Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/7374/serial-gra-o-tron-wyprzedza-ksiazki-i-co-z-tego

Serial „Gra o tron” wyprzedza książki. I co z tego?

23 wartościowy tekst

Zakończony niedawno 6. sezon popularnej produkcji HBO był precedensowy w tym względzie, że stanowił ekranizację powieści, która się jeszcze nie ukazała. Czy aby na pewno jednak? Ta kwestia nie jest tak prostą, jak się wydaje. (Poniżej znajdziecie spoilery dotyczące książek i serialu.)

Przypomnijmy fakty: serial „Gra o tron” produkcji HBO powstaje na bazie cyklu powieści Pieśń Lodu i Ognia autorstwa George’a R.R. Martina. Dotychczas w cyklu ukazały się: Gra o tron, Starcie królów, Nawałnica mieczy (w Polsce dwa tomy), Uczta dla wron (w Polsce dwa tomy) oraz Taniec ze smokami (w Polsce dwa tomy), planowane są jeszcze The Winds of Winter oraz A Dream of Spring. Kiedy ukaże się nowa powieść? Trudno powiedzieć. Martin, poganiany nie tylko przez czytelników, ale i przez HBO, miał spróbować skończyć książkę jeszcze w ubiegłym roku, wiemy jednak że mu się to nie udało. Dlatego 6. sezon serialu, teoretycznie pokazujący nam wydarzenia z „The Winds of Winter”, mogliśmy już obejrzeć, mimo iż powieść do księgarń jeszcze nie trafiła. To wyjątkowa sytuacja.

Dlaczego jednak użyłem słowa „teoretycznie”? Na logikę, patrząc na poprzednie lata, powinno być tak, że co sezon to ekranizacja kolejnego tomu „Pieśni…”, czyli w 1. serii pokazano nam wydarzenia z „Gry o tron”, w 2. serii ze „Starcia królów”, i tak dalej. Czyli sezon 6. to już tylko i wyłącznie niewydane „The Winds of Winter”? Ano nie. W niemałej części bowiem scenariusze kolejnych odcinków czerpały nie tylko z „Tańca ze smokami”, ale nawet z tomu wcześniejszego, „Uczty dla wron”. Wydarzenia z ojczyzny Żelaznych Ludzi, śmierć Balona Greyjoya i wybór nowego króla to wątki w już wydanych książkach nie tylko obecne, ale wyjątkowo obszernie opisane. Podobnie w powieściach wraz z Samem nie tylko dotarliśmy już do Starego Miasta, ale nawet coś już tam się wydarzyło (choć serial pokazał spotkanie z rodziną Sama, którego w książkach nie opisano). Również wątek wojskowej wyprawy Jaimiego w dużej mierze czerpał z tego, co mogliśmy przeczytać w „Tańcu ze smokami”.

Rzecz jasna 6. sezon serialu pokazał nam również mnóstwo, mnóstwo nowych wydarzeń, poczynając od dalszych losów Jona Snowa, przez wydarzenia w Królewskiej Przystani, szkolenie Brana i poznawanie prawdy o Innych czy o jego własnej rodzinie, wątek Daenerys i porządkowanie sytuacji w Zatoce Niewolników, aż po kwestie Aryi i Ludzi Bez Twarzy. Trzeba podkreślić, że w najnowszej serii działo się tak wiele, zginęło tyle postaci, rozwiano tak dużo sekretów i mieliśmy tyle zwrotów akcji, że można by nimi obdzielić poprzednie trzy sezony.

Połączmy to wyraźnie przyśpieszenie w kwestii posuwania akcji do przodu, łączenia wątków, kończenia wielu pobocznych i generalnego kondensowania fabuły z informacjami, że w sezonie 7. otrzymamy ledwie siedem odcinków, a w 8., finałowym, tylko sześć (dotychczas każda seria liczyła po dziesięć epizodów). Jaki wniosek? Twórcy serialu to „oderwanie” od książek wykorzystują, by skupić się na najważniejszych postaciach i przygotować akcję tak, by w ostatnich sezonach wątków i bohaterów było jak najmniej, co pozwoliłoby pokazać nam spójny finał.

Nie zauważyliście, że w 6. serii wszyscy się spotykają, łączą w większe grupki, albo umierają, przez co nagle z kilkunastu wątków robi nam się kilka? Sansa jest już z Jonem, a wraz z nimi Brienne, Czerwona Kapłanka (cóż, do czasu) oraz Davos, w pobliżu pałęta się Littlefinger. Aryia wróciła do Westeros. Daenerys wreszcie wyruszyła do Westeros, są z nią Theon i Yara. Bran wraca na południową stronę muru. Cersei w Królewskiej Przystani spektakularnie ucięła całą garść wątków. Żmijowe Bękarcice połączyły siły z Królową Cierni, i wygląda na to, że zaraz połączą się z Daenerys. To daje nam pięć-sześć wątków, gdzie dotychczas było ich przynajmniej dwa razy tyle.

A w książkach? Cóż, tu nie tylko bohaterów jest więcej, ale ciągle ich przybywa. Twórcy serialu świadomie pominęli przynajmniej kilka niezwykle istotnych powieściowych wątków, wprowadzonych przez Martina w ostatnich dwóch tomach, na co najlepszym przykładem historie Quentyna Martella, który chciał ożenić się z Danereys i połączyć z nią Dorne (ale zginął – może dlatego wycięli, bo wiedzieli, że zaraz się ta historia urwie?), oraz przede wszystkim Młodego Gryfa. Bo chyba sporą zmianą względem powieści jest fakt, że w serialu nie pojawia się drugi Targaryen, syn Rhaegara, którego prawa do Żelaznego Tronu mogą podważyć prawa Daenerys, który zaś obecnie rozrabia w Westeros, podbijając je po cichu.

Jakie wnioski? Wygląda na to, że gdy George R.R. Martin niestrudzenie powtarzał niecierpliwym/oburzonym brakiem nowej powieści fanom, że nie, oglądanie serialu nie popsuje im przyjemności z późniejszej lektury, bo te dwie fabuły – choć mają bardzo wiele punktów wspólnych i dążą do tego samego finału – różnią się znacząco, mówił absolutną prawdę. Serial od początku był bardzo wierny książkom, z czasem jednak pojawiały się kolejne rozbieżności, z jednej (przeważającej) strony wynikające z konieczności cięcia wątków (Lady Stoneheart jest fajna, ale po co ona by była w serialu?), z drugiej pewnie po prostu dlatego, że twórcy serialu mieli ciekawy pomysł na dany wątek i chcieli poprowadzić go inaczej (Ogar „ginący” z rąk Brienne) – takie prawo ekranizacji, że dostosowuje materiał źródłowy do innego medium i innej publiki, więc zmiany są konieczne. Sam Martin zawsze wspomina tu o efekcie motyla: wychodzimy od małej zmiany, ale z czasem jej konsekwencje rzutują na coraz więcej rzeczy i nagle okazuje się, że serial znacznie różni się od oryginału, bo kiedyś pominęliśmy jedną z mniej istotnych postaci.

Jak patrzeć mają na to fani „Pieśni Lodu i Ognia”? Osobiście uważam, że z optymizmem. Jako osoba, która sporą część opowieści o Westeros poznała najpierw w formie serialu, później zaś w książkowej (dopiero po 5. sezonie nadrobiłem wszystkie powieści), mogę z całą stanowczością zaświadczyć, że przyjemność lektury pozostaje bardzo duża, mimo iż o Krwawych Godach i innych zwrotach akcji wiedziałem jeszcze przed sięgnięciem do książek. Martin to po prostu pisarz-gaduła, który strasznie mnoży wątki i bohaterów i uwielbia snuć mniejsze historie na boku oraz rozbudowywać najróżniejsze historie pozornie bez większego sensu (wątek Quentyna zajmuje bardzo dużo miejsca, zważywszy na jego małe znaczenie dla fabuły). I trzeba się z tego cieszyć, bo okazuje się, że właśnie przez to serial nie może książkom „zagrozić”. Co z tego, że w 6. sezonie „Gry o tron” pokazano nam tak wiele, skoro w kolejnej książce zobaczymy jeszcze więcej (wspomniany Młody Gryf), a może i nawet różnice się namnożą, bo raz, że Martin ciągle to podkreśla, a dwa: scenarzyści serialu dostali od niego zręby fabuły, a nie gotowy tekst, więc można zakładać, że wiele mniejszych fabularnych decyzji podjęli samodzielnie. No i dialogi: tych nie mogli czerpać od autora, a ten pisze je świetnie, więc może i dostaniemy tą samą historię, ale opowiedziana będzie inaczej.

Kolejny, 7. już sezon „Gry o tron” zobaczymy latem 2017 roku (produkcja zalicza opóźnienie, bo czekają na śnieg, więc premiera przesunęła się o kilka miesięcy). Chyba można się spodziewać, że „The Winds of Winter” do tego czasu się ukażą. Trochę szkoda, bo przy okazji 6. sezonu, gdy tak wiele wydarzeń było nowymi i absolutnie wszyscy widzowie czekali na nie nie znając dalszego przebiegu fabuły, energia wokół serialu była zupełnie inna, ciekawsza.

Osobiście cieszę się, że „Hold the door” usłyszałem z ekranu telewizora, a na drugi dzień, razem ze wszystkimi innymi fanami serialu, powoli wychodziłem z szoku, jakim była ta scena. Gdyby „The Winds of Winter” ukazało się wcześniej, ktoś mógłby zaspoilerować to innym, a wtedy nawet Hodor nie uchroniłby go przed naszym gniewem. W tym względzie, George R.R. Martin ocalił życie kilku internetowym trollom.


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Marcin |  wypowiedzi: 26  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2
Seadog
26-07-2016 12:36
W polskim tłumaczeniu książki zachowano imię Hodor. No to jak teraz wyprowadzi tłumacz to imię z "trzymaj drzwi"? ;-) Co innego, gdyby Hodor nazywał się od początku Trzywi...
książek: 649
Trefny
26-07-2016 12:40
[31881][31910]Hodor, poœpiesz sie!
[32101][32120]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32127][32158]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32222][32254]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32329][32356]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32418][32445]Willis!Co sie dzieje?!
[32478][32495]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32553][32591]Zahamuj dwych, ile mozesz!
[32596][32641]Zahamuj dwych, ile mozesz!
...
[31881][31910]Hodor, poœpiesz sie!
[32101][32120]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32127][32158]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32222][32254]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32329][32356]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32418][32445]Willis!Co sie dzieje?!
[32478][32495]Zahamuj martwych, na ile mozesz!
[32553][32591]Zahamuj dwych, ile mozesz!
[32596][32641]Zahamuj dwych, ile mozesz!
[32945][32969]Zahamuj dwych, ile mozesz!
[32975][33011]Hamujd, ile ozesz!
[33013][33039]Hamildeorzesz! Hamildeorzesz!
[33041][33136]Hodorze...
[33151][33200]Hodorze... Hodor...
[33206][33241]Hodor... Hodor...
[33245][33276].:: GrupaHatak.pl ::.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 469
Krzysztof
26-07-2016 20:30
Serial wciąż trzyma wysoki poziom, a fakt, że fabuła wyprzedziła książki ma swoje plusy. Można oglądać serial na bieżąco i nie przejmować się częstymi spoilerami. Sama historia wielkimi krokami zbliża się do finału i coraz mniej osób czeka na kolejny tom od Martina, który też nie ma powodów do pośpiechu i wątpię, że kiedykolwiek skończy swoją sagę. Wichry Zimy zapewne ukarzą się w przyszłym... Serial wciąż trzyma wysoki poziom, a fakt, że fabuła wyprzedziła książki ma swoje plusy. Można oglądać serial na bieżąco i nie przejmować się częstymi spoilerami. Sama historia wielkimi krokami zbliża się do finału i coraz mniej osób czeka na kolejny tom od Martina, który też nie ma powodów do pośpiechu i wątpię, że kiedykolwiek skończy swoją sagę. Wichry Zimy zapewne ukarzą się w przyszłym roku, a na ostatni tom nawet nie liczę. Wątpię również, że autor czeka, aż HBO zakończy serial, by wtedy po kilku latach wydać ostatni tom i pokazać nam jaki był oryginalny pomysł. Wszyscy wiemy, że w finale 8 sezonu, Dany spotka się z Jonem Snowem, a jej smoki roztopią mur niszcząc armię Białych Wędrowców. Dodam tylko, że lepiej sięgać po serie fantasy, które już zostały domknięte albo autor jest słowny i co rok, dwa dostarcza nowy tom.
pokaż więcej
książek: 3405
Beata-Chiara
27-07-2016 01:52
Dlaczego wszyscy wiemy? ;) Qrczę, a ja myślałam że taka sprytna jestem przewidując to (metodą dedukcji, bo książek jeszcze nie przeczytałam).
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 124
marchewa79
27-07-2016 02:08
Winds of Winter w 2017? Marzenie ściętej głowy.
książek: 652
Nefglarien
27-07-2016 06:47
To zdanie z tekstu z drobną korektą podsumowuje dla mnie całą kwestię: "Trochę szkoda, bo (...) gdy tak wiele wydarzeń było nowymi i absolutnie wszyscy widzowie/czytelnicy czekali na nie nie znając dalszego przebiegu fabuły, energia wokół serialu/książki była zupełnie inna, ciekawsza." I taka jest prawda. Artykuł pisany z perspektywy osoby, która woli serial i próbuje pocieszyć niepocieszonych... To zdanie z tekstu z drobną korektą podsumowuje dla mnie całą kwestię: "Trochę szkoda, bo (...) gdy tak wiele wydarzeń było nowymi i absolutnie wszyscy widzowie/czytelnicy czekali na nie nie znając dalszego przebiegu fabuły, energia wokół serialu/książki była zupełnie inna, ciekawsza." I taka jest prawda. Artykuł pisany z perspektywy osoby, która woli serial i próbuje pocieszyć niepocieszonych czytelników ;) Ale ostatni akapit jest kluczowy: jeżeli ktoś nam zaspoileruje ważną kwestię, bardzo psuje to zabawę. Teraz po prostu role się odwróciły i to widzowie spoilerują czytelnikom. Przed spoilerem na temat Hodora po prostu nie dało się uciec, tak jak i przed kilkoma innymi.
pokaż więcej
książek: 143
Dźwiedź
31-08-2016 19:48
Sam Martin napisał, że "serial to serial, a książki to książki", czyli dwa zupełnie różne sposoby na dotarcie do takiego samego rozwiązania historii. Twórcy zrobili naprawdę kawał porządnej roboty mimo różnic, braku wielu ciekawych postaci czy wydarzeń. Osobiście wolę książki, ale nie oznacza to, że historia przedstawiona z perspektywy serialu jest gorsza – jest po prostu inna. Jeśli chodzi o... Sam Martin napisał, że "serial to serial, a książki to książki", czyli dwa zupełnie różne sposoby na dotarcie do takiego samego rozwiązania historii. Twórcy zrobili naprawdę kawał porządnej roboty mimo różnic, braku wielu ciekawych postaci czy wydarzeń. Osobiście wolę książki, ale nie oznacza to, że historia przedstawiona z perspektywy serialu jest gorsza – jest po prostu inna. Jeśli chodzi o wyprzedzenie wydarzeń, to wydaje mi się, że nie był to zły pomysł. Dzięki temu serial nie stał się monotonny, jak dzieje się z wieloma innymi, które po 3-4 sezonie stają się nudne, jak flaki z olejem.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Pociągi pod specjalnym nadzorem

Trzeba jednak talentu, aby o rzeczach trudnych, potwornych wręcz pisać tak jak Hrabal. Z jednej strony nie ma zbędnego wyolbrzymiania, ale z drugiej s...

zgłoś błąd zgłoś błąd