Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/6341/monika-szwaja-nie-zyje

Monika Szwaja nie żyje

9 wartościowy tekst

Monika Szwaja urodziła się w 1949 roku w Krobielewku - (woj. lubelskie). Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie w Poznaniu. Po studiach pracowała w telewizji, skąd została zwolniona w stanie wojennym. Przez następnych 8 lat pracowała jako nauczycielka języka polskiego i historii w małej miejscowości Podgórzyn położonej w Karkonoszach (na podstawie doświadczeń z tego okresu powstała powieść Jestem nudziarą). W 1989 roku wróciła do pracy w telewizji, w 2002 porzuciła ją na rzecz pisarstwa. Mieszkała w Szczecinie, posiadała własne wydawnictwo - SOL.

Pisarka zmarła dziś, w wieku 66 lat. Była autorką m.in. takich książek jak Jestem nudziarą, Zapiski stanu poważnego czy Romans na receptę. Niemalże dwa lata temu, przy okazji premiery książki Anioł w kapeluszu przeprowadziliśmy, wspólnie z Wami, wywiad z pisarką. Dziś go przypominamy.

Jaki ma Pani sposób na pisanie? Najpierw ogólny zarys a później "wypełnienie treścią", czy od razu pisze Pani od początku do końca, nie wiedząc, jakie będzie zakończenie, dopóki nie zostanie napisane?
jovitka

Najpierw wymyślam książkę od początku do końca, potem piszę raczej krótki (2 - 3 strony) konspekt, a potem piszę powieść od początku do końca, według planu. Jeśli w trakcie pisania przychodzą mi do głowy lepsze pomysły, niż zawarłam w konspekcie, to je wymieniam, ale w razie gdybym ich nie miała, zawsze dysponuję planem wyjściowym. Czytam, co napisałam i sprawdzam, czy jest interesujące. Przy setnej mniej więcej stronie proszę kogoś, żeby przeczytał i powiedział, czy go zaciekawiło. Pisanie to zawód, ponieważ zamierzamy sprzedać obcym ludziom wytwór swojego intelektu (i wysiłek swojego kręgosłupa). Obowiązkiem pisarza jest, w moim pojęciu, zadbanie o czytelnika, żeby mu się dobrze czytało.

Czy ma Pani jakąś książkę, którą darzy Pani szczególnym sentymentem czy sympatią np. ze względu na okoliczności, w których została Pani jej posiadaczką, specjalną okazję, prezent czy po prostu taką, która jest "najlepsza, absolutnie najlepsza ze wszystkich"?
paprotkowa

Nie ma książki absolutnie najlepszej, podobnie jak nie ma człowieka idealnego. W mojej rodzinie książki stale się dostawało albo komuś dawało, więc i fakt otrzymania książki w prezencie nie daje powodu do jakiegoś szczególnego sentymentu. No, może wyróżnia się tu „Brzechwa dzieciom”, zbiór genialnych wierszy, który dostałam w wieku lat siedmiu za to, że byłam bardzo dzielna u dentysty.

Jako mężczyzna muszę zapytać o sprawę, która od lat nie daje mi spokoju. Od dawna jest podział na literaturę męską i dla kobiet. Ja się z tym nie zgadzam. Sam często sięgam po literaturę, która jest kierowana do kobiet i dobrze się przy tym bawię. Nie wstydzę się tego, że czytuję Ulatowską, Witkiewicz czy Munro. Zawsze znajduję w tych książkach coś godnego uwagi. Czy według Pani te podziały są sprawiedliwe? Czy istnieje coś takiego jak literatura uniwersalna? Do kogo Pani kieruje swoje powieści?
Piotr

"Nie wstydzi się Pan" - a jednak pamięta o tym, że się nie wstydzi i podkreśla to - a to znaczy, że ma Pan jak najlepszą wolę, ale odrobinka tego zażenowania jednak w Panu siedzi. Nie powie Pan przecież: nie wstydzę się wycierać zabłoconych butów - bo to jest naturalne. Dopiero kiedy zapomni Pan, że się nie wstydzi czytać kobiece książki, przestanie Pan wstydzić się naprawdę, tę odrobinkę, w podświadomości. Podział, o którym Pan mówi, powstał prawdopodobnie w umysłach księgarzy i dystrybutorów, kiedy układali książki na półkach. A może w umysłach krytyków?  Feministki miałyby tu coś do powiedzenia, bowiem określenie "książka kobieca" brzmi od razu pejoratywnie, sugerując, że zawartość tomu jest miałka, w sam raz dla kobiecego małego (a już na pewno mniejszego niż męski) móżdżku. Mam, oczywiście, na myśli, pojęcie obiegowe. Najprościej byłoby traktować pojęcie literatury kobiecej w ten sposób: autorką jest kobieta, niezależnie o tym, czy pisze o odchudzającej się Bridget Johnes, czy o walkach w Afganistanie.  Ale komu i po co takie rozróżnienia? Można by mówić o specyficznej, kobiecej wrażliwości i miękkości podejścia, ale przecież jest mnóstwo miękkich i wrażliwych facetów. Są też damy przypominające czołgi w natarciu. Książka to książka, dobra albo niedobra, albo średnio dobra. To naturalne, że niektóre kobiety chcą pisać głównie o kobietach, no i z kobiecego punktu widzenia. A z jakiego np. miałabym pisać ja? Z męskiego? Przecież jestem kobietą. W ramach mojego kobiecego pisania mogę być poważna i zabawna, twarda i rozlazła, jaka zechcę.

Rozróżnienie płci bywa nader praktyczne w łóżku. W literaturze ważne jest podejście, a nie płeć autora/autorki, niepotrzebne skreślić.

A dla kogo ja piszę? Dla wszystkich, którzy mają podobne podejście do życia, podobne poczucie humoru, podobne zmartwienia. Oraz dla wszystkich, którzy mają niepodobne podejście, niepodobne poczucie humoru itd. - ale chcą poznać inne podejście, bo ich ciekawią inni ludzie. Czytają mnie i kobiety, i mężczyźni. Ci ostatni niekiedy się wstydzą, ale jest sporo takich, którym nie przeszkadza, że lubiana przez nich autorka jest kobietą.

Czy Pani Monika Szwaja z racji tego, że kocha pisać, potrafiłaby się - w imię miłości do pióra - przystosować i tworzyć książki z innego nurtu niż literatura kobieca? Jeśli tak, to z jakiego? Czy też na takie ustępstwo by Pani jednak nie poszła?
paprotkowa

Uważam się za zawodowego pisarza i umiałabym napisać wszystko. Na szczęście jestem niezależna i mogę pisać co chcę i jak chcę. Nie muszę chodzić na żadne ustępstwa.

Prowadzonemu przez panią wspólnie z kolegą wydawnictwu przyświeca dewiza: "Sol omnibus lucet" – „Słońce świeci wszystkim". Proszę wyjaśnić, co dokładnie miała pani na myśli?
Pat

To Petroniusz miał na myśli, a ja za nim dopiero. Dla mnie jest to jedna z najpiękniejszych i najmądrzejszych myśli, jakie zostały wypowiedziane i, na szczęście, zapisane. Dewiza ta oznacza równość ludzi - dla wszystkich jednakowo świeci słońce na niebie. Dla biednych i bogatych, zdrowych i chorych, ładnych i brzydkich. Ergo: choćbyśmy byli w nieszczęściu, smutku i najczarniejszym dole (jak to się teraz mówi) - słońce świeci również dla nas.

Znam wielu ludzi, którzy swoim życiem udowadniają mądrość tego powiedzenia. Mając dla siebie niewiele życia i tego słońca - potrafią wykorzystać każdy jego okruszek.

Jaki ma Pani stosunek do autorytetów? Czy uważa Pani, że posiadanie wzoru do naśladowania w postaci konkretnej osoby jest istotne? Czy sądzi Pani, że nie ma ludzi idealnych i należy wybierać poszczególne cechy danych ludzi, które chce się naśladować?
Magdalena

A któż to jest człowiek idealny? Ktoś, kto będzie stanowił wzorzec dla wszystkich? Ale przecież ludzie są różni. Cechy, które dla mnie będą u kogoś godne podziwu, Państwu wydadzą się niekorzystne, niesłuszne, niegodne naśladowania. Mamy różne kryteria i podziwiamy różne cechy u siebie nawzajem. No a już z pewnością nie można mieć autorytetów nakazanych, na zasadzie: naśladuj tego czy owego, bo on jest doskonały. Wszystko jest względne.

Na Pani stronie, w zakładce „Monika o Monice” można przeczytać niezwykle ciekawy skrót Pani życiorysu. Czy myślała Pani kiedyś o wydaniu autobiografii?
jovitka

Nie. Moje życie prywatne nie jest na sprzedaż. Niektóre epizody przekształcam i wrzucam do własnych książek. To wszystko.

Pani Moniko, czy jeśli wydawnictwo zaproponowałoby Pani napisanie książki erotycznej, takiej, jakie teraz są na topie, to czy by się Pani zgodziła? Co Pani myśli o takich książkach na zlecenie? Czy nie bardziej wartościowe są dzieła wypływające z serca, a nie z zamówienia?
Violabu

Moje wydawnictwo nie zaproponuje mi napisania książki erotycznej, bo w moim wydawnictwie to ja decyduję, co wydamy. I Mariusz Krzyżanowski, ale on też nie kazałby mi pisać niczego, czego bym nie zaakceptowała. Jeśli chodzi o książki płynące z serca, to mam do nich stosunek ambiwalentny. Pisarstwo to zawód, więc oprócz porywów serca trzeba jeszcze mieć warsztat. Na zamówienie pisali różni wielcy (a komponowali wręcz najwięksi), ponieważ każdy człowiek, nawet artysta, musi jeść, ubrać się, schronić przed zimą. Porywy serca tego nie zapewnią. Trzeba umieć je sprzedać. A tu już, tak czy inaczej, wchodzimy w zakres umów i rozliczeń, choćby nam się to bardzo nie podobało.

Niektórzy porównują je do beztroskich i kolorowych motyli, inni zaś twierdzą, że ich wcieleniem są delikatne "parasolki" mniszka lekarskiego. Mowa oczywiście o marzeniach, które są beztroskie i z roku na rok wymagają od nas odrobiny poświęcenia. Jakie jest pani zdanie na temat marzeń? Jest pani typem kobiety- marzycielki, czy raczej kobiety- realistki? Jak patrzy pani na świat? Czy zrealizowała już pani swoje marzenia?
ossies

Jezu… Dlaczego mniszek, a nie na przykład koper? Koper ma piękne, subtelne baldachy. Albo taka, dajmy na to, tujałka, salpiglosis sinuata. Bardzo poetyczny kwiatek. A motyle w ogóle nie są beztroskie. Żyją niedługo i muszą zapewnić ciągłość gatunku, są więc w ciągłym stresie. Generalnie w sprawie marzeń jestem za. Gdybyśmy nie marzyli, nie ruszylibyśmy się z miejsca jako ludzkość. A poza tym marzyć jest bardzo przyjemnie. Na świat patrzę z sympatią, aczkolwiek przytomnie. Proszę pamiętać, że jestem stara i znam go już całkiem nieźle. Ten świat. Sporo marzeń zrealizowałam, zwłaszcza tych, których spełnienie zależy od nas samych. Latałam samolotem nad Tatrami, pływałam na Darze Młodzieży, byłam na koncertach Jerzego Semkowa. Spotkało mnie też wiele fascynujących niespodzianek.

Do kogo przede wszystkim skierowana jest Pani najnowsza książka „Anioł w Kapeluszu”? Czy zwyczajni nastolatkowie również znajdą w niej coś ciekawego?
triste

A bo ja wiem, jacy są zwyczajni nastolatkowie? Skończyłam sześćdziesiątkę. Niemniej serdecznie ich pozdrawiam!

Czy postacie/przygody z tej książki zostały zaczerpnięte z Pani realnego życia?
ewa82

Dlaczego z mojego? Przecież nie jestem emerytowaną profesorką… Wymyślam historyjki, a jeśli są prawdopodobne, to znaczy że mi się udało.

Czy czuje Pani obecność swego anioła stróża ? Jak Pani myśli, czy ma on dużo pracy? Czy pamięta Pani jakieś wydarzenie z życia, gdzie szczególnie odczuła Pani jego ingerencję?
jolanta

Jeśli mam anioła stróża, to bardzo się z tego cieszę. Zawsze jednak wydawało mi się, że sama muszę uważać na siebie.

Jakie doświadczenia wyniosła Pani z pracy w szkole - czy chciałaby Pani jeszcze powrócić do uczenia młodzieży?
izabela81

Doświadczeń wyniosłam mnóstwo, nie jestem w stanie opisać ich w tak krótkiej formie. Lubię uczyć, zawsze lubiłam. Lubię też młodzież – podobnie jak wszystkich innych ludzi. Niemniej nie chciałabym w tej chwili wracać do żadnej pracy. Jestem wesołą emerytką i jest mi z tym doskonale.

Na swojej oficjalnej stronie zamieściła Pani swój adres mailowy. Niewielu pisarzy tak robi. Czy dużo czytelników pisze do Pani maile i jakie one są?
izabela81

Czasem kilka dziennie, czasem jeden na dwa dni. A jakie są? Tajemnica korespondencji…

Ile w Monice Szwai jest (z) "nudziary"?
nieidentyczna

W procentach, czy w kilogramach?...Nie umiem powiedzieć. Sporo.

Posiada pani bardzo szeroki bagaż szajb, a więc czym one dla Pani są? Jaka szajba jest dla Pani najważniejsza? Jak powstają szajby?
piaskiempooczach

Szajby to po prostu zainteresowania, ale takie dość głębokie. Jako dziennikarka spotykałam wiele zjawisk, które zaczynały mnie fascynować, a potem wciągały. Moje szajby egzystują w przykładnej zgodzie: miłość do samolotów w niczym nie przeszkadza miłości do Beethovena. Najważniejsza? Nie wiem. Ale najwierniejsza to chyba będzie muzyka. Zaznaczam: poważna. I jazz. Popularna mnie nudzi.

Czy „Zapiski stanu poważnego” określane jako „polska Bridget Jones” doczekają się kontynuacji?
Pat

Zapiski NIE SĄ w najmniejszym stopniu polską BJ. I raczej nie będę do nich wracać. NIE SĄ. NIE SĄ.

Wyszłam na jędzę? Bo trochę jestem jędzowata. Za to nie chachmęcę, tylko mówię, jak myślę. Bo chyba chodziło nam o szczerość? Dyplomatycznie blablać też umiem, ale młodym ludziom lepiej odpowiadać po prostu. Pozdrawiam serdecznie.


Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 22  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 178
Jazz
23-11-2015 09:14
smutne
książek: 7931
MoniS
23-11-2015 09:37
Dopiero niedawno odkryłam jej pełne ciepła i optymizmu książki, dawkowałam je sobie stopniowo żeby za szybko ich nie przeczytać... Bardzo przykro że tak wspaniała pisarka nie żyje :( Pani Moniko, spoczywaj w pokoju. Będę czytać Pani książki i pamiętać...
książek: 8752
beataj
23-11-2015 11:31
Czuję stratę podwójną - jako czytelniczka Jej książek oraz jako miłośniczka i słuchaczka szant. Oprócz humoru i wspaniałego sposobu przekazywania trudnych spraw potrafiła też wtopić w opowieść swoją miłość do pieśni morza, zapoznać z paroma świetnymi tekstami szant, pokazać rodzinę szantową jako wspaniałych, ciepłych ludzi.
Jedynym pocieszeniem jest dla mnie myśl, że spotkała się już z...
Czuję stratę podwójną - jako czytelniczka Jej książek oraz jako miłośniczka i słuchaczka szant. Oprócz humoru i wspaniałego sposobu przekazywania trudnych spraw potrafiła też wtopić w opowieść swoją miłość do pieśni morza, zapoznać z paroma świetnymi tekstami szant, pokazać rodzinę szantową jako wspaniałych, ciepłych ludzi.
Jedynym pocieszeniem jest dla mnie myśl, że spotkała się już z kilkoma wspaniałymi Szantymenami i razem gadają i śpiewają sobie przy kufelku grogu. A nam zostały Jej wspaniałe książki, czytane z szantami w tle :)
pokaż więcej
książek: 324
BIETKA
26-11-2015 09:44
Jestem wstrząśnięta! Wprawdzie nie przeczytałam dotąd żadnej z Jej książek, ale poczułam stratę- bardzo mi przykro:-((
Cześć Jej pamięci!
książek: 277
Madziunia
26-11-2015 19:54
[*]
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Będzie bolało

Dużo zabawnych, albo lepiej: zabawnie opowiedzianych, historii ze szpitala, z długiej drogi specjalizacyjnej młodego lekarza przeplatanych gorzką, nie...

zgłoś błąd zgłoś błąd