Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/10677/podroz-doswiadczenie-iscie-literackie

Podróż – doświadczenie iście literackie!

9 wartościowy tekst

Poszukujemy. Ale czego? Zmierzamy. Ale dokąd? I właściwie w jakim celu? George R.R. Martin, twórca „Pieśni lodu i ognia", powiedział kiedyś, że „ten, kto czyta książki, przeżywa tysiąc żyć zanim umrze. Ten, kto nie czyta, żyje tylko raz”. Cóż, autorowi, który specjalizuje się w uśmiercaniu swoich literackich bohaterów, z pewnością powinno się zaufać – kultowy twórca z pewnością zna się na rzeczy. I, tak naprawdę, trafia w sedno. Bo literackie podróże potrafią przynosić niezwykle intensywne życiowe doświadczenia. Słowo-klucz? Podróże.

Mistyczne początki

Błądził i szukał. Tęsknił i zabijał. Zmieniał się, lecz cel wędrówki pozostał niezmienny – Itaka. Czyli dom.

Na początku było słowo... w Biblii, Księdze Ksiąg, niejednokrotnie odwoływano się do motywu wędrówki, pielgrzymki, którą znamy choćby z wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej. Pielgrzymem był też sam Jezus, pierwszy misjonarz, który wspólnie z dwunastoma apostołami nieustannie przemierzał szlaki od Nazaretu aż do Kafarnaum. Nie sposób jest też nie wspomnieć o Żydzie Wiecznym Tułaczu, czyli legendarnej postaci Żyda, który miał rzekomo znieważyć Chrystusa przemierzającego swoją drogę krzyżową. Za haniebne zachowanie mężczyzna został ukarany prawdziwym przekleństwem – niekończącą się, wieczną tułaczką, a właściwie wygnaniem po świecie. Idźmy – szukajmy – dalej. Jeden z najbardziej spopularyzowanych archetypów podróżnika – wędrowca, który tuła się po świecie, aby powrócić do swojej ojczyzny – został stworzony przez Homera. Wszak głównym tematem greckiego eposu jest motyw wędrówki króla Itaki do rodzinnego królestwa. W drodze powrotnej z wojny trojańskiej wraz z towarzyszami wizytował między innymi na dworze Eola, władcy wiatru, walczył z cyklopem-ludożercą Polifemem, był też kuszony przez nimfę Kalipso, która oferowała mu nieśmiertelność... Błądził i szukał. Tęsknił i zabijał. Zmieniał się, lecz cel wędrówki pozostał niezmienny – Itaka. Czyli dom.

Droga wytyczana przez wieki

Echo historii o podróżach, wielkich wyprawach do krajów znanych i nieznanych, prawdziwych i prawdziwie fantastycznych, niosło się przez wieki. Magia opowieści zaklętych w „Księdze tysiąca i jednej nocy”, uwidacznia się choćby w „Podróżach Sindbada Żeglarza”. W literackim cyklu o perskim żeglarzu możemy dostrzec, w jak czarowny sposób fikcja łączy się z prawdą. Baśnie z kronikarskim zapisem. Materiał, z którego utkane jest to dzieło, to z jednej strony prawdziwe doświadczenia żeglarzy pływających po Oceanie Indyjskim, z drugiej zaś podania mitologiczne i fragmenty inspirowane starożytnymi dziełami poetyckimi. Podobnie jak Odys, tak też i Sindbad musiał mierzyć się z olbrzymem-ludożercą, penetrować Diamentowe i Małpie Góry, wyzwolić się z okowów szaleństwa, gdy walczył z królem-ghulem... Zew przygody, chęć doświadczenia ekstremalnych przeżyć, powodowała życiem żeglarza z Bagdadu, który swoje kupieckie podróże na początku traktował jako konieczność, sposób na życie, a następnie prawdziwą pasję, bez której... żyć by nie mógł.

Podróż jest zatem metaforyczna, filozoficzna. Piękna, fascynująca i przerażająca zarazem.

Jako rzekło się na początku – podróż to doświadczenie iście literackie. Być może zwłaszcza wtedy, gdy odnosi się ona do podróży, której celem jest wędrówka w zaświaty. Tak jak zapisano to w „Boskiej komediiDantego. Alighieri przedstawiając nieprawdopodobnie sugestywną wizję Piekła, Czyśćca i Raju ukazuje nam tym samym nie tylko nieśmiertelną miłość do ukochanej Beatrycze, ale też duchową podróż człowieka – śmiertelnego grzesznika – który ma szansę na odkupienie win, nawrócenie. Podróż jest zatem metaforyczna, filozoficzna. Piękna, fascynująca i przerażająca zarazem. Choć nie zawsze tak być musi.

Voltaire, wybitny twórca oświeceniowy, nie uciekał przecież od tematów ważnych, a jednak ubranych w formie (pozornie) lekkiej, ironicznej, satyrycznej. Taki jest właśnie „Kandyd”, który bywa określany „opowieścią drogi”, a który odnosi się do wędrówki tytułowego bohatera wypędzonego z rodzinnej Westfalii. Stało się tak za sprawą niewinnego romansu z córką barona, Kunegundą. Z jednej strony krytyka nadmiernego optymizmu, z drugiej przestroga przed pesymizmem. Krytyka społeczeństwa oświeconego, parodia gatunków – romansów, powieści przygodowych, ale równocześnie... wyraz upodobania innymi dziełami literatury, w których podróż miała niebagatelne znaczenie. Choćby „Podróżami GuliweraJonathana Swifta, w której to tytułowy bohater wyprawił się do Krainy Liliputów, stawił czoło gigantowi, trafił na latającą wyspę Laputy – królestwo muzyków i matematyków – czy do kraju Houyhnhnmów, krainy rządzonej przez nad wyraz inteligentne konie i gdzie ludzie to tylko dzikie, nieokrzesane, trudne w hodowli zwierzęta. I znów – fantastyczne, nomen omen, pomysły, eksploracja dzikich krain, posłużyła do tego, aby zastanowić się choćby nad sposobem działania społeczeństw.

Nieprawdopodobne podróże są czasem wyrazem tęsknoty, innym razem mogą być zaś efektem... zakładu.

Ale podróż nieprzerwanie wiąże się z emocjami. Ze zmysłowym odbieraniem świata. Wiedzieli o tym romantycy, do których „czucie i wiara silniej mówią niż mędrca szkiełko i oko”. Takimi uczuciami dzielił się Mickiewicz w swoich „Sonetach krymskich”, w których zapisał niezwykły obraz podróży do dalekich, orientalnych krain, charakteryzujących się dziką zmysłowością. Mickiewicz był tak wygnańcem, jak i pielgrzymem, który tęsknił za ojczyzną, ale równocześnie smakował piękno orientu, co widać choćby w „Mogiłach haremu”, „Balszaazarze z Bakczysaraju”, a słychać w niedawnej muzycznej interpretacji Andrzeja Stasiuka i ukraińskiej grupy rockowej Haydamaky. Swoje podróże zapisywali również inni wielcy. Słowacki w „Podróży do Ziemi Świętej z Neapolu”, a Goethe w „Podróży do Włoch”. Nieprawdopodobne podróże są czasem wyrazem tęsknoty, innym razem mogą być zaś efektem... zakładu.

W osiemdziesiąt dni dookoła świataJuliusza Verne'a, mistrza i klasyka powieści przygodowych, zaczyna się przecież od zakładu podjętego przez mister Fogga, dżentelmena z Londynu, który postanawia odbyć podróż dookoła świata w zaledwie osiemdziesiąt dni. Pociągami, statkami parowymi, na słoniu, wielbłądzie... poznając obce kultury i obyczaje, doświadczając strachu, trwogi, ale i zachwytu nad pięknem obcych, nieznanych krain. Podróże wyzwalają nieprawdopodobne emocje. Warto powiedzieć też, że również Verne wyprawiał się tam, gdzie wzrok nie sięga. Odwiedził pietnaście europejskich krajów, na statku SS „Great Eastern” odbył podróż przez Ocean do USA oraz Kanady. Swoją wiedzę i wrażenia przekuwał następnie na materię literacką. Inspirował do tego, aby wykraczać poza granice – nie tylko ustanowione przez państwa, ale również nasz rozum. Nie bez powodu jest zaliczany do prekursorów fantastyki naukowej, wszak stworzył on również „Wyprawę do wnętrza Ziemi”, „Tajemniczą wyspę”, czy „20 000 mil podmorskiej żeglugi”. Inna mistrzyni prozy gatunkowej, tyle że kryminalnej, czyli Agatha Christie, również przemierzała kulturowe szlaki w odległych zakątkach globu. Badała przeszłość – i to całkiem dosłownie, bo w trakcie wypraw na wykopaliska na Bliskim Wschodzie towarzyszyła swojemu mężowi, Maxowi Mallowanowi, który z zawodu, pasji i wykształcenia zajmował się archeologią. Fascynacja odkrywaniem tego, co było, i zachwyt nad malowniczym orientem odbił się również w jej twórczości, żeby wspomnieć tutaj o „Śmierci na Nilu”, „Morderstwie w Mezopotamii”, nie zapominając, rzecz jasna, o „Morderstwie w Orient Expressie”, choć akurat tę ostatnią, bodaj najsłynniejszą powieść w swoim dorobku, królowa kryminału spisywała, przebywając w hotelu w Stambule. Wspomnienia z wypraw utrwalać można bowiem w bardzo różnych miejscach.

Jednak rejestrowanie odległych niezbadanych miejsc, opisywanie doznań płynących z ekspedycji stanowi tylko jeden – ten najbardziej realny – wymiar powieści. Prawda przejawia się też w metaforach. Bo przecież Mały Książę, literacki bohater wyczarowany przez Antoine’a de Saint-Exupéry’ego poprzez swoją międzyplanetarną wędrówkę poznaje, czym jest miłość, przyjaźn, śmierć, samotność. Uczy się definiować, nazywać pojęcia, uczucia. Po trosze romantyczna, po trosze baśniowa, niepozbawiona tragicznego rysu wizja, którą nazywamy powiastką filozoficzną, jest dowodem na to, że poprzez podróże dorastamy.

Droga jest w powieści McCarthy’ego walką o przetrwanie, o pamięć, zachowanie marzeń i wiary.

I dojrzewamy do rzeczy wielkich, ekstremalnych. Heroicznych aktów, które – jak można sądzić – wydarzają się tylko w bardzo określonych momentach naszego życia. Taką prawdę zapisał Cormac McCarthy na stronicach „Drogi”. Literat uznawany za jednego z najważniejszych amerykańskich powieściopisarzy ukazał w tej książce świat niczym z koszmaru – obraz końca naszej obecnej cywilizacji. Świat jutra, w którym natura, podobnie jak i cywilizacja, pogrążyła się w chaosie. Ciemność, brud, choroby, niemalże totalne zezwierzęcenie wielu ocalałych ludzi, którzy, aby przeżyć, stają się kanibalami. Droga, którą przemierza ojciec i syn, wyznaczana jest przez śmierć, jednak celem wędrówki – bardzo odległym, prawie niewidocznym – jest ocalenie człowieczeństwa. Wewnętrznego ognia, o którym mówi ojciec do swojego jedynego syna, chcąc rozpalić w nim (ale też w sobie) iskierkę nadziei. Droga jest w powieści McCarthy’ego walką o przetrwanie, o pamięć, zachowanie marzeń i wiary. Niesamowita, uhonorowana nagrodą Pulitzera wizja, która wypala w sercu olbrzymi ślad – jak wszystkie ważne podróże.

Literackie mapy

Poszukujemy szczęścia, motywacji, miłości. Ocalenia i domu. Przemierzamy dalekie pustkowia, bywa że udajemy się w podróż dookoła świata, udajemy się w rejsy, a może odbywamy wielkie-małe podróże po naszych miastach, miasteczkach, wsiach. Dzikich kniejach, polach, lasach. W jakim celu? Pewnie nie zawsze jest on jasny, nie zawsze uświadomiony. Bo czasami liczy się sama droga i to, co dzieje się z nami, gdy odkrywamy (nie)znane. Ważne, żeby mieć mapę. Albo chociaż wyobrażenie o tym, gdzie można byłoby się udać. Tak w życiu, jak i literaturze.

Z jedną z takich map zapoznaliście się przed chwilą. I, oczywiście, nie udało się na niej zaznaczyć wszystkich ważnych punktów, umieścić wszystkich ważnych, z jakiegoś powodu ujmujących historii. Jakich? Choćby „W drodzeJacka Kerouaca, czyli autobiograficznego zapisu stworzonego ze spontanicznych podróży autora oraz jego przyjaciół po USA. Manifestu Beat Generation. Albo „Wszystko za życie”, opowieści spisanej piórem Jona Krakauera, która przedstawia losy Chrisa McCandlessa, chłopaka zainspirowanego romantycznymi wizjami Jacka Londona, który postanawia wyruszyć w podróż do serca natury, na Alaskę – uciec od cywilizacji. Reporterskich dzieł Kapuścińskiego – „Cesarza”, „Imperium”, „Podróży z Herodotem”, „Władcy Pierścieni” i „HobbitaTolkiena, „ZjawyMichaela Punke... każdy z czytelników powinien jednak odnaleźć – no właśnie – własną drogę. Historie, które będą mogły coś znaczyć i które faktycznie sprawią, że czytając, będziemy mogli przeżywać nie jedno, a tysiąc żyć. Szukajcie! Czytajcie! Podróżujcie!

Powiązane treści:
Weekend na Sycylii

Tym razem zapraszamy Was na wyprawę na włoską wyspę. W jakich książkach jej szukać? Z jaką powieścią najlepiej się wybrać na sycylijskie wakacje? Który z literatów najdoskonalej oddaje jej klimat? Sprawdziliśmy – i powstało takie oto zestawienie.



więcej
Weekend w Chorwacji

Ostatnio podpowiadaliśmy, jakie książki możecie przeczytać, jeśli wybieracie się na wakacje na Kretę. Dziś polecamy 5 książek dla tych, którzy planują wakacje w Chorwacji. 



więcej
Weekend na Krecie

Ponoć Kreta jest jednym z najpopularniejszych miejsc wakacyjnych, jakie wybierają Polacy. Może to prawda, może nie, jedno jest pewne: Kreta to piękna wyspa. Dla tych, którzy planują wakacje na Krecie lub dla tych, którzy po prostu chcieliby się przenieść myślami w to rozgrzane słońcem miejsce, polecamy 8 książek, których akcja toczy się w tej części Grecji.



więcej

Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Marcin |  wypowiedzi: 10  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 384
LetMeRead
05-08-2018 14:53
Skoro mowa o Biblii - wszystko zaczęło się od podróży. Tej pierwszej, przymusowej, która była ceną za ciekawość. Czyli od wygnania pierwszych ludzi z Raju. I tak sobie podróżujemy do dzisiaj.
książek: 2424
jatymyoni
05-08-2018 22:42
Przypomniałabym zapomnianą dziś, wspaniałą powieść fantasy Jana Potockiego "Pamiętnik znaleziony w Saragossie" .
książek: 2317
Renax
06-08-2018 05:01
To ja chciałabym przypomnieć po pierwsze książkę W 80 dni dookoła świata W 80 dni dookoła świata,
a po drugie świetny dyptyk o 2 podróżach motocyklami dwóch kumpli, a poza tym dosyć znanych facetów. Mam obie i je lubię. Wielka wyprawa Wielka wyprawa
To ja chciałabym przypomnieć po pierwsze książkę W 80 dni dookoła świata W 80 dni dookoła świata,
a po drugie świetny dyptyk o 2 podróżach motocyklami dwóch kumpli, a poza tym dosyć znanych facetów. Mam obie i je lubię. Wielka wyprawa Wielka wyprawaWielka wyprawa na południe Wielka wyprawa na południe
pokaż więcej
książek: 1340
Monika
06-08-2018 16:59
"W 80 dni dookoła świata" jest wymienione, a nawet omówione w artykule :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 684
Bosy_Antek
06-08-2018 11:12
Przypomina mi się cytat z Himilsbacha, który powiedział, że wódki też się można napić w domu, nie trzeba nigdzie wyjeżdżać.
książek: 1340
Monika
06-08-2018 16:58
Będę gryźć!

"musiał mierzyć się z olbrzymem-ludożercom"
"tak byś musi"
"autobiograficznego zapisu stworzonych ze spontanicznych podróży autora"

zwykłe literówki też można by było poprawić:
przedstawiająć
Czyścca
bywa określany „opowieści drogi”
społeczeństwa oświeconiego

"określa się go jako jednego z prekursorów" - po jakiemu to?

Popełnianie dzieł literackich też nie brzmi dobrze....
Będę gryźć!

"musiał mierzyć się z olbrzymem-ludożercom"
"tak byś musi"
"autobiograficznego zapisu stworzonych ze spontanicznych podróży autora"

zwykłe literówki też można by było poprawić:
przedstawiająć
Czyścca
bywa określany „opowieści drogi”
społeczeństwa oświeconiego

"określa się go jako jednego z prekursorów" - po jakiemu to?

Popełnianie dzieł literackich też nie brzmi dobrze. Popełniać można grafomańskie gnioty lub ewentualnie manifesty niesłusznej ideologii, o własnej twórczości można się tak wypowiadać, akcentując takim jej deprecjonowaniem własne dla niej lekceważenie, można tego wyrażenia użyć jako formy krytyki czyjejś pisaniny, ale wypowiadać się tak o czymś, co się ceni, zwyczajnie nie wypada. To takie nadużywanie, jakby bez zrozumienia, popularnego wyrażenia, które stało się modne dlatego, że było niegrzecznie dowcipne, ale używane w niewłaściwym kontekście jest już tylko niegrzeczne.


________
Poza powyższym artykuł przyzwoity, przyjemny przewodniczek po historii podróży w literaturze. Poproszę więcej na tym poziomie!
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Blaszany bębenek

Gunter Grass nieprzypadkowo jest laureatem nagrody Nobla, nieprzypadkowo zewsząd słychać peany na cześć jego i jego ‘Blaszanego bębenka’. Stworzył on...

zgłoś błąd zgłoś błąd