Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stan czytelnictwa w Polsce w roku 2016

Stan czytelnictwa w Polsce w roku 2016
31 wartościowy tekst

Podczas zorganizowanej przez Bibliotekę Narodową konferencji prasowej podano wyniki badania czytelnictwa za rok 2016. Czy czytelnictwo spada czy się podnosi? Ilu Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę w minionym roku? Co tak naprawdę czytają Polacy? Kupują książki czy dostają w prezencie? Sprawdźcie sami!

Wyniki badań nie są optymistyczne - podobnie jak w minionym roku aż 63% ankietowanych nie przeczytało ani jednej książki. Nieznacznie wzrosła liczba osób, które czytają w roku więcej niż 7 książek.

Powyższy wykres pokazuje poziom czytelnictwa w Polsce od roku 2000 mierzony odsetkami osób deklarujących lekturę co najmniej jednej książki w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie oraz tych, które zadeklarowały lekturę co najmniej 7 książek. Z perspektywy czasu widać, że w latach 2004–2008 liczba deklarujących lekturę co najmniej jednej książki w ciągu roku wyraźnie spadła. O ile przed tym okresem odsetek czytelników oscylował wokół 55%, o tyle od 2008 roku wynosi około 40%. W tym samym czasie wyraźnie zmalał odsetek czytelników intensywnych, a więc takich, którzy czytali 7 i więcej książek w ciągu roku. Spadek z poziomu około 22% do około 10–11%, a więc o połowę, potwierdza, że we wskazanym okresie dokonało się istotne zmniejszenie społecznego zasięgu książki. Obecnie mamy do czynienia ze stabilizacją – podstawowe wskaźniki mogą nieznacznie drgnąć w górę lub w dół, co jednak nie zmienia ogólnego obrazu. 37% czytelników w 2016 roku, w tym 10% intensywnych to wynik, który bardzo dobrze wpisuje się w dotychczasowy trend.

Osoby, które nie czytają żadnych książek, diagnozują swoją postawę jako ukształtowaną w stosunkowo odległej przeszłości, tzn. coraz rzadziej twierdzą, że przestali czytać ostatnio, przyznając się albo do tego, że nigdy nie czytali książek, albo do tego, że czytali wyłącznie w szkole.

Coraz więcej osób deklaruje, że nie kupuje książek, stąd coraz więcej jest takich gospodarstw domowych, w których nie ma ani jednej książki (22%). Większość domowych bibliotek składa się z mniej niż 50 tomów (64%), a takie, w których jest ich co najmniej 500, stanowią około 2%. Księgozbiory domowe funkcjonalizują się pod kątem potrzeb edukacyjnych – rośnie odsetek tych, w których znajdują się wyłącznie podręczniki i książki dla dzieci.

Badanie zrealizowano na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 3149 respondentów w wieku co najmniej 15 lat dobranej metodą random route. Wywiady przeprowadzono metodą CAPI (Computer Assisted Personal Interview – wspomaganego komputerowo wywiadu kwestionariuszowego) w domach respondentów. Kwestionariusz wywiadu składał się przede wszystkim z pytań, które wystąpiły w poprzednich edycjach badania, przy czym zachowana została ich kolejność, tak aby wyniki były porównywalne z rezultatami uzyskanymi w ubiegłych latach. 

Pełne wyniki znaleźć można na stronie Biblioteki Narodowej. 

Zapraszamy do wzięcia udziału w badaniu zachowania czytelników w sieci realizowanego przez nas wspólnie z Polską Izbą Książki.

Powiązane treści:
W sieci o książkach – badanie czytelnictwa

Zapraszamy Was do udziału w drugiej edycji badania czytelnictwa! Będziemy bardzo wdzięczni, jeśli poświęcicie 5 minut na udzielenie odpowiedzi w ankiecie, którą przygotowaliśmy wspólnie z Polską Izbą Książki. Badanie jest oczywiście anonimowe, a jego wyniki zostaną przedstawione w maju na Warszawskich Targach Książki 2017.



więcej

Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 274  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1550
Ania
23-04-2017 15:11
Ja przede wszystkim nie do końca rozumiem żale nad tym, że dużo osób nie czyta. To nie jest ani obowiązek ani jedyna właściwa forma spędzania czasu :) Może Ci wszyscy ludzie po prostu nie lubią czytać. Może oni wolą obejrzeć film albo szydełkować. Nie wszyscy muszą czytać. Sama czytam dość sporo ale znam wiele osób które wcale nie czytają książek i zapewniam, że wszystko jest z tymi ludźmi w... Ja przede wszystkim nie do końca rozumiem żale nad tym, że dużo osób nie czyta. To nie jest ani obowiązek ani jedyna właściwa forma spędzania czasu :) Może Ci wszyscy ludzie po prostu nie lubią czytać. Może oni wolą obejrzeć film albo szydełkować. Nie wszyscy muszą czytać. Sama czytam dość sporo ale znam wiele osób które wcale nie czytają książek i zapewniam, że wszystko jest z tymi ludźmi w porządku. Czasem mam wrażenie, że osoby czytające uważają się za tych 'lepszych', 'mądrzejszych' i patrzą z lekkim pożałowaniem na ludzi którzy nie sięgają po książki.
pokaż więcej
książek: 3409
żabot
24-04-2017 08:39
Problem nie jest w tym, że ktoś nie czyta. KTOŚ konkretny. Bo ten ktoś, jak sama zauważasz i nie tylko Ty, ma inne pasje, inne zainteresowania, które po prostu uniemożliwiają czytanie, przynajmniej tak masowe, jak to dotyczy większości użytkowników LC. Bo ten szydełkuje (choć znając kobiety, które mają bardzo podzielną uwagę, wiem, że jedno nie wyklucza drugiego ;-) ), ten zbiera grzyby a inny... Problem nie jest w tym, że ktoś nie czyta. KTOŚ konkretny. Bo ten ktoś, jak sama zauważasz i nie tylko Ty, ma inne pasje, inne zainteresowania, które po prostu uniemożliwiają czytanie, przynajmniej tak masowe, jak to dotyczy większości użytkowników LC. Bo ten szydełkuje (choć znając kobiety, które mają bardzo podzielną uwagę, wiem, że jedno nie wyklucza drugiego ;-) ), ten zbiera grzyby a inny trenuje skoki o tyczce ;-). To wszystko prawda. Ale badania nie dotycza jednostkowych preferencji i dziwię się, że tak trudno to zrozumieć wielu osobom. Dla mnie sprawa jest dość jasna i klarowna. jeden ma czas czytać setkę w ciągu roku, inny czyta tylko te ankietowe siedem. Nie ma sprawy! Nikt tu nie powinien się wywyższać, że przeczytał o kilka tomów więcej. Istotne jednak jest to, że w dłuższej perspektywie czasu tak drastycznie spada czytelnictwo w populacji blisko 40-milionowego narodu. No dobrze, niech będzie, że nieco ponad 30-milionowego, bo niemowlaki i staruszków raczej trzeba wykluczyć z grona czytelników :D . Istotne jest to, że coraz więcej ludzi przyznaje się, że w ogóle nie czyta. I w tym jest problem. Nie w ilości a w jakości. Nie przejrzałem dokładnie całego raportu, ale ciekawe jest, czy ci, którzy przyznają się do zerowego czytelnictwa książek nadrabiają choć trochę czasopismami. Miałem okres w życiu, kiedy książek faktycznie czytałem malutko za to czytałem dużo periodyków i gazet. I nie były to "Fakt" i "Superekspres" ;-)
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 221
Artur
23-04-2017 22:25
Ja dzisiaj usłyszałem że jestem jakiś zboczony, czytam książki, nie oglądam tv.
książek: 273
strunk_cat
23-04-2017 23:03
Ja kiedyś usłyszałam, że na pewno mam depresję, skoro czytam książki.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 105
MontyP
24-04-2017 13:10
Ciekaw jestem jakie są dane czytelnictwa w zachodniej Europie. Macie jakieś dane? Spada? Rośnie?
książek: 997
Zuba
24-04-2017 14:55
Dane Eurostatu z roku 2011 (procent osób które przeczytały przynajmniej jedną ksiązkę w 12 miesiącach poprzedzających badanie):
- Luksemburg - 81%, Niemcy 75,3%, Austria 73%
- z byłych demoludów - Czechy 66,7%, Słowacja 66,2%, Węgry 61,4%
- w tym samym okresie Polska miała jeszcze 56,3% (wg Eurostatu)
- w ogonie Portugalia 40,5%, Turcja 30,6% i Rumunia 29,6%.

Między 2007 a 2011 czytelnictwo...
Dane Eurostatu z roku 2011 (procent osób które przeczytały przynajmniej jedną ksiązkę w 12 miesiącach poprzedzających badanie):
- Luksemburg - 81%, Niemcy 75,3%, Austria 73%
- z byłych demoludów - Czechy 66,7%, Słowacja 66,2%, Węgry 61,4%
- w tym samym okresie Polska miała jeszcze 56,3% (wg Eurostatu)
- w ogonie Portugalia 40,5%, Turcja 30,6% i Rumunia 29,6%.

Między 2007 a 2011 czytelnictwo wzrosło tylko w Niemczech i Włoszech, w pozostałych krajach spadło.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 229
Carmel
24-04-2017 19:37
Kto czyta, kto nie czyta, po co, komu co to daje i czemu Polak wie zawsze lepiej.

Cytaty z Ewy Woydyłło-Osiatyńskiej, z właśnie opublikowanej rozmowy:

„Polacy stali się uzależnieni od poczucia, że mają rację.”

„Istotą społecznego bytu w Polsce jest to, że zawsze szukamy kogoś gorszego od nas samych. Polacy utracili poczucie własnej wartości.”

źródło:
...
Kto czyta, kto nie czyta, po co, komu co to daje i czemu Polak wie zawsze lepiej.

Cytaty z Ewy Woydyłło-Osiatyńskiej, z właśnie opublikowanej rozmowy:

„Polacy stali się uzależnieni od poczucia, że mają rację.”

„Istotą społecznego bytu w Polsce jest to, że zawsze szukamy kogoś gorszego od nas samych. Polacy utracili poczucie własnej wartości.”

źródło:
http://www.polskatimes.pl/opinie/a/ewa-woydyllo-polacy-stali-sie-uzaleznieni-od-poczucia-ze-maja-racje,12011073/

Uważam, że stereotypowo (w sensie statystycznie - z istotnym odsetkiem współobywateli, do których to pasuje) wszystko się zgadza.
Pani psycholog trafiła w punkt. Dla mnie właściwie wszystko, co w Polsce/Polakach jest nie za ciekawe, można z tego wyprowadzić, na przykład:

Martyrologia historyczna
Liberum veto, warcholstwo
Brak innowacyjności w gospodarce
Nieciekawy, na tle innych krajów, status polskich uczelni
Stan czytelnictwa
Stan środowiska naturalnego
Rozumienie odpowiedzialności politycznej
Itd..

Przykłady:

Nie potrzebuję czytać, bo:
• Mam dresy w 3 pasy, BMW i laskę.
• Frajerzy po szkołach mają zepsuty wzrok, kasy nie mają, a jeszcze na książki wydają.

Polska ‘przedsiębiorczość’:
• Eko groszek do pieca? – za drogo. Mam stare opony od kumpla – tym będę palił. Odrzuty ze szmateksów też się palą.
• Płacić podatki na drogi i szkoły? Nie wolę ‘na szaro’. Faktury podrażają tylko usługi.

Polityka:
• W polityce są sami złodzieje – nie będę chodził na wybory
• Jak iść do polityki, to najlepiej zaczynać od noszenia teczki za kimś ważnym (po co się uczyć, by wygrać jakiś konkurs, skoro są i tak ustawione) – z czasem ten ktoś zostanie kimś ważnym i ja będę tuż przy nim.

Itd.

Nie trzeba aż tak brutalnie sięgać do ogólnych patologii polskich. Każdy z nas ma trochę za uszami. Skupię się subtelniej na ‘mniejszym podwórku’.
Cytatami z pani psycholog można sporo wyjaśnić o czytelnictwie, o sednie niektórych dyskusjach, gdzie chwalimy się własnymi osiągnięciami. Nikt nie lubi być przeciętny, byle jaki i bez zdania na jakiś temat.

Czasem brakuje mi w rozmowach (tych na żywo i na LC):
Przepraszam
Nie wiem
Tak mi się wydaje
Masz rację
Muszę to przemyśleć


Można czytać mało, ale intensywnie (treściowo). Można czytać dużo i bez efektu autorefleksji. Można być erudytą bez książek i idiotą po przeczytaniu 10000 pozycji.

Czemu ludzie nie czytają?
BO IM SIĘ TO NIE OPŁACA.
To jest dla mnie najkrótsza odpowiedź. Nie widzą potrzeby. Obserwują czasem takich 'mądrali' w mediach, którzy coś opowiadają, a czasem to 'jakoby' wykształceni ludzie. Świat się i tak jakoś by się kręcił bez tych inteligentów. Po co więc kroczyć drogą wyciszenia, walki ze słabościami i uświadamiać sobie, że gdzieś tam są ludzie, którzy mogą coś wiedzieć więcej, lepiej, być kulturalniejszymi, elokwentnymi, używającymi dziwnych synonimów. Lepiej skupić się nad swoim ja, pielęgnując wewnętrznego samo-zadowolonego homunkulusa.
Tacy ludzie nie wiedzą, co tracą, nie czują potrzeby. Nikt im nie pokazał, że warto wiedzieć dla samej satysfakcji czy przyjemności:

• czemu trawa jest zielona, niebo jest niebieskie, a homeopatia zbędna
• co takiego Herbert miał ważnego do przekazania o kondycji człowieka
• czemu pytania Sofoklesa sprzed 2500 lat są wciąż niepokojąco aktualne
• czemu tak ważne jest posłuchać ludzi, którzy gdzieś byli, widzieli tragedie i radości innych kultur czy jednostek, a nam dają swoje reportaże do namysłu
• czemu warto intelektualnie się zmęczyć i poczuć takie spełnienie z interakcji z wytworami innego umysłu

Jeśli ktoś nie czyta i powyższe korzyści są mu obce, to przyczyn takiego stanu można upatrywać w stwierdzeniach pani Woydyłło z początku mego wpisu. Przecież jak ktoś uważa, że ma rację, nie potrzebuje sięgać po książki, które zawierają chociażby treści, które opisałem w tych pięciu punktach!

Elektronika, która nas oplata to nowe medium, którego nie oswoiliśmy (mózgi tak szybko się nie uczą) i wielu z nas wpada w pułapki. Zbyt często dostępna w postaci elektronicznej informacja jest byle jaka. Czemu? Przyczyn jest wiele. Nic nie jest darmo, a w internecie niby wszystko za free. Tam można swoje 'talenty' rozwijać bez skrępowania, zawsze znajdzie się podobny nam potakiwacz, zwolennik zwrotnych 'lajków', itd. Książki na tym z reguły tracą. Jedni wypadli całkiem z obiegu książek, inni nie 'zdarzyli się' załapać', bo pęd ku strumieniowi bodźców sieci globalnej dopadł ich najpierw - jest bardziej atrakcyjny. Pozornie realizuje on ludzkie potrzeby bliskości, akceptacji i spełnienia. Stajemy się niewolnikami tego świata (każdy - jedni szybciej, inni wolniej).

Jeśli ktoś nie miał przekonania do czytania, to wpadając w wir smartfonowy, utracił szansę na sięgniecie po książkę, nawet z nudów. Przecież teraz nie da się nudzić?! Zawsze jest telefon pod ręką. Jeśli ktoś dorasta już w erze smartfona, dysponuje tak wielką pokusą do rozpraszania się natłokiem nieistotnych informacji, których uzależniony mózg potrzebuje coraz więcej, że do książki nie sięgnie. Czytanie jest dla niego zbyt monotonne, jednostajne, niedające satysfakcji ze zmiany. Nic nie mruga, nie ma interakcji atrakcyjnej, itd.

Pominę bełkot w internecie. Skupię się na czymś nieprzyjemnym dla nas, czytających książki.
Wszystko zależy od profilu człowieka. Jeśli ktoś przerzucił się na e-booki, to pewnych treści już nie ma w ofercie (nie wszystko jest elektroniczne). Papier pozwala na najpełniejsze zaangażowanie w tekst. Masz 50 lat? Czytałeś kiedyś książki papierowe? Teraz e-booki? Czy nie pojawiło się teraz u ciebie więcej literatury łatwiejszej? Tej sprzedawanej nam reklamami na stronach woblinkowo-publio-virtualowymi? Jeśli nie, to ok (ale się faktycznie najpierw zastanów nad odpowiedzią). Mam przeczucie, że coś jest na rzeczy. Łatwiejszy dostęp banalizuje pewną tajemnicę książki. Czytamy w biegu, bez przygotowania mentalnego i elementu wyciszenia (serio - widzę to u siebie). Co mnie tak martwi? To:

• w dobie elektroniki, skład i oprawa graficzna (zdjęcia, grafiki) tracą na znaczeniu
• nie da się robić kilku rzeczy na raz, mózg się przełącza (patrz neurologia)
• wydawcy mniej poważnie traktują korekty tekstu elektronicznego
• książka, jako medium elektroniczne jest słabiej przyswajana - możemy sięgać po nie zawsze i wszędzie, to ma swoje konsekwencje w tymczasowości, oddaniu lekturze
• e-book oznacza więcej, ale czy zawsze lepiej?


Odnośnie wszystkich uwag związanych z e-bookami - stwierdzam to po sobie. Czytam je z mniejszym skupieniem, niż papier. Ponadto książki faktu i idące w kierunku naukowym, to dla mnie zły pomysł jako e-book. Mnie interesują również przypisy, indeksy i odnośniki. E-booki przepływają przeze mnie bez oczekiwanej historii i mistyki, rzadziej do nich wracam niż do papieru. Jest to taki mało romantyczny substytut dawnego czaru książki. Stwierdzam to ze smutkiem.

UWAGA:
Wszystkie uwagi o przemianach czytelniczych, związanych z internetem mnie dotyczą. Nie jest sztuką napisać o oczywistych dobrodziejstwach e-booków, ale zastanowić się, co poprzez nie tracimy.

pozdrawiam
Carmel
pokaż więcej
książek: 3409
żabot
24-04-2017 20:28
Nic dodać, nic ująć. Możemy dzielić zapałkę na czworo i rozdrabniać się w niuansach, ale to wszystko. Sedno swoimi, albo cudzymi (cytaty) przekazałeś. I to jest smutne. Nie, że przekazałeś, tylko wnioski, konstatacje, które z tego wszystkiego płyną. Zwłaszcza to z elektroniką. Widzę to również po sobie, choć względnie mało (dorastałem bez elektroniki i młodość zjadłem tez bez niej), ale... Nic dodać, nic ująć. Możemy dzielić zapałkę na czworo i rozdrabniać się w niuansach, ale to wszystko. Sedno swoimi, albo cudzymi (cytaty) przekazałeś. I to jest smutne. Nie, że przekazałeś, tylko wnioski, konstatacje, które z tego wszystkiego płyną. Zwłaszcza to z elektroniką. Widzę to również po sobie, choć względnie mało (dorastałem bez elektroniki i młodość zjadłem tez bez niej), ale patrząc po młodych ludziach w pociągu czy autobusie i - niestety - na mojego pełnoletniego od pewnego czasu syna, który - do jasnej cholery - wychował się w domu zawalonego książkami a i u dziadków całkiem dużo ich widział. Przydałby się światu jakiś reset. A co by się stało, gdyby tak na kwartał pierdyknął jakiś piorun w internet, w te wszystkie facebooki i nawet w LC ;-) Może ludzie zaczęli by czytać i zauważać innych? Na jak długo? A może tak ogłosić jakiś miesiąc miesiącem bez mediów elektronicznych? Przecież każda religia ma jakiś post, nie?
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2
Calineczka_15
24-04-2017 21:27
Jasne, że ludzie nie czytają ponieważ często nie mają czasu. Ale prawda jest też taka, że większość nie jest po prostu nauczona czytania jako formy spędzania wolnego czasu.
Jestem (jeszcze, bo już po egzaminach) uczennicą gimnazjum i nie dziwię się, że wielu młodych ludzi nie sięga po książki. Jako lektury obowiązkowe mieliśmy ,,Krzyżaków", ,,Zemstę" i tym podobne. Przyznam szczerze, że gdyby...
Jasne, że ludzie nie czytają ponieważ często nie mają czasu. Ale prawda jest też taka, że większość nie jest po prostu nauczona czytania jako formy spędzania wolnego czasu.
Jestem (jeszcze, bo już po egzaminach) uczennicą gimnazjum i nie dziwię się, że wielu młodych ludzi nie sięga po książki. Jako lektury obowiązkowe mieliśmy ,,Krzyżaków", ,,Zemstę" i tym podobne. Przyznam szczerze, że gdyby w mojej rodzinie nie czytano mi od dziecka (zawsze, gdy jechaliśmy na wakacje i np. była brzydka pogoda mama czytała nam na glos) lektury nie zachęciłyby mnie do książek, a nawet wręcz przeciwnie. Po za tym niestety, ale nawet jak omawialiśmy w miarę współczesne książki (chyba ,,Noelkę" z Jeżycjady), to polonista zadawał pytania, do których wystarczyło znać streszczenie. Moim zdaniem moglibyśmy przerabiać np. ,,Harry'ego Pottera. Nie każdy lubi ten gatunek, ale łatwiej się go czyta niż książki napisane po staropolsku. Do tego nauczyciel powinien obejrzeć film i zadać takie pytania, aby wyłapać tych, którzy nie czytali. Myślę, że dzięki temu chociaż trochę rozpowszechniłoby się czytelnictwo.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Odezwij się

Odkąd ujrzałam zapowiedź książki "Odezwij się", a jednocześnie zapoznałam się z jej intrygującym opisem, wiedziałam, że koniecznie muszę po nią sięgnąć. Jednak nie ukrywam, że miałam też lekkie obawy. Po pierwsze dlatego, iż to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki, nie wiedziałam zatem...

zgłoś błąd zgłoś błąd