Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/12780/10-powodow-dla-ktorych-warto-przeczytac-don-kichota

10 powodów, dla których warto przeczytać „Don Kichota“

21 wartościowy tekst

29 września 1547 roku w kastylijskim mieście Alcalá de Henares urodził się mały Miguelito. Mogę się założyć o worek srebrnych hiszpańskich reali, że nawet najbardziej przenikliwi krewni nie domyślali się, jaka kariera czeka chłopca w przyszłości. Miguel de Cervantes y Saavedra, powszechnie znany jako po prostu Cervantes, to jeden z najbardziej klasycznych klasyków literatury światowej. A może by tak z okazji rocznicy jego przyjścia na świat przeczytać albo odświeżyć sobie jego opus magnum – czyli „Don Kichota”?

Że za grube? Że trącąca myszą ramota? Że i tak wszyscy znamy, nawet jeśli nie czytaliśmy? O, przepraszam! Don Kichot oferuje zaskakująco wiele i naprawdę nie warto odkładać go na półkę „odfajkowane/staroć”. Oto 10 powodów, dla których moim zdaniem lektura tej powieści naprawdę się opłaca.

  1. Zacznijmy od argumentu, który nie wszystkim się spodoba, ale swoją wagę ma. „Don Kichot” to żelazna pozycja literackiego kanonu, a kanon jednak powinno się znać. Z bardzo prostego powodu: trudno kompetentnie doceniać i oceniać literaturę współczesną, jeśli nie orientujemy się w tym, z czego wyrasta. Bez solidnych fundamentów czytelniczych nie rozpoznamy wielu tropów, nie złapiemy konwencji, nie wyczujemy kunsztu kontynuatorów – oraz wtórności epigonów. Poza tym skoro dane dzieło do kanonu przeszło, to znaczy, że wiele osób przez wiele lat coś w nim dostrzegało – warto sprawdzić co.
  2. Nie ma chyba sporu co do tego, że we współczesnej literaturze – i to od wielu dekad – prym wiedzie powieść. To najchętniej czytany gatunek, którego śmierć wprawdzie już kiedyś ogłoszono, ale szybko się okazało, że to była pomyłka.
    Don Kichot to pierwsza powieść w historii literatury – w każdym razie zachodniej i we współczesnym rozumieniu tego terminu. Sam Cervantes nie miał pojęcia, że dokonuje właśnie epokowego przewrotu literackiego: „Don Kichota” niespecjalnie cenił, świadczy o tym dziesięcioletnie opóźnienie, z jakim wydał drugą część, a za swoje prawdziwe osiągnięcia uważał raczej „Podróż na Parnas” czy „Niezwyczajne przygody Persilesa i Sigismundy”. Wierzcie mi: mylił się. W każdym razie to opowieść o szalonym szlachcicu przyniosła mu – niestety bardzo późno, więc się nimi nie nacieszył – sukces i uznanie, a także przekłady. I to „Don Kichota” trzymali na biurku wielcy brytyjscy prekursorzy współczesnej powieści. Słowem: dzisiejsi powieściopisarze zgodnym chórem mogą powiedzieć: „wszyscyśmy z Cervantesa”.
  3. O „Don Kichocie” najczęściej mówi się, że to parodia powieści o błędnych rycerzach. I to prawda, taki był autorski punkt wyjścia, ale fabuła szybko zaczyna zmierzać w innym kierunku – zresztą, umówmy się, gdyby to była tylko parodia nieistniejącego już od stuleci gatunku, któżby to chciał czytać? Im głębiej w powieść, tym jaśniej widzimy, że szalony szlachcic z La Manczy wcale nie jest błaznem czy głupcem – tylko wzruszającą, tragiczną postacią, człowiekiem, który nie chce godzić się z szarą i nijaką rzeczywistością, lecz szuka czegoś wznioślejszego, jakichś ideałów, jakiegoś sensu. Tak, to może wydawać się śmieszne, że wsiada na nędzną chabetę, miskę na głowie nazywa hełmem, prostego sąsiada awansuje na giermka, a w zwykłej wieśniaczce dostrzega damę – i jeszcze chce naprawiać świat w imię wydumanych ideałów. Ale Cervantes zapisał w tej postaci szlachetną ludzką tęsknotę do czynienia rzeczywistości inną, lepszą. „Don Kichot” inauguruje cały pochód literackich bohaterów, którzy nie godzą się na zastany świat – od Emmy Bovary po Dave’a Lizewskiego, znanego jako Kick-Ass: to wszystko jego potomstwo.
  4. Ta przemiana Don Kichota z błazna w idealistę staje się szczególnie widoczna w drugim tomie powieści – i jest to przypadek naprawdę niezwykły.
    Było tak: Cervantes ogłosił drukiem pierwszą część powieści w 1605 roku. Książka okazała się sukcesem, a że czytelnicy nie mogli doczekać się ciągu dalszego, niejaki Alonso Fernández de Avellaneda (którego prawdziwa tożsamość do dziś pozostaje zagadką) wydał swoją kontynuację, w której humor staje się jeszcze bardziej dosadny, a rycerz i giermek w finale lądują w zakładzie dla obłąkanych. Takie nieoficjalne sequele były wówczas normalną praktyką, ale Cervantes się wściekł i ostro zabrał do pracy nad swoją wersją. W efekcie w drugim tomie dzieją się rzeczy niesamowite: autor nie tylko pcha swojego bohatera w zupełnie inną stronę – niewątpliwie przejrzawszy się w prześmiewczym odbiciu Avellanedy – ale także polemizuje z fałszywą drugą częścią. Bohaterowie Cervantesa spotykają postaci Avellanedy, a sam rycerz z La Manczy dowiaduje się, że po kraju krąży jego sobowtór. To są naprawdę niesamowite metatekstowe chwyty, trudno uwierzyć, że rodem z początków XVII wieku – i dlatego w żadnym razie nie należy kończyć lektury na pierwszym tomie, bo to w drugim zaczyna się naprawdę niezła jazda.
    A fałszywy „Don Kichot” Avellanedy także został wydany po polsku w przekładzie Piotra Fornelskiego – i warto przeczytać go w pakiecie z oryginałem, bo to naprawdę bardzo ciekawa układanka!
  5. Co do postaci: „Don Kichot” nie jest tylko o Don Kichocie, rzecz jasna. Występuje tu znacznie więcej ciekawych bohaterów, z których prym wiedzie oczywiście Sanczo Pansa. Rycerz i giermek stanowią doskonałą – i wielokrotnie potem powielaną – parę opartą na przeciwieństwach: idealista i pragmatyk, duch i materia. Ale Sanczo też nie jest jednowymiarowy: jeśli dojdziecie do rozdziałów, w których otrzymuje we władanie obiecywaną wyspę, zobaczycie, że potrafi zaskoczyć.
  6. Jest to też książka śmieszna. Współczesny czytelnik może nie będzie zarykiwał się ze śmiechu, kiedy nasz biedny bohater znów zbiera cięgi, ale sporo jest tu scen i pomysłów nasyconych celnym komizmem. Już nawet w poprzedzających treść wierszach: Babieka, klacz legendarnego Cyda, w poetyckim dialogu z Rosynantem – to pomysł iście montypythonowski!
  7. W dzisiejszych czasach często to postać autora wysuwana jest na plan pierwszy i to ze względu na jego osobowość wielu sięga po książkę. Cervantes pasuje do tego trendu jak ulał, bo to naprawdę niesamowity typ. Żołnierz, uczestnik wielkiej bitwy, w muzułmańskiej niewoli, urzędnik państwowy skazany na odsiadkę za jakieś malwersacje, ambitny literat ignorowany przez ówczesny literacki establishment – a tak w ogóle to bardzo wiele o nim nie wiemy, wciąż pozostaje mnóstwo białych plam.
  8. „Don Kichot” jest też wielką powieścią o Hiszpanii. Pewnie, sporo się tam zmieniło od tego czasu, ale jak się jedzie przez kastylijską mesetę, to czasami – wyjąwszy asfalt szosy – można się poczuć zupełnie jak na kartach powieści Cervantesa. To powieść głęboko realistyczna, pełno w niej hiszpańskich smaków.
  9. Polski czytelnik może sobie poszaleć – Hiszpanie mają jednego „Don Kichota” (no, istnieją jeszcze uwspółcześnione wersje), my za to kilka przekładów, z których przynajmniej trzy są powszechnie dostępne. Do klasycznych wersji Edwarda Boyé oraz Anny Ludwiki i Zygmunta Czernych, które zachowują archaiczność stylu, dołączył ostatnio przekład Wojciecha Charchalisa, pod wieloma względami inny, bardziej akcentujący humor i różnorodność stylistyczną powieści. Także jest w czym wybierać. Oczywiście szerokim łukiem omijamy adaptacje i wersje dla dzieci: kastrowanej literatury czytać nie warto.
  10. Wreszcie: każda dobra książka prowadzi do następnych, a od „Don Kichota” wybiegają miriady czytelniczych nitek. Warto dobudować sobie tę lekturę pobocznymi – prócz Avellanedy rekomendowałbym z pewnością współczesny nam sequel „Gdy umarł Don Kichot” Andrésa Trapiello, który zresztą napisał też niebanalną biografię autora. A do tego cała masa innych powieści, wierszy, eseistyki…


Tak, po „Don Kichota” warto sięgnąć, choćby z okazji urodzin jego autora. To może być taki prezent. Nie, nie dla niego. Dla nas.

Powiązane treści:
Szkice o przekładzie, część czwarta. Tłumacz bohaterem literackim

Bywa, że tłumacz świetnie sprawdza się nie tylko jako ten, który tłumaczy z jednego języka na inny, lecz także jako pełnoprawna postać literacka. Którzy pisarze sięgnęli po takie rozwiązania, konstruując fabułę swoich książek? Tomasz Pindel odpowiada w czwartej odsłonie swego translatorskiego cyklu.



więcej
Czytelnicze powroty, czyli dlaczego w dorosłości należy czytać książki z dzieciństwa

Książki z dzieciństwa, do których wracamy w dorosłości, mogą przynieść albo niemiłe zaskoczenia, albo jeszcze większe zachwyty. W której z tych grup Tomasz Pindel umieści „Akademię pana Kleksa”, „W pustyni i w puszczy” czy „Braci Lwie Serce”?



więcej
Patronaty tygodnia (23-29.09.2019)

Wydawnictwa nie dają czytelnikom odpocząć po zeszłotygodniowej klęsce urodzaju. Nasze pomarańczowe logotypy znajdziecie między innymi na nowych powieściach Samanthy Shannon i Jakuba Małeckiego, które swoje premiery miały w zeszłym tygodniu. A także na kolejnych książkach z cyklu „Nierozłączki” i na nowości, którą osobiście poleca prezes lubimyczytac.pl. W tym tygodniu każdy czytelnik znajdzie dla siebie coś dobrego.



więcej

Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Tomasz |  wypowiedzi: 17  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 3607
natanna
30-09-2019 11:21
Wstyd przyznać, że czeka na czytanie od kilku dziesiątków lat.
A ponieważ było to strasznie niechlujne wydanie/ w latach 90-tych brało się w księgarni wszystko / więc nie wiem czy nie trafiło na makulaturę.
Zostałam jednak zachęcona....
książek: 1882
Renax
01-10-2019 06:29
Teraz jest nowe wydanie z ilustracjami, w nowym tłumaczeniu. Szkoda, że go nie mam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1308
Bożena
30-09-2019 11:24
Czytałam, ale bardzo dawno. Artykuł zachęcił mnie do ponownego sięgnięcia, ale w kolejce musi poczekać.
I zgodzę się z @Dominik, że jest zabawna, a nie śmieszna.
książek: 6609
Róża_Bzowa
30-09-2019 17:44
Wszystkie argumenty powyższe z szacunkiem przyjmuję i dodaję kolejne.

11. Książka jest na mojej liście "1001 książek, które musisz przeczytać", zatem i tak chcę ją przeczytać
https://1001ksiazekktoremusiszprzeczytac.blogspot.com/p/lista-ksiazek.html
12. Mam ją w domowej biblioteczce w dwóch egzemplarzach (tłumaczenie Anny Ludwiki i Zygmunta Czernych oraz Wojciecha Charchalisa).
13. Z uwagi na...
Wszystkie argumenty powyższe z szacunkiem przyjmuję i dodaję kolejne.

11. Książka jest na mojej liście "1001 książek, które musisz przeczytać", zatem i tak chcę ją przeczytać
https://1001ksiazekktoremusiszprzeczytac.blogspot.com/p/lista-ksiazek.html
12. Mam ją w domowej biblioteczce w dwóch egzemplarzach (tłumaczenie Anny Ludwiki i Zygmunta Czernych oraz Wojciecha Charchalisa).
13. Z uwagi na to, że bardzo podobał mi się film "Człowiek, który zabił Don Kichota" Terry'ego Gilliama, a chciałabym wyłapać wszystkie smaczki muszę sięgnąć po pierwowzór.
14. Nie warto nie znać.
pokaż więcej
książek: 1375
Monika
30-09-2019 21:47
Od dawna wisi na mojej bardzo długiej liście do przeczytania, więc kiedyś na pewno się tego czytania doczeka.

Ale przeraziło mnie co innego. Od dawna wkurza mnie plaga nieodróżniania i używania zamiennie słów i zwrotów, które w piśmie różnią się tylko łącznością/rozłącznością, ale znaczenia mają zupełnie inne i stosowane zamiennie być nie powinny, jak na przykład:
dlaczego - dla czego
...
Od dawna wisi na mojej bardzo długiej liście do przeczytania, więc kiedyś na pewno się tego czytania doczeka.

Ale przeraziło mnie co innego. Od dawna wkurza mnie plaga nieodróżniania i używania zamiennie słów i zwrotów, które w piśmie różnią się tylko łącznością/rozłącznością, ale znaczenia mają zupełnie inne i stosowane zamiennie być nie powinny, jak na przykład:
dlaczego - dla czego
naprawdę - na prawdę
wprawdzie - w prawdzie
oto - o to
U szeregowych internautów coś takiego wkurza.
Natomiast w artykule opublikowanym na portalu podobnież literackim, napisanym przez tłumacza i pisarza, takie coś już mnie przeraża.

Proszę, poprawcie "także" na "tak że" lub nawet na "tak więc" tam, gdzie użyte zostało w tym drugim znaczeniu. Bo to nie jest wszystko jedno, jak się to pisze.
pokaż więcej
książek: 65
JFR
03-10-2019 08:42
Jestem w trakcie lektury w przekładzie Edwarda Boye i podobnie jak Dominik mam nadzieję dokończyć do przerwy świątecznej :). Do tego dokupiłem w pewnym wielkim, zagranicznym sklepie internetowym wydany w Stanach zbiór ilustracji Gustava Dore'a, z których kilka zostało użytych również w tekście. Są fenomenalne a książka nie jest droga i z przesyłką wyniosło niecałe 115zł. Nie wiem czy tu można... Jestem w trakcie lektury w przekładzie Edwarda Boye i podobnie jak Dominik mam nadzieję dokończyć do przerwy świątecznej :). Do tego dokupiłem w pewnym wielkim, zagranicznym sklepie internetowym wydany w Stanach zbiór ilustracji Gustava Dore'a, z których kilka zostało użytych również w tekście. Są fenomenalne a książka nie jest droga i z przesyłką wyniosło niecałe 115zł. Nie wiem czy tu można wstawiać linki, czy nie patrzą jak na reklamę.

Bardzo dobry tekst, a szczególnie przypadł mi do gustu - bo jest celny - punkt 3. Kto patrzy na Don Kichota jak na błazna nie mógłby być moim przyjacielem, nawet nie kolegą. Nadawalibyśmy na innych falach.

Dzięki też za dwie rzeczy: informację, że druga część - ta nieoficjalna - też doczekała się polskiego przekładu (nie wiedziałem, będę miał na oku) oraz za "Gdy umarł Don Kichot". Obie dodane do listy książek do przeczytania.

Możliwe, że na całym świecie tylko Don Kichot był tym normalnym, a inni wariatami. No, przynajmniej śmiertelnymi nudziarzami. Kiepskimi aktorami w mało atrakcyjnej sztuce.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia

To druga na mojej liście książka Reginy Brett w formie audiobooka i raczej nie ostatnia. Każda z lekcji opiera się na jednej lub kilku ludzkich hist...

zgłoś błąd zgłoś błąd