Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/9991/rok-z-harda-horda---anna-nieznaj

Rok z Hardą Hordą - Anna Nieznaj

Autor: 
8 wartościowy tekst

Zaprosiliśmy do współpracy pisarki zrzeszone w towarzystwie Harda Horda. Raz w miesiącu będziemy publikować po jednym felietonie napisanym przez inną autorkę. Ich tematem będzie pisanie - teksty będą bardziej lub mniej osobiste, ale zawsze zakorzenione w tym, co daną pisarkę interesuje lub co zna z doświadczenia. Na pierwszy ogień Anna Nieznaj! 

Czym jest Harda Horda wyjaśnia Aneta Jadowska.

Pisarze zawsze się zrzeszali. Czasami formalnie, czasami towarzysko. Zdarzało się, że łączył ich radykalny program literacki, wizja świata i roli literatury w nim, ale głównym łącznikiem mogło być na przykład to, że są młodymi Amerykanami osiedlonymi w Paryżu, spełniającymi swój sen o pisarstwie nierzadko z pustym żołądkiem. Oczywiście – nie tylko pisarze. Artyści też mają tendencję do gromadzenia się w galaktyki bliższych i dalszych centrum gwiazd. Poza tymi, dla których samotność jest wartością najwyższą lub smutną koniecznością.

Przeprowadzono na ten temat sporo badań literaturoznawczych. Analizowano chociażby efektywność i wpływy, które są jak prądy morskie w obrębie grupy. I wnioski są jednoznaczne – w grupie siła. Pisarze mający „środowisko” są bardziej płodni, kreatywni, lepiej zmotywowani. Pewnie dlatego, że często się wzajemnie motywują, rywalizują przyjacielsko, jak Hemingway i Fitzgerald, czytają nawzajem swoje teksty czy mają z kim o nich dyskutować, mają wokół siebie ludzi, dla których literatura jest równie ważna i lepiej niż inni, rozumieją przez co przechodzi drugi pisarz. I gdy brakuje siły i pojawia się pokusa, by jednak odłożyć tę pracę, znajdzie się ktoś, kto poklepie po ramieniu i powie „stary, dajesz, możesz, nie bądź łajzą, która się poddaje, miałem cię za lepszego pisarza”. Ta słodka mieszanina przyjaźni i szpileczki.

Wychowując się w małym mieście, zawsze się czułam jak te filmowe samotniki niepasujące do całej reszty. Miałam przyjaciół, ale kręciły ich zupełnie inne rzeczy niż mnie i nie było mowy, by móc z nimi porozmawiać o pisaniu, książkach, które mnie inspirują, czy zakończeniu opowiadania, które napisałam i zupełnie nie wiem, czemu, ale coś mi w nim nie gra. I zazdrościłam ludziom z większych miast, w których mogli znaleźć kluby czy innych ludzi podobnych do nich. Mało kto pewnie kojarzy teledysk zespołu Blind Melon do piosenki „No Rain” z 1993 roku. Gdy ta dziewczynka-pszczółka trafia nieoczekiwanie do krainy takich, jak ona. Wtedy miałam dwanaście lat, do dziś mi się oczy szklą, gdy widzę tę scenę.

Ale, przewijając do 2017, dziś nie trzeba mieszkać w okolicy, by znaleźć podobnych nam. Ludzi, którzy będą podzielać nasze pasje, i z którymi będzie nam łatwiej pogadać o tym, co dla nas istotne, a jednak w jakimś stopniu hermetyczne i nie całkiem zrozumiałe dla kogoś, kto tego samego nie doświadcza. Dziś mamy internet. Miejsce cudowne i przerażające, zależy, do którego pokoiku w tym zamku strachów trafisz.

Zaczęło się od tego, że spotykałyśmy się w komentarzach na naszych ścianach. Dziesięć pisarek fantastycznych. Niektóre z nas znały się w realu, inne nigdy się nie spotkały. Mieszkamy w Krakowie, Lublinie, Toruniu, Warszawie, pod Wrocławiem, w Gdańsku… W całej Polsce. Ale szybko złapałyśmy jakąś nić porozumienia. Założyłyśmy grupę – także dlatego, że część tematów, które miałyśmy ochotę poruszać wymagało pewnej dyskrecji. Rozmawiałyśmy o życiu, o pracy, o pisaniu, o wydawcach, o premierach, o marketingu. Wspierałyśmy się, pomagałyśmy sobie, ułatwiałyśmy obieg informacji, który moim zdaniem w tej branży kuleje i wymaga reformy. Mniej doświadczone pytały te bardziej doświadczone o kwestie formalne, jak choćby o to jakie zapisy w umowach z wydawnictwami nie mają prawa się znaleźć. Któraś zaoferowała się jako beta reader innej. Czasami dyskutowałyśmy o poczynaniach marketingowych wydawców wokół premiery książek. I znów, jedne z nas miały w tym temacie dużo więcej szczęścia i wiedziały, że się da, inne trafiały na najbardziej leniwych wydawców świata, których przy premierze powieści przerastało dodanie na FP wydawnictwa informacji o tym, choć byłaby to dosłownie jedyna forma reklamy, bo w inną nie zainwestował złotówki czy czasu. Zaczęłyśmy się zastanawiać, co możemy zrobić, by poprawić tę sytuację. Dla nas, ale też w szerszym kontekście – bo może trzeba mówić o pewnych sprawach, by coś się zmieniło?

Gdy wymyśliłyśmy katalog prezentujący nas jako pewną grupę polskich autorek, oczywistym stało się, że niejako czas się ujawnić i z tajnej grupy wyszłyśmy na światło dzienne jako Harda Horda. Och, wzburzyły się szklanki wody w niektórych kawałkach internetu i nie tylko. Bo jakże to tak dyskryminować mężczyzn? Grupa samych kobiet? Skandal! Nikt wcześniej nie wołał na grupy samych mężczyzn, że skandal, bo przecież panowie mają prawo wybierać sobie z kim chcą rozmawiać i pracować, prawda?

A ja i moje koleżanki co jakiś czas na panelach dyskusyjnych czy w wywiadach musiałyśmy odpowiadać na pytania równie błyskotliwe jak to, czy nienawidzimy mężczyzn.

Przy okazji – nie, nie nienawidzimy. Nie dążymy do eksterminacji połowy populacji.

Jesteśmy grupą towarzyską. Nie mamy programu, nie unifikujemy się w jakąś formę jednego głosu literackiego, przeciwnie, doceniamy swoją różnorodność i to, że właściwie nie ma dwóch na dwanaście (bo dziś jest nas dwanaście), które pisałyby choćby podobnie. Co nam daje grupa oprócz wsparcia i pogaduch? Dwanaście głosów czasem łatwiej usłyszeć niż pojedynczy, a już na pewno na poziomie marketingu.

O wielu z nas na pewno słyszeliście. O kilku być może nie, ale oto będzie okazja, by to się zmieniło. Czeka was bowiem rok z Hardą Hordą – co miesiąc jedna z nas napisze dla was felieton na temat związany z pisaniem, bardziej lub mniej osobisty, ale zawsze zakorzeniony w tym, co autorkę interesuje lub co zna z doświadczenia. Mam nadzieję, że razem ułoży się to w jakąś całość. A może wcale nie musi. To nie pływanie synchroniczne. Nie obowiązuje u nas dyscyplina partyjna i każda ma pełną swobodę myśli, słowa i uczynków.

Z mojej perspektywy – czeka was ciekawy rok. Bo to są świetne kobiety. Dobre autorki, interesujące osoby, o różnorodnych temperamentach i osobowościach. Książki wielu z nas czytaliście, po inne może będziecie mieli ochotę sięgnąć. Reprezentujemy prawie każdy rodzaj fantastyki i nie tylko, bo kilka z nas już buszuje po poletkach kryminałów, powieści obyczajowych, literatury dziecięcej.

Przed wami rok z Hardą Hordą, w skład której wchodzą: Ewa Białołęcka, Agnieszka Hałas, Anna Hrycyszyn, Aneta Jadowska, Aleksandra Janusz, Anna Kańtoch, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Anna Nieznaj, Martyna Raduchowska, Milena Wójtowicz, Aleksandra Zielińska.

Tekst Anny Nieznaj Surfowanie po lawinie w 17 łatwych krokach znajduje się na kolejnej stronie.





Komentarze
Autor:  cranberry |  wypowiedzi: 9  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1083
mim_m
23-02-2018 14:06
My story (poza IT)! :D
książek: 12
Zamzala
27-02-2018 17:01
Bądź mi inspiracją i motywacją.
książek: 772
cranberry
28-02-2018 09:33
:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 246
Twidd
06-03-2018 09:31
Podziwiam! Sama dopiero kończę studia informatyczne, ale mam nadzieję, że też jakoś uda mi się połączyć pisanie z programowaniem i budowaniem rodziny :)
książek: 772
cranberry
07-03-2018 10:40
Powodzenia!! Uważaj na siebie :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Andrzej
10-03-2018 07:31
A ja z chęcią dołączyłbym do tej grupy i jestem facetem :)
książek: 772
cranberry
11-03-2018 20:10
Dlatego felieton był miejscami pisany w rodzaju żeńskim, a miejscami w męskim :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 619
Anna
13-04-2018 16:33
Chyba Panią kocham ;))) Jestem właśnie jedną z Tych Matek, co to Dla Dobra Dzieci... Tego się trzymam. Zamiast pisać.
Bardzo mnie zainspirował Pani tekst. Trzeba się w końcu za siebie wziąć i zrobić coming-out. Tylko najpierw tu posprzątam...
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Życie stewardesy, czyli o tym, jak mierzyć wysoko i przekraczać granice

Bardzo przyjemnie się czytało tą książkę. Obecnie przebywam na wakacjach w Chorwacji i leżąc na plaży spoglądam na samoloty lecące do Splitu i tak myś...

zgłoś błąd zgłoś błąd