poza Warszawą nie mieli szansy go zwiedzić. Wiem, że byłoby ogromne zainteresowanie, bo mi o tym piszą i pytają.

Czy to definitywny koniec historii Saszy Załuskiej?

Tak.

Ciężko jest się Pani żegnać z Saszą? Przyjaźni się Pani ze swoimi bohaterami?

Czasami nawet najbliższa osoba odchodzi, gdyż wybiera swoją drogę. Należy się z tym pogodzić. Sasza miała zakończyć swoją i już zakończyła. Nie planowałam tasiemca, więc cieszę się. Będę mogła wreszcie przestać pisać o profilerach.

Wszystko ma swój koniec, ale mimo wszystko co dalej?

Odeśpię, odpocznę, wylenię się i zobaczę, co mi w brzuchu gra. Muszę trochę pożyć, ogarnąć swoje sprawy osobiste, domowe, bo nieustannie byłam w pracy. Poza tym szykują mi się wyjazdy zagraniczne w związku z wychodzącymi na świecie tłumaczeniami moich książek. To zajmuje dużo czasu. Nie jest tak, że nie mam pomysłów. Kilka kartonów zbieranych latami historii czeka na opowiedzenie. Muszę jednak dokonać wyboru na zimno. Nie jestem sentymentalna, ale misyjna owszem. Muszę mieć z opowieścią gorące połączenie. I wierzę, że trzeba być zawsze blisko siebie.

Czy może Pani zdradzić, jak długo czytelnicy będą musieli czekać na kolejną Pani książkę?

Kiedy uznam, że pożegnałam się z Saszą i jestem gotowa na „nowy związek=nową opowieść” - znów się zakocham i wtedy odpowiem wiążąco.


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 24  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1073
malena
23-06-2018 22:42
A cóż to za temat, który budzi tak "ogromne emocje, kontrowersje, że część czytelników nie będzie zadowolona, bo książka dotyka spraw historycznych, wciąż świeżych i mielonych przez media, z pogranicza polityki, gospodarki i przestępczości"? Może ktoś zdradzić, co też za wiedza tajemna skrywa się na kartach tego bez wątpienia przewspaniałego, wiekopomnego dzieła? Pytam, bo Bondy nie trawię,... A cóż to za temat, który budzi tak "ogromne emocje, kontrowersje, że część czytelników nie będzie zadowolona, bo książka dotyka spraw historycznych, wciąż świeżych i mielonych przez media, z pogranicza polityki, gospodarki i przestępczości"? Może ktoś zdradzić, co też za wiedza tajemna skrywa się na kartach tego bez wątpienia przewspaniałego, wiekopomnego dzieła? Pytam, bo Bondy nie trawię, powiedzmy z powodów czysto osobistych, i po jej książki sięgać nie mam zamiaru (wiem, wiem, strasznie dużo tracę, ale już nauczyłam się z tym jakoś żyć), a doniesień mediów nie traktuję z należytą im powagą i uwagą. Zaspokoi ktoś moją ciekawość, nie naruszając klauzuli tajności?

Swoją drogą, to chyba coś niedobrego dzieje się z polskimi autorami, a dokładniej z autorkami, gdy zderzają się ze słowami krytyki. Jakiś miesiąc temu jedna z nich bombardowała mnie tutaj wiadomościami prywatnymi, bo śmiałam wytknąć jej to i owo. Co ciekawe, mimo przyznania słuszności, zaczęła imputować mi, że jestem kimś innym niż jestem (nie powiem - pewien aspekt tej nowej tożsamości przypadł mi do gustu), straszyć prawnikiem, sądem. Może byłoby to i śmieszne (nie można nie docenić wyobraźni), gdyby nie było zwyczajnie żałosne (nie można nie zauważyć ignoracji w dziedzinie, w której nie powinno jej być).

Więc na tym tle tłumaczenia Bondy wypadają nie najgorzej. Jak widać, samokrytycyzm nie jest jej najmocniejszą stroną. No ale jest pewnie autorką wybitną, poruszającą kontrowersyjne tematy, więc wszelka krytyka jej książek jest bezpodstawna. ;)
pokaż więcej
książek: 1183
Bogdan
24-06-2018 08:02
Bardzo trafnie i wnikliwie napisał o twórczości Bondy, także o "Czerwonym Pająku", Dariusz Nowacki w najnowszych "Książkach".
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1870
Mlg
24-06-2018 10:40
Podjęłam kiedyś próbę przeczytania jednej z książek K. Bondy. Dojechałam do około 150 strony. Mnóstwo splątanych wątków, chaos, brak myśli przewodniej...Grafomaństwo pierwszej wody. Omijam szerokim łukiem.
książek: 1320
Rudzielec
24-06-2018 11:36
Przestań toczyć pianę z ust i wymyślać zarzuty, po prostu przyznaj, ze temat zbyt kontrowersyjny dla Ciebie i "trafił w (czuły?) punkt"!*

*Taki żarcik. Wybacz, po przeczytaniu wypowiedzi autorki nie mogłam się powstrzymać ;)
Pani Pisarka ma zero szacunku do czytelnika, któremu coś się nie podobało. Strasznie to w złym guście.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 259
molarnia
24-06-2018 13:38
Lubię kryminały, ale tej pani książek jeszcze nie czytałam. Bylam raz na spotkaniu przez nią prowadzonym na temat badania misjsca zbrodni i średnio umiala mówić ciekawie o tym zagadnieniu. Potem niestety razem z innym znanym autorem okazała jakiś brak szacunku dla widzów.
książek: 53
Bartlox
24-06-2018 21:04
Najlepsze jest to, że ten megaspoiler w tekście dokładnie niczemu nie służy, jest tam ot tak po prostu, żeby był :)
książek: 472
Armand_Duval
24-06-2018 22:14
Latka lecą, a ta ma dalej ego większe od pałacu kultury. Za parę tekstów z tego wywiadu będąc jej czytelnikiem już dawno oddałbym charytatywnie książki do biblioteki i zakończył tę znajomość. Klasyka gatunku - nie podoba ci się - jesteś hejterem i "toczysz pianę z ust". Można wyciągnąć człowieka z Białegostoku, ale Białegostoku z człowieka nie wyciągniesz. ;)
książek: 1183
Bogdan
27-06-2018 18:14
Uwaga o Bondzie trafna, o Białymstoku - głupia i krzywdząca.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Dobro umiera w ciszy

Świetny thriller z elementami realizmu magicznego, oniryzmu, a nawet w pewnym stopniu wierzeń ludowych, osadzony w nieelementarnym przedziale c...

zgłoś błąd zgłoś błąd