Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/12816/w-las-stron-w-strone-lasu

W las stron – w stronę lasu

10 wartościowy tekst

Każda pora roku jest dobra, żeby wybrać się do lasu, ale to właśnie jesienią masowo zapuszczamy się w bory i puszcze – z przyczyn zasadniczo praktycznych, a przyczyny te noszą miano grzybów. Jeśli jednak akurat nie masz pod ręką sensownego lasu – albo właśnie masz i zamierzasz się doń wybrać – nie ma to jak odpowiednia lektura, żeby wprowadzić się w stosowny nastrój. Oto osiem propozycji z prawdziwego – wybaczcie tani koncept – lasu czytelniczych możliwości.

Niedawno na księgarniane półki trafiła najnowsza książka Radka Raka „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli”, której tytuł jest nie tylko długi, ale i bardzo trafny: celnie oddaje bowiem charakter tej soczystej powieści. Jest to rzeczywiście rzecz o słynnym chłopskim rebeliancie, przywódcy galicyjskiej rabacji z 1846 roku, kiedy to polscy chłopi urządzili miejscowej szlachcie krwawą łaźnię, z podpuszczenia i ku radości zaborcy. Tyle że – co tytuł jasno zapowiada – nie mamy tu do czynienia z powieścią historyczną, tylko z czymś w rodzaju historyczności baśniowej, z naciskiem na baśń właśnie. Długo mógłbym się rozwodzić nad urokami tej książki, tu jednak interesuje nas jej puszczański charakter: lasów jest w niej naprawdę sporo. Akcja toczy się na terenach dawnej Galicji, czyli ziemiach, na których kapryśne pagórki przechodzą w może nie za wielkie, ale tajemnicze góry, a wszystko to w znacznej mierze (te półtora wieku temu znaczniejszej) porośnięte było drzewami. Trzeba powiedzieć, że Rak ma rękę i czucie do opisów kniei: łączy przyrodniczą znajomość rzeczy z baśniową atmosferą, czuć wyraźnie leśmianowski klimat – i mam na myśli nade wszystko tego Leśmiana z „Klechd polskich”. Las jest tu tajemniczy, piękny, ale i niebezpieczny – i nie chodzi o zwykłe niebezpieczeństwa, jakie wędrowiec może napotkać, tylko o zagrożenia magiczne. Po takiej lekturze człowiek chodzi po lesie jak natchniony – ale i z dużym respektem.

W ogóle baśń dobrze pasuje do lasu, a las do baśni. Szczególnie widać to w folklorze ludów bardziej północnych niż południowych – u nas, jak najbardziej, ale przecież u Skandynawów być może jeszcze bardziej. Przepiękny i bardzo intrygujący las znajdujemy w „Ronji, córce zbójnika” Astrid Lindgren. Przecież niemal cała fabuła toczy się w wielkiej puszczy, która jest zarazem wspaniała – ach, te odkrywcze wyprawy Ronji! – jak i niebezpieczna, roi się wszak w niej od groźnych stworzeń (acz sympatyczne też się zdarzają). Ta mieszanka powabu i grozy zawsze wydawała mi się bardziej przekonująca niż choćby tolkienowski Fangorn, puszcza bardziej straszna niż zachęcająca. Tolkien jednak ewidentnie był hobbitem, który dobrze czuł się w otoczeniu łagodnych uprawnych pagórków…

Prawda, że pewna niedostępność lasu stanowi o jego atrakcyjności. Wszyscy doskonale pamiętamy wtłoczony nam do głów na którymś etapie edukacji fragment „Matecznik” z „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, w którym mowa o skrytym sercu puszczy, gdzie kryje się wszelka zwierzyna – szkoda tylko, że zaraz potem owa fauna staje się celem ze swadą referowanego polowania… Zdecydowanie mniej znany jest za to cykl Antoniego Gołubiewa „Bolesław Chrobry”. Gołubiew w ogóle tak jakby wypadł z czytelniczego obiegu, rzadko kto po niego sięga. Wynikać to może zapewne z bardzo specyficznego stylu tego cyklu, autor bowiem stworzył własną wersję języka, mocno inspirowaną staropolszczyzną, co, przyznajmy, odbioru nie ułatwia – za to tworzy klimat. Pierwsza odsłona tej piastowskiej sagi nosi tytuł „Puszcza” i zawiera znakomity opis podróży bohatera przez taką knieję właśnie. Oczywiście ówczesne lasy niewiele miały wspólnego z tymi, po których dziś sobie spokojnie spacerujemy – to były prawdziwe puszcze, dzikie i niedostępne, a przeprawa przez nie wcale nie była łatwiejsza niż przez Amazonię chociażby.

Co do przepraw, inny fascynujący opis ekstremalnej wędrówki przez ekstremalny las serwuje nam Michael Punke w swojej „Zjawie” – głośnej za sprawą ekranizacji, ale, jak zwykle, książka w zestawieniu z filmem wypada lepiej (Hollywood jednak zawsze musi po swojemu zeszlifować nieoczywiste kanty). Historia jest prosta: poharatany przez niedźwiedzia traper zostaje pozostawiony przez towarzyszy na pastwę losu, ale wbrew przewidywaniom przeżywa i rusza w drogę. Rzecz dzieje się w Ameryce Północnej w pionierskich czasach, lasy ciągną się przez setki kilometrów, ludzkich osad jest jak na lekarstwo, a do tego część z nich należy do niekoniecznie życzliwie nastawionych Indian. Nasz bohater, sam i nawet bez noża, musi więc nie tylko się przemieszczać, ale jeszcze zdobywać pożywienie, nie zamarznąć, nie dać się zjeść wilkom ani złapać rdzennym wojownikom wrogo nastawionym do białych. Niesamowita historia – a do tego wydarzyła się naprawdę. Współczesny grzybiarz, który denerwuje się brakiem zasięgu w telefonie, z obrzydzeniem ściąga lepką pajęczynę z twarzy, a za największe nieszczęście uważa to, że mu kalosz utkwił w błocku, może w tej lekturze znaleźć głęboką inspirację.

Tak naprawdę w leśnej literaturze cały czas przewijają się dwa uzupełniające się wątki: zachwyt i groza. Takie same emocje budzi także największy (wciąż chyba jeszcze) las świata, czyli puszcza amazońska, której poświęcono mnóstwo książek, ale dwie z nich wyraźnie unaoczniają tę dwoistość.

Pierwsza – to „Podróż do źródeł czasu” Alejo Carpentiera. Jej bohater, bezimienny muzykolog, wyrusza do Amazonii w poszukiwaniu prymitywnych instrumentów muzycznych dla pewnego amerykańskiego muzeum. Im głębiej w las, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że jego wielkomiejskie, nowoczesne życie jest jałowe i bez sensu, że to w puszczy człowiek tak naprawdę jest człowiekiem – a sama puszcza jawi mu się jako zupełnie niesamowite, niezwykłej urody zjawisko. To pean na cześć Amazonii, a zarazem arcyciekawa wariacja na temat mitu powrotu do natury. Na drugim biegunie stoi mało u nas znane dzieło kolumbijskiego klasyka José Eustasia Rivery „Wir”. Jego bohaterowie także zagłębiają się w puszczę, ale ta szybko okazuje się swoistym potworem, wielkim monstrum, które połyka ludzi, niszczy ich zdrowie i odbiera zmysły. Rzecz dzieje się w czasach boomu kauczukowego, kiedy to wydobywany z drzew kauczukowca sok uzyskiwał wysokie ceny, a bezlitośni plantatorzy ściągali siłę roboczą do lasu, i tam, z dala od cywilizacji, zakładali coś w rodzaju półniewolniczych obozów pracy. I to puszcza okazuje się najsurowszą strażniczką i murem niepozwalającym na ucieczkę.

No dobrze, nam jednak, przyznajmy, takie ekstremalne przygody w polskich lasach raczej nie grożą. Co nie znaczy, że nie może być ciekawie. Księgarnie co sezon zasypywane są coraz to nowymi atlasami, przewodnikami czy informatorami poświęconymi grzybom, ale w tym roku ukazała się naprawdę interesująca i nietypowa tego typu pozycja: mam ma myśli „Polowanie na grzyby. Od borowika do grzybowej” Zofii Leszczyńskiej-Niziołek. Znajdują się tu rozdziały o „atlasowym” charakterze, ale także sporo innego rodzaju tekstów. Autorka opowiada o swojej grzybiarskiej historii, dzieli się pasją i wiedzą, a wszystko to uzupełnia przepięknymi zdjęciami. Wydaje mi się, że to może być niezła lektura dla tych, którzy pasję tę podzielają – to oczywiste – ale i dla tych, którzy jej nie podzielają. To bowiem okazja, żeby zajrzeć do świata grzybowych maniaków, ale także odkryć, jak niesamowicie piękne mogą być grzyby – taki żyłkowiec różowawy albo kolczakówka piekąca to po prostu cacka – a tym samym przekonać się, że do lasu naprawdę warto się wybrać.

Albo o nim poczytać.

Powiązane treści:
10 powodów, dla których warto przeczytać „Don Kichota“

29 września 1547 roku w kastylijskim mieście Alcalá de Henares urodził się mały Miguelito. Mogę się założyć o worek srebrnych hiszpańskich reali, że nawet najbardziej przenikliwi krewni nie domyślali się, jaka kariera czeka chłopca w przyszłości. A może by tak z okazji rocznicy jego przyjścia na świat przeczytać albo odświeżyć sobie jego opus magnum – czyli „Don Kichota”?



więcej
Czytelnicze powroty, czyli dlaczego w dorosłości należy czytać książki z dzieciństwa

Książki z dzieciństwa, do których wracamy w dorosłości, mogą przynieść albo niemiłe zaskoczenia, albo jeszcze większe zachwyty. W której z tych grup Tomasz Pindel umieści „Akademię pana Kleksa”, „W pustyni i w puszczy” czy „Braci Lwie Serce”?



więcej
5 nieoczywistych pisarzy na lato

„Utarł się pogląd, że latem najlepiej sięgać po książki lekkie, łatwe i przyjemne, kryminały i czytadła, które pozwolą błogo się odprężyć. Nigdy nie rozumiałem tej filozofii” – pisze Tomasz Pindel. Jakich więc pięciu pisarzy publicysta poleca na lato?



więcej

Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Tomasz |  wypowiedzi: 35  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1346
oliwa
06-10-2019 16:03
Wielki las

Las jako teren wyidealizowanej, męskiej przygody, podczas której (wedle autora) kształtują się cnoty takie jak pokora, poczucie wspólnoty, bezinteresowność. Razem z lasem znika lepsza wersja człowieka.
książek: 953
Airain
06-10-2019 17:42
Duch puszczy - opowiadanie z borów amerykańskich Duch puszczy - opowiadanie z borów amerykańskich Jak puszcza, to puszcza, a co. ;)

A poza tym, jak wiadomo, to ogary poszły w las.
książek: 10705
tsantsara
07-10-2019 12:14
"Z czym ci się kojarzy las w literaturze" : to prawdziwe "silva rerum"... Mnie las się kojarzy z jednej strony z filozoficznymi esejami Emersona:
Walden, czyli życie w lesie
zaś z drugiej - krańcowo - z popularyzatorskimi publikacjami Wohllebena:
Instrukcja obsługi lasuSekretne życie drzewO czym szumią drzewa
"Z czym ci się kojarzy las w literaturze" : to prawdziwe "silva rerum"... Mnie las się kojarzy z jednej strony z filozoficznymi esejami Emersona:
Walden, czyli życie w lesie
zaś z drugiej - krańcowo - z popularyzatorskimi publikacjami Wohllebena:
Instrukcja obsługi lasuSekretne życie drzewO czym szumią drzewa
To ostatnie to wersja dla dzieci.
Pośrodku jest na przykład Saga Puszczy BiałowieskiejO ziołach i zwierzętachDlaczego w trawie piszczy?
Publikacji o grzybach i ziołach - ze względu na ich użytkowość - nie zaliczam do książek o lesie.
pokaż więcej
książek: 25
Little_Lotte
07-10-2019 20:23
Król olch Król olch
książek: 2308
awita
07-10-2019 21:11
Do tej ballady Goethego nawiązuje
Król olch Król olchMichela Tourniera, trudno ją jednak znaleźć gdziekolwiek...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 4466
ryszpak
07-10-2019 22:30
Nie umieszczę tu swoich ulubionych książek o lesie, umieszczę za to jedną, dość kontrowersyjną wiele lat temu, ale naprawdę bardzo ciekawą i wartą przeczytania. Tylko z tą okładką... cóż, trzeba było uważać czytając w autobusie ;)
Wielki las Wielki las

A książka jak najbardziej o lesie. I to tym złym.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Pochłaniacz

Jak na pierwsze spotkanie z twórczością Pani Bondy przyznaję że jestem usatysfakcjonowana tym bardziej, że słyszałam od czytelników różnorodne opinie...

zgłoś błąd zgłoś błąd