Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/9991/rok-z-harda-horda---anna-nieznaj

Rok z Hardą Hordą - Anna Nieznaj

Autor: 
8 wartościowy tekst

Surfowanie po lawinie w 17 łatwych krokach

Kontrolowana katastrofa – jak nie zrobić sobie krzywdy, nikogo nie zabić, a jeszcze mieć z tego trochę frajdy. Czyli o (nie) pisaniu beletrystyki, jeżeli masz dzieci i pracujesz na etacie. Na przykład w branży IT.

1. Styl życia matki w IT sam w sobie jest dość zabawny, ponieważ w piaskownicy lądujesz na męskiej szychcie po godzinie siedemnastej, a w firmie słuchasz, jak faceci omawiają wysokość gorączki swoich dzieci. W pewnym momencie uświadamiasz sobie z niejaką zgrozą, że jedyną osobą, z którą możesz w pełnym porozumieniu rozmawiać o swoim macierzyństwie, jest twój kolega programista z innego miasta. Który jest również autorem science fiction. No właśnie – i tu dochodzimy do Problemu.

2. Skoro w tej sytuacji nadal piszesz – cokolwiek: fanfiki, opowiadania, publikowane powieści, ważne, że piszesz – to niechybny znak, że po prostu nie możesz przestać. Zaakceptuj to. Może ci to zająć kilka lat wewnętrznej szarpaniny, z której w dodatku głupio zwierzać się otoczeniu, bo to przecież: tylko fanfiki, tylko o smokach, tylko romanse, tylko o genetycznie modyfikowanych szpiegach. Ogólnie żenada.

3. Lepiej przyznaj się rodzinie. Może niekoniecznie ojciec (czy też matka) twoich dzieci zaraz zacznie cię czytać; może nawet nie każdy ma tyle szczęścia, żeby zarobić w oczach najbliższych punkty prestiżu, ale o ile wierzę (bo nie mam innego wyjścia), że mimo wszystko da się pisać w ten sposób, o tyle nie podejrzewam, by dało się – po kryjomu. Poza tym, jesteśmy dorośli, kurczę blade!

4. Pisarz pracuje emocjami, mówić o tym nie wypada, bo co przystoi nobliście, to na pewno nie nam. Ale takie są fakty. Dlatego będzie cię huśtać: treść tekstu (bohater cierpi lub wręcz przeciwnie), lęk przed wzięciem się do tekstu (wreszcie, w sobotę w godzinach 17-21, z zegarkiem w ręku, TERAZ START!! NO, PISZ!!), gorzka frustracja że nigdy nie skończysz. Z czasem nauczysz się cykli swoich huśtawek. Na przykład odkryjesz, że masz kryzys w połowie książki. Kiedy więc następnym razem dopadnie cię zawirowanie życiowe, a do tego książka utknęła (Na przykład na rok, a co! Albo na dwa!) akurat dokładnie w połowie – oddychaj. „Mam kryzys połowy książki” brzmi naprawdę dużo lepiej niż „Pisanie jest jak narkotyki, niszczy zdrowie, ryje psychikę, a nawet nie umiem tego rzucić w diabły i zająć się programowaniem w PHP, bo robię w dotNecie już trzecie stulecie (buuu, drama)”.

5. Jeżeli jako porządna Matka Polka sprzątasz, mimo że miałaś pisać, a w nagrodę słyszysz, że w takim razie nie dziwota, że kobiety nie zbudowały cywilizacji, nie zabijaj autora tej tezy natychmiast. Najpierw napisz chociaż jedną stronę.

6. Jeżeli twoje najmłodsze dziecko patrzy na ciebie z rezygnacją i mówi: „Ooo, mamo, w ten sposób to tej książki nigdy nie skończysz”, przemyśl swoją strategię organizacji pracy.

7. Jeżeli zmniejszasz wymiar swojej „oficjalnej” (i stanowiącej źródło dochodu) pracy zawodowej w imię pisania, nie pozwól, żeby ten czas rozpłynął się w obowiązkach rodzinnych i domowych. Może być to trudne, zwłaszcza że wszyscy wokół – od działu HR do twojej mamy – są przekonani, że to Ze Względu Na Dzieci. Być może to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba zacząć werbalizować (przećwicz przed lustrem!): „Mniej pracuję, by mieć więcej czasu na pisanie”. Tak, wiem, że to jest problem pierwszego świata. Ale istnieje pewien rodzaj perfekcjonistek, które generują sobie z niczego morderczy kierat nawet, gdy w zasadzie mogłyby leżeć w puchu i ładnie pachnieć.

8. Zarywanie nocy działa na krótką metę. Zawsze trzeba wliczać ryzyko drugiej nocy zarwanej nad wymiotującym dzieckiem – i trzeciej z wymiotującą sobą. A pamiętasz przecież z oddziału położniczego z opieką nad noworodkami w systemie rooming-in: po trzeciej dobie bez snu zaczynają się halucynacje.

9. Praca przy komputerze w czasie wolnym od pracy przy komputerze jest absolutnie cudowna, jednakże twój kręgosłup, oczy, czy co tam ci jeszcze zostało, są innego zdania. Ruch na świeżym powietrzu jest dla nudnych prymusów. Czyli akurat dla ciebie, bo gdybyś nie był nudny, nie pracowałbyś w korpo i nie pisał jakichś głupot, czyż nie?

10. Jeżeli masz bajzel w domu, pomyśl – ciężkie jest życie bohemy. Od razu lepiej, prawda?

11. Jeżeli masz nieprzepartą wewnętrzną potrzebę porządku (a pewnie masz, skoro siedzisz w IT), rób sobie punkty restartu dla różnych dziedzin życia. Zapisz, w którym miejscu wydaje ci się, że jest błąd w procedurze, co dokładnie ma zrobić bohater po tym, jak właśnie wyskoczył przez okno (i leci ku ziemi), i że masz jutro kupić dziecku kapcie. Przecież wyłączasz komputer tylko na chwilę? Oh, sweet, summer child! Chwila to właśnie dokładnie tyle, żeby twoje drugie dziecko dostało 40 stopni gorączki. Błąd w SQL przekażesz koledze, pisząc mu smsami z przychodni, co zdążyłaś w tej sprawie wybadać, a bohater rąbnie w grunt dopiero za cztery miesiące, bo w międzyczasie wyjedziecie jeszcze na wakacje. No, a kapcie muszą być na pojutrze.

12. W chwilach stresu postaraj się zapomnieć, że piszesz, żeby to komuś pokazać. Dla tych, którzy pisanie traktują jako sposób komunikacji ze światem, może to być bardzo trudne. Ale spróbuj. Przypomnij sobie, jak pisałaś KIEDYŚ. Zanim zrobiłaś szumny coming out i oświadczyłaś, że teraz będziesz budować cywilizację. Bo samo ukończenie długiego tekstu w naszych warunkach pracy to jest dziki wyczyn – więc to musi tak okropnie długo trwać. Skup się na procesie. Nie na celu. Fajnie jest pisać – i w końcu napisać akapit. Na pewno dużo fajniej niż go nie pisać.

13. Pamiętasz, jak zjeść słonia? Po plasterku.

14. Patrz uważnie na sytuacje emocjonalne i mechanizmy relacji, w których jesteś. I tak pewnie odruchowo budujesz ich modele w tekstach – analityczne, bardziej samoświadome lub instynktowne, symboliczne. To okazja do ćwiczenia, jak w prawdziwym życiu zrobić krok w tył i spojrzeć na komplikacje z punktu widzenia narratora trzecioosobowego. Wyciągnij wnioski, jak postąpić. Jesteś zawodowcem od uważności – pisarzem, za to ci (nie) płacą.

15. Małe dzieci wymagają ciągłej uwagi, ale starsze są ciekawszymi rozmówcami. Czasu na pisanie będziesz mieć zawsze (co najwyżej) tyle, ile sobie sam pracowicie zaplanujesz. Każdy etap rozwoju dzieci trwa tylko tyle, ile trwa, a Ursula Le Guin i Goethe pisali do osiemdziesiątki. Jakkolwiek czasem wolno też odmówić swojej obecności.

16. Pewna socjolożka powiedziała w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów”, że monotonia prac domowych może czynić z nich praktykę medytacyjną – i miała rację, ale dodam: pod jednym warunkiem. O ile się nie śpieszysz. I teraz – pośpiech i presja często są nieuniknione, ale czasem są tylko w twojej głowie, więc traktuj je jako lampkę alarmową: pod zastanowienie. Jak dla szpiega użycie broni oznacza, że akcja się sypie, tak stres dla ciebie ma być nie normą, lecz sygnałem, że coś jednak idzie nie tak.

17. W sieci krąży film z panem, któremu niestety nie jest dane surfowanie po falach, ponieważ na deskę w roli pasażera na gapę wlazła mu foka, na oko tak ze dwie stówy żywej wagi. Zmęczyło się biedactwo i musi ochłonąć. Czasem po prostu będziesz jak ta foka – odzipnij, dzień, tydzień, dwa lata. W końcu w surfowaniu chodzi przede wszystkim o fun.

---

Anna Nieznaj - Rocznik 1979. Absolwentka matematyki, programistka. Mężatka, ma dwoje dzieci, mieszka w Lublinie. Debiutowała w druku pod panieńskim nazwiskiem Borówko. Od 1996 r. publikowała opowiadania w prasie, internecie oraz antologiach. Laureatka konkursu Pigmalion Fantastyki 2010, finalistka Horyzontów Wyobraźni 2011.
Jej pierwsza książka Błąd warunkowania (2014) opowiada o grupie genetycznie modyfikowanych agentów europejskiego wywiadu wojskowego w drugiej połowie XXI wieku. Mimo że pracuje z nowoczesnymi technologiami, Anna Nieznaj interesuje się historią, co inspiruje jej wizje przyszłości. W swoich tekstach koncentruje się na psychologii postaci.
Kiedyś – selekcjonerka i redaktorka działu literackiego Esensji, teraz z braku czasu tylko sekretarzuje działowi; pisze też recenzje książek. Jako wielka fanka „Gwiezdnych wojen” opublikowała w Esensji serię fanfikowych opowiadań oraz niekanoniczną powieść rozgrywającą się w tym uniwersum. W fandomie znana jako Cranberry.


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.


Komentarze
Autor:  cranberry |  wypowiedzi: 9  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1083
mim_m
23-02-2018 14:06
My story (poza IT)! :D
książek: 13
Zamzala
27-02-2018 17:01
Bądź mi inspiracją i motywacją.
książek: 794
cranberry
28-02-2018 09:33
:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 253
Twidd
06-03-2018 09:31
Podziwiam! Sama dopiero kończę studia informatyczne, ale mam nadzieję, że też jakoś uda mi się połączyć pisanie z programowaniem i budowaniem rodziny :)
książek: 794
cranberry
07-03-2018 10:40
Powodzenia!! Uważaj na siebie :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Andrzej
10-03-2018 07:31
A ja z chęcią dołączyłbym do tej grupy i jestem facetem :)
książek: 794
cranberry
11-03-2018 20:10
Dlatego felieton był miejscami pisany w rodzaju żeńskim, a miejscami w męskim :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 635
Anna
13-04-2018 16:33
Chyba Panią kocham ;))) Jestem właśnie jedną z Tych Matek, co to Dla Dobra Dzieci... Tego się trzymam. Zamiast pisać.
Bardzo mnie zainspirował Pani tekst. Trzeba się w końcu za siebie wziąć i zrobić coming-out. Tylko najpierw tu posprzątam...
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Przepowiednia

Powieść opowiada o mitycznym świecie- Partholonie i losach Elphame, dziewczyny namaszczonej przez Boginię Eponę, mającej w przyszłości zostać przywódc...

zgłoś błąd zgłoś błąd