Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Antyporadnik pisania - część ostatnia

Autor:  Ahsan
Antyporadnik pisania - część ostatnia
13 wartościowy tekst

#8 PO CZYM POZNAĆ, ŻE (WRESZCIE) JESTEŚ PISARZEM?

Hemingway prawdę ci powie

Odpowiedź na pytanie ostatniego już wpisu Antyporadnika znajduje się na jego początku. Zaczęliśmy wizerunkiem Ernesta Hemingwaya, to nim zakończymy. Czy jesteś pisarzem? Tak, jeżeli wyglądasz jak Hemingway. Jeżeli siedzisz na Kubie, popijasz mojito, w jednej dłoni trzymasz notes Moleskine, a w drugiej habanę, jeżeli do tego wydałeś książkę, to znaczy, że udało ci się. Jeżeli nie spełniasz powyższego, cóż, są inne drogi.

Teraz zdradzę ci prawdziwy sekret: żeby być pisarzem wystarczy, że skończysz na tej jednej książce, góra na bestsellerowej trylogii. I nie musisz pisać nic więcej. Nic, w znaczeniu bestsellerowej prozy. Przecież codziennie piszesz – smsy, maile, wiadomości, posty na społecznościówkach, itepe, itede. Dlatego, jeżeli raz dziennie zdarzy ci się napisać choć jedno pełne zdanie, wysłać pojedynczego emotikona (wszak to też czynność wymagająca użycia klawiatury i zaszyfrowania znaków), jesteś pisarzem. Swoje zrobiłeś. Zatem w czym tkwi to coś? To bardzo proste.

W literackim lifestyle’u. Musisz, jak na porządnego pisarza przystało, posiadać komputer marki Apple i pisać – albo udawać, że piszesz – książki w aplikacji Pages. Musisz nosić płaszcz, najlepiej w pepitkę. Moleskine – must have, do tego porządne pióro wieczne, niezależnie, czy go użyjesz, czy nie. Dobrze sprawdza się też drewniana fajka, ewentualnie palenie papierosów jak smok. I dieta: croissant, kawa i alkohol. Żadnych innych węgli, aminokwasów, suplementów. I noś szal, kaszmirowy szal jest w dechę.

Staraj się przebywać w barach, czasem siedź w kącie i stroń od ludzi, a czasem bądź duszą towarzystwa, syp anegdotami jak z rękawa. A, jeżeli ktoś nieopatrznie spyta cię, nad czym teraz pracujesz, jeżeli spróbuje przyłapać cię na nicnierobieniu – wszak masz już markę, opublikowaną książkę, swoje zrobiłeś, ale nie każdy to zrozumie – odpowiedz, że pracujesz nad dziełem swojego życia. A to wymaga lat, czasem wręcz całego życia. Sprawdzony sposób. Potem możesz wrócić do kieliszka i prokrastynacji.

I to już. Nareszcie jesteś pisarzem. Gratuluję!

 

EPILOG – UWAGA! Jeżeli w swoim pisaniu spełniasz przynajmniej 60% przesłanek zawartych w Antyporadniku nie czytaj tego!!!

Zacznijmy banałem: wszystko w życiu – poza pychą i głupotą – ma określony początek i koniec, również Antyporadnik. Na końcu zawsze czeka śmierć. Tak już musi być, równowaga świata, kosmosu, nic z tym nie zrobimy. Dlatego, żeby zakończyć cykl godnie i, przede wszystkim, pozytywnie, przyjrzyjmy się rozkładowi.

Droga autorko, drogi autorze. Ukończyłeś swoje dzieło, zostało opublikowane według powyższych prawideł – jak setki innych, podobnych. Nacieszyłeś się sukcesem, mijają rok, dwa, dekady. W życiu różnie bywa, czasem ma się szczęście, a czasem zdrowie, pieniądze i żona (a więc znowu pieniądze) odchodzą znienacka. Pewnego dnia zechcesz spojrzeć w lustro, niby, jak co dzień, ale jednak inaczej. I szybko odwrócisz wzrok. Zdasz sobie sprawę, że nic ci w życiu nie pozostaje, bo cóż można mieć z życia, kiedy całe pisanie z życia wyjałowiłeś, a przez pisanie również siebie. I innych. Zdasz sobie sprawę, że czytelnicy mogli mieć w swoich głowach metafory kipiące od ektoplazmy, zdania piękne i zawiłe jak Szosa Transfogaraska, a nie twoje, banalne, odsmażane po wielokroć na oleju z frytek strzępy wciąż i wciąż trawionych (i zwracanych) wyrobów pisarskopodobnych, słowa, które nawet nie dotykały papieru. Chyba, że przez antykoncepcję. Wtedy, mój drogi autorze, poczujesz się sam. Najbardziej sam na świecie, zdasz sobie sprawę, że nikogo, a szczególnie ludzi i świata nie interesują tak naprawdę twoje produkty książkopodobne, pisane na taśmę i pod taśmę. Zastanawiasz się nad batonem Snickers? No właśnie. Zaspokoić głód, przetrawić. I to trzecie.

Marzyłeś o byciu Hemingwayem? Dostojewskim? Jelinek? Chociaż Kafką? Spójrz za siebie. Tak, to wszystko ty i tylko ty. I to właśnie jest piekło. Weź chociaż raz w życiu za siebie odpowiedzialność, a do odpowiedzialności potrzebna jest odwaga i charakter. Podobnie, jak do prawdziwego pisania.

Moja ostatnia porada: rozbij lustro i upij się. Albo od razu kup sznur.

Serdeczności!


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Ahsan |  wypowiedzi: 11  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 94
xdemolka
19-04-2017 16:01
A tak poza tym, to mówicie, że kiedy pijemy?


:D
książek: 1012
Gilles
19-04-2017 19:27
W sobote, w Krakowie. Tylko niech każdy przyniesie lustro, sznury ode mnie gratis będą dla każdego :D
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1650
niqqa
19-04-2017 17:39
Przeczytałam wszystkie części - śmiałam się i płakałam nad dolą pisarza.

P.S. Zamiast płaszcz w pipetkę, powinno być w pepitkę. :)
książek: 3982
MAD_ABOUT_YOU
19-04-2017 18:01
Sugerując się pierwszymi akapitami tekstu mogę pokusić się o stwierdzenie, że mam w domu coś na podobieństwo pisarza, może nawet przyszłego pisarza (choć on uparcie twierdzi, że będzie drugim Neymarem). Najmłodsze ADHD co prawda samodzielnie pisze tylko literki w swoim 16 kartkowcu, pije zwykle wodę niegazowaną, ale za to często siedzi na Kubie (starsze ADHD) no i ma coś z Apple.
Początki...
Sugerując się pierwszymi akapitami tekstu mogę pokusić się o stwierdzenie, że mam w domu coś na podobieństwo pisarza, może nawet przyszłego pisarza (choć on uparcie twierdzi, że będzie drugim Neymarem). Najmłodsze ADHD co prawda samodzielnie pisze tylko literki w swoim 16 kartkowcu, pije zwykle wodę niegazowaną, ale za to często siedzi na Kubie (starsze ADHD) no i ma coś z Apple.
Początki zawsze są trudne, ale jakaś baza już jest 😁.
A książkę zawsze możemy napisać korzystając z jakże ważnych i cennych porad autora.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ten cykl, uśmiałam się nie raz.
pokaż więcej
książek: 2215
Jagoda
19-04-2017 23:58
Z zapartym tchem czytałam każdy odcinek. Już wybrałam sobie formę literacką, w jakiej będę tworzyć, w myślach układałam dialogi i próbowałam włożyć je w któryś z wagonów pędzącej niczym pendolino akcji. Nawet pogodziłam się, że zarobię na mojej tfu!rczości zero (liczbowo: 0) złotych eurodolarów... A tu czytam, że kiedy już się wydam, znaczy będę pisarzem aspirującym do miana Pisarza koniecznie... Z zapartym tchem czytałam każdy odcinek. Już wybrałam sobie formę literacką, w jakiej będę tworzyć, w myślach układałam dialogi i próbowałam włożyć je w któryś z wagonów pędzącej niczym pendolino akcji. Nawet pogodziłam się, że zarobię na mojej tfu!rczości zero (liczbowo: 0) złotych eurodolarów... A tu czytam, że kiedy już się wydam, znaczy będę pisarzem aspirującym do miana Pisarza koniecznie muszę zakupić sobie apla. Odechciało mi się być pisarzem. Już stłukłam lustro, upiłam się i idę szukać sznura. Chociaż... czy może być tasak?
pokaż więcej
książek: 69
Ahsan
20-04-2017 09:12
Tasak, tasak, tasak... Absolutnie niedozwolony! Brak w tym finezji, zgrabności, naprężonej poetyki sznura. Rzeźnicki instrument. A sznur... Tu się można rozmarzyć, leżeć na łące, patrzeć na słońce, motyle, ułożyć do sznura jakiś sonet albo odę w wolnej chwili. A do tasaka? Być może siekiera wchodziłaby jeszcze w pole przypuszczeń dozwolenia - za Raskolnikowem.

Na marginesie - rzecz jasna nie...
Tasak, tasak, tasak... Absolutnie niedozwolony! Brak w tym finezji, zgrabności, naprężonej poetyki sznura. Rzeźnicki instrument. A sznur... Tu się można rozmarzyć, leżeć na łące, patrzeć na słońce, motyle, ułożyć do sznura jakiś sonet albo odę w wolnej chwili. A do tasaka? Być może siekiera wchodziłaby jeszcze w pole przypuszczeń dozwolenia - za Raskolnikowem.

Na marginesie - rzecz jasna nie nakłaniam nikogo do dokonania aktu samounicestwienia.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3359
Ania
21-04-2017 14:58
Ale croissanty to nie węgle...?
książek: 69
Ahsan
24-04-2017 10:44
Żadnych "innych" węgli ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Odezwij się

Odkąd ujrzałam zapowiedź książki "Odezwij się", a jednocześnie zapoznałam się z jej intrygującym opisem, wiedziałam, że koniecznie muszę po nią sięgnąć. Jednak nie ukrywam, że miałam też lekkie obawy. Po pierwsze dlatego, iż to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki, nie wiedziałam zatem...

zgłoś błąd zgłoś błąd